13.06.2024, 14:58 ✶
– Lydii i Bastiana nigdy nic nie łączyło, a ona nigdy nie otrzymałaby Księżycowego Stawu. Ona po prostu nas nienawidziła, zawistna dziewucha, żyjąca przeszłością – powiedział Julius. Ton miał tym razem wyzuty z emocji, i nie widać było tych samych drobnych oznak, które pojawiały się wcześniej, gdy prawdopodobnie mijał się nieco z prawdą. Z pewnością jednak temat był dla niego niewygodny. Wcale nie chciał rozmawiać o Lydii, Mary i swoim synu, nawet jeśli – o ile to ona była winna – powinno mu zależeć na zemście.
Morpheus wiedział, że według Juliusa Mary zabiła Amarylis. Wiedział, że sama zginęła później, że utopiła się w stawie. Wiedział, że po tamtych wydarzeniach zaczęli ginąć przedstawiciele samego rodu, jedno po drugim, często w dziwnych okolicznościach, i że najwyraźniej Lydia była w jakiś sposób podejrzana. Kręciła się też chyba wokół posiadłości, a Millie i Thomas zobaczyli w pobliżu jakąś kobietę poprzedniego wieczora: być może była to ona.
Wszystko zaczęło się więc od Mary i Amarylis, a Lydia od początku była w tej historii.
– To zwykle jezioro – prychnął Ignas, jakby z pogardą. – Opowiadali tu o nim różne rzeczy, o tym, że w księżycowe noce można zobaczyć w niej przyszłość, ale to bzdury i bajeczki dla dzieci. Bywałem tam jako młody człowiek i nic nigdy nie zobaczyłem ani ja, ani moja siostra. Lydia może i w to wierzyła. Zawsze szalała na punkcie tutejszej historii, patrzyła w przeszłość, nigdy w przyszłość.
W to przynajmniej wierzył. Nawet jeżeli się mylił i na dnie jeziora drzemała jakaś moc, którą przebudziła śmierć Mary albo zaklęcie utkane, by zaszkodzić rodzinie z Księżycowego Stawu, to on sam w tę wersję nie wierzył.
– Być może to ona rzuciła to zaklęcie. Szukałem jej, ale znikła gdzieś: sądziłem, że na dobre. Pojawiła się znowu dopiero, gdy…
Urwał. „Gdy umarłem”, zawisło w powietrzu.
– Nie zostawi was w spokoju, jestem pewny. Chcecie tu zostać, musicie się jej pozbyć – oświadczył Ignas. Choć do tej pory żadna klątwa nie dotknęła przecież mieszkańców. Brenna oberwała w nocy, ale przez poltergeista. Według obrazu na ścianie, to sama uwieczniona na portrecie postać przeraziła jedną z właścicielek Stawu, która nastała po Juliusach. Zdawało się, że ktoś mógł być w domu, ale czy to była Lydia, którą wczoraj widziano poza nim?
– Co łączyło Lydię i Mary, panie Julius? – spytała Brenna z zastanowieniem, a Ignas obrócił się ku niej, i coś w jego oczach się jej nie podobało. Przysięgłaby, że zastanawiał się, czy w ogóle odpowiedzieć: i jeżeli tak, to czy nie skłamać albo znów nie powiedzieć zaledwie odłamka prawdy.
Zaczynała sądzić, że i Ignas, i Lydia, z tą prawdą się mijali. Każde przedstawiało zaledwie jej fragment.
– Mary była jej przyrodnią siostrą – powiedział w końcu sucho Ignas, a potem rozmysł się i znikł.
Morpheus wiedział, że według Juliusa Mary zabiła Amarylis. Wiedział, że sama zginęła później, że utopiła się w stawie. Wiedział, że po tamtych wydarzeniach zaczęli ginąć przedstawiciele samego rodu, jedno po drugim, często w dziwnych okolicznościach, i że najwyraźniej Lydia była w jakiś sposób podejrzana. Kręciła się też chyba wokół posiadłości, a Millie i Thomas zobaczyli w pobliżu jakąś kobietę poprzedniego wieczora: być może była to ona.
Wszystko zaczęło się więc od Mary i Amarylis, a Lydia od początku była w tej historii.
– To zwykle jezioro – prychnął Ignas, jakby z pogardą. – Opowiadali tu o nim różne rzeczy, o tym, że w księżycowe noce można zobaczyć w niej przyszłość, ale to bzdury i bajeczki dla dzieci. Bywałem tam jako młody człowiek i nic nigdy nie zobaczyłem ani ja, ani moja siostra. Lydia może i w to wierzyła. Zawsze szalała na punkcie tutejszej historii, patrzyła w przeszłość, nigdy w przyszłość.
W to przynajmniej wierzył. Nawet jeżeli się mylił i na dnie jeziora drzemała jakaś moc, którą przebudziła śmierć Mary albo zaklęcie utkane, by zaszkodzić rodzinie z Księżycowego Stawu, to on sam w tę wersję nie wierzył.
– Być może to ona rzuciła to zaklęcie. Szukałem jej, ale znikła gdzieś: sądziłem, że na dobre. Pojawiła się znowu dopiero, gdy…
Urwał. „Gdy umarłem”, zawisło w powietrzu.
– Nie zostawi was w spokoju, jestem pewny. Chcecie tu zostać, musicie się jej pozbyć – oświadczył Ignas. Choć do tej pory żadna klątwa nie dotknęła przecież mieszkańców. Brenna oberwała w nocy, ale przez poltergeista. Według obrazu na ścianie, to sama uwieczniona na portrecie postać przeraziła jedną z właścicielek Stawu, która nastała po Juliusach. Zdawało się, że ktoś mógł być w domu, ale czy to była Lydia, którą wczoraj widziano poza nim?
– Co łączyło Lydię i Mary, panie Julius? – spytała Brenna z zastanowieniem, a Ignas obrócił się ku niej, i coś w jego oczach się jej nie podobało. Przysięgłaby, że zastanawiał się, czy w ogóle odpowiedzieć: i jeżeli tak, to czy nie skłamać albo znów nie powiedzieć zaledwie odłamka prawdy.
Zaczynała sądzić, że i Ignas, i Lydia, z tą prawdą się mijali. Każde przedstawiało zaledwie jej fragment.
– Mary była jej przyrodnią siostrą – powiedział w końcu sucho Ignas, a potem rozmysł się i znikł.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.