13.06.2024, 13:21 ✶
Takiej reakcji to się za nic nie spodziewał, szczególnie po tym jak ostatnio zakończyło się ich spotkanie. Później listy niby naprostowywały kilka rzeczy, ale nie wszystko i zdecydowanie on sam dalej czuł jakiś niesmak, który na nowo się w nim rozbudził na drodze szoku, zaskoczenia i złych skojarzeń. Być może mylił go z innymi uczuciami, ale nie miał czasu o tym myśleć, kiedy kompletnie zdziwiony cofnął się o krok i zaraz został pochwycony w objęcia, kompletnie zesztywniały i spięty. Co się działo, czemu się to działo? Jak to jest, że dał się tak złapać z zaskoczenia znowu? Kolejnym razem zacznie po prostu uciekać, jak zobaczy, że Samuel robi krok w jego stronę. Niby ciężko uciekać z masą ziół przy torbie, ale spróbuje, da radę, trzeba w siebie wierzyć. Chyba, że będzie mieć rzadkie zioła, wtedy ciężko biec, żeby ich nie pogubić, ale czy zostanie i pozwalanie na to by zgniotły się między nimi było etyczne? Będzie musiał w domu przećwiczyć to na scenariuszach odgrywanych w głowie.
Nie miał możliwości przywitania się czy odpowiedzenia, bo jak tu przerywać taki monolog zaangażowanego mężczyzny, co to dumny był ze swojego niemałego osiągnięcia. Mimo wszystko nie spodziewał się przeprowadzki tutaj. No mówił, owszem, ale co z domem tam w lesie? Zaraz, to nie był przecież jego dom, prawda? Nie? Chyba? No chyba nie? Do tego jakie widma? Dopytałby, ale wyszedłby na większego idiotę niż jest, więc nie próbował rozwiać swoich wątpliwości, bo koniec końców problemy doliny nie są jego problemami. Dopóki może na spokojnie zbierać zioła, dopóty widma mogą robić co się im podoba. Kiwał za to głową słuchając co Samuel mówi w zabójczym tempie.
-Wszystko dobrze.- pokiwał głową, zbity z pantałyku. Szybkość wypowiedzi i jeszcze większa prędkość zadanego pytania i to, że zostało rzucone one z zaskoczenia, sprawiły, że i odpowiedź była odruchowa. Zerknął na bułkę wciśniętą w ręce i natychmiast podniósł wzrok. Bułka? Co? Czemu? No dobra, gościna... Rozumiał to, ale było tu tak wiele chaosu. Nie rozumiał go.
-A z czego masz fundamenty?- zapytał, chcąc złapać jakoś się choćby kawałka rozmowy, trochę bardziej ją ukierunkować. Nic nie wiedział o fundamentach, wiedział, ze mogą być z kamienia i z czegoś i to tyle i że ciężko je wylać i od nich zależy czy dom będzie się zapadać czy nie. Stodoła im siadała da krów powoli, będą musieli ją odbudować na nowo, bo problem nie w ścianach a właśnie w fundamentach.
Nie miał możliwości przywitania się czy odpowiedzenia, bo jak tu przerywać taki monolog zaangażowanego mężczyzny, co to dumny był ze swojego niemałego osiągnięcia. Mimo wszystko nie spodziewał się przeprowadzki tutaj. No mówił, owszem, ale co z domem tam w lesie? Zaraz, to nie był przecież jego dom, prawda? Nie? Chyba? No chyba nie? Do tego jakie widma? Dopytałby, ale wyszedłby na większego idiotę niż jest, więc nie próbował rozwiać swoich wątpliwości, bo koniec końców problemy doliny nie są jego problemami. Dopóki może na spokojnie zbierać zioła, dopóty widma mogą robić co się im podoba. Kiwał za to głową słuchając co Samuel mówi w zabójczym tempie.
-Wszystko dobrze.- pokiwał głową, zbity z pantałyku. Szybkość wypowiedzi i jeszcze większa prędkość zadanego pytania i to, że zostało rzucone one z zaskoczenia, sprawiły, że i odpowiedź była odruchowa. Zerknął na bułkę wciśniętą w ręce i natychmiast podniósł wzrok. Bułka? Co? Czemu? No dobra, gościna... Rozumiał to, ale było tu tak wiele chaosu. Nie rozumiał go.
-A z czego masz fundamenty?- zapytał, chcąc złapać jakoś się choćby kawałka rozmowy, trochę bardziej ją ukierunkować. Nic nie wiedział o fundamentach, wiedział, ze mogą być z kamienia i z czegoś i to tyle i że ciężko je wylać i od nich zależy czy dom będzie się zapadać czy nie. Stodoła im siadała da krów powoli, będą musieli ją odbudować na nowo, bo problem nie w ścianach a właśnie w fundamentach.