Gorąc i głośna atmosfera Egiptu zgarnęła trójkę podróżników. Zasady prowadzenia pojazdów oraz reguły drogowe stanowiły zdecydowanie sugestię, wielokrotnie musieli zatrzymywać się w korku, spowodowanym przez objuczonego osła lub innego kierowcę, który absolutnie nie zamierzał ustąpić z miejsca. W głośniku taksówki leciała lokalna muzyka, bardzo głośna i trzeszcząca przez kiepskiej jakości głośnik. Z początku taksówkarz liczył, że uda mu się naciągnąć parę białasów, ale szybko zorientował się, że towarzysząca im kobieta zna Kair jak własną kieszeń. Nie obyło się jednak bez brzydkiego komentarza na temat odsłaniającego, grzesznego stroju panny McGonagall i krytycznego spojrzenia ze względu na fakt, że żaden z mężczyzn nie wyglądał, jak członek jej rodziny.
W Egipcie panował nieodmiennie od wielu, wielu lat Islam, a religia chrześcijańska i egipskie rodzimowierstwo, to ostatnie praktykowane przez egipskich czarodziejów, stanowiły niewielki procent społeczeństwa. I chociaż europejscy turyści przyprowadzili ze sobą pewną tolerancję na odsłonięte ramiona i głowy, to nadal często spotykało się do z negatywnym odbiorem, zwłaszcza pośród bardziej zagorzałych wyznawców.
![[Obrazek: Egyptian-Museum.jpg]](https://i0.wp.com/www.evintagephoto.com/wp-content/uploads/sites/8/2013/12/Egyptian-Museum.jpg)
Po piętnastu minutach upału w metalowej puszce dotarli do Majdanu at-Tahrir i mieszczącego się na nim Al-Matḥaf al-Miṣrī, czyli Muzeum Egipskiego, stworzonego w 1835 roku we współpracy zarówno mugolskich i czarodziejskich kuratorów. Piękny, czerwony budynek witał trójkę wraz z czekającym na schodach doktorem Alim Kafourem, około sześćdziesięcioletnim kustoszem wystawy magicznej, mugolakiem i znajomym Guinevere, który poprosił ją o pomoc z chorobowym problemem z wystawą.
Dr Ali Kafour posiadał zarówno wykształcenie magiczne, jak i tytuł doktorski mugolskiej uczelni, dzięki czemu idealnie nadawał się do pracy w tej placówce, co również doskonale łączyło się z jego archeologicznymi pasjami i ekstensywnym badaniem klątw.
— Och! Ginny! — dystyngowany, chociaż wychudły mężczyzna ubrany na modłę angielską, w spodnie i kamizelkę od beżowego garnituru oraz turban, wyciągnął ręce w stronę kobiety, w odruchu, aby ją uścisnąć, ale prędko się wycofał. Mówił po angielsku z mocnym arabskim akcentem, lecz czysto i zrozumiale, a przede wszystkim poprawnie. — Wybacz, nadal się zapominam. Medycy zakazali nam dotykania zdrowych osób, nawet jeżeli nie mamy objawów. A to musi być pan Shafiq?
Chociaż dr Kafour był również muzułmaninem, miał bardzo liberalne poglądy, zwłaszcza jeśli chodziło o kwestie równości płci.
— Zejdźmy z tego słońca... — poprowdził ich do bocznego przejścia, dla pracowników, obchodząc hall wypełniony turystami różnych nacji. Przeszli w chłodne mury bez okien i do małej kantynki ze starą kanapą, stolikiem i starymi krzesełkami, głośno chodzącą lodówką, kilkoma szafkami i przejściem do toalety. Wtedy się przedstawił oficjalnie z Anthonym i Erikiem, witając ich w Muzeum Kairskim europejskim uściskiem dłoni.