04.01.2023, 11:05 ✶
- Taaaak… i to też mnie martwiło – przyznała Brenna z westchnieniem. Chociaż czy wtedy Nora posłałaby córkę do Hogwartu?
- Pogadam z Salemem – mruknęła. – I powiem mu też, że moim zdaniem… któreś z nas powinno pogadać z Norą, niekoniecznie pod hasłem „hej, wiemy, kim jest ojcem”, ale raczej „Mabel rośnie, twoja kawiarnia staje się popularna, może powinnaś pogadać z jej ojcem, zanim wejdzie do lokalu i potknie się o swoją córkę” – westchnęła. Świat Salema krążył wokół Nory, posiłków i plam słońca, w których mógł się położyć. Koty Figgów były specyficzne o tyle, że bardzo inteligentne i obdarzone zdolnością mowy, ale także mocniej przywiązane do swojego właściciela niż w przypadku zwyczajnych kotów.
Między innymi dlatego Brennie ciężko było zignorować słowa kota.
Znał Norę. Co jeżeli miał rację?
- Z Adelardem? Pewnie nie. Powinnam móc dokopać się do tego, gdzie wtedy był… - Byli rówieśnikami, pracowali w jednym departamencie, sprawdzenie spraw, jakimi się zajmował i urlopów, jakie brał, nie było specjalnie trudne. Zwłaszcza, że część roboty już zrobiła, kiedy starała się wyeliminować osoby, które na pewno wtedy nie mogły spotkać Nory. Dochodził też do tego wspomniany już przez nią numer, gdy krewni wpadną na weekend „o, proszę, ciasteczka, upiekła je Nora, pamiętasz Norę? Włóczyliśmy się z nią z Erikiem cały Hogwart, wpadłeś na nią ostatnio?”.
Z Alastorem „Stała czujność” Moodym sprawa była gorsza, a Brenna nie chciała nic mu sugerować.
- Nie mów Norze, jak wiele wiemy – oświadczyła nagle, też się podrywając i jeszcze dla potwierdzenia wagi swoich słów, łapiąc go za kołnierz. Gestem niezbyt mocnym, bo jednak nie planowała brata udusić. – Jasne? Nie chodzi o to, że byłaby na mnie zła. Nie chcę, żeby się kompletnie załamała. Sprawdzimy ich na tyle, na ile się da, pogadam z kotem…
…jak to brzmiało…
-…a potem zobaczymy, co dalej – zakończyła cofając dłoń. – Zrobię herbatę i odgrzeję obiad – westchnęła. – Łatek, chodź, popatrzymy, gdzie chowa się twój ponury brat, drugiego wyciągniemy z sypialni Mav i wam też damy obiad…
Z tymi słowami skierowała się do wyjścia z salonu.
- Pogadam z Salemem – mruknęła. – I powiem mu też, że moim zdaniem… któreś z nas powinno pogadać z Norą, niekoniecznie pod hasłem „hej, wiemy, kim jest ojcem”, ale raczej „Mabel rośnie, twoja kawiarnia staje się popularna, może powinnaś pogadać z jej ojcem, zanim wejdzie do lokalu i potknie się o swoją córkę” – westchnęła. Świat Salema krążył wokół Nory, posiłków i plam słońca, w których mógł się położyć. Koty Figgów były specyficzne o tyle, że bardzo inteligentne i obdarzone zdolnością mowy, ale także mocniej przywiązane do swojego właściciela niż w przypadku zwyczajnych kotów.
Między innymi dlatego Brennie ciężko było zignorować słowa kota.
Znał Norę. Co jeżeli miał rację?
- Z Adelardem? Pewnie nie. Powinnam móc dokopać się do tego, gdzie wtedy był… - Byli rówieśnikami, pracowali w jednym departamencie, sprawdzenie spraw, jakimi się zajmował i urlopów, jakie brał, nie było specjalnie trudne. Zwłaszcza, że część roboty już zrobiła, kiedy starała się wyeliminować osoby, które na pewno wtedy nie mogły spotkać Nory. Dochodził też do tego wspomniany już przez nią numer, gdy krewni wpadną na weekend „o, proszę, ciasteczka, upiekła je Nora, pamiętasz Norę? Włóczyliśmy się z nią z Erikiem cały Hogwart, wpadłeś na nią ostatnio?”.
Z Alastorem „Stała czujność” Moodym sprawa była gorsza, a Brenna nie chciała nic mu sugerować.
- Nie mów Norze, jak wiele wiemy – oświadczyła nagle, też się podrywając i jeszcze dla potwierdzenia wagi swoich słów, łapiąc go za kołnierz. Gestem niezbyt mocnym, bo jednak nie planowała brata udusić. – Jasne? Nie chodzi o to, że byłaby na mnie zła. Nie chcę, żeby się kompletnie załamała. Sprawdzimy ich na tyle, na ile się da, pogadam z kotem…
…jak to brzmiało…
-…a potem zobaczymy, co dalej – zakończyła cofając dłoń. – Zrobię herbatę i odgrzeję obiad – westchnęła. – Łatek, chodź, popatrzymy, gdzie chowa się twój ponury brat, drugiego wyciągniemy z sypialni Mav i wam też damy obiad…
Z tymi słowami skierowała się do wyjścia z salonu.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.