13.06.2024, 19:33 ✶
Choć Nail nigdy nie otrzymał swojego upragnionego wiadra, został obdarzony prawdziwie gromiącym oraz pozbawionym jakiejkolwiek krztyny zaufania spojrzeniem. Nawet jeśli nie znalazł przy nim różdżki, Brian zwyczajnie nie dowierzał, żeby chłopak nie korzystał z magii. Czy słusznie, czy też nie, nie miało to dla niego teraz większego znaczenia. Był zmęczony dniem i chciał jedynie skończyć wyjątkowo uciążliwą dla niego zmianę. Do tego z kolei potrzebował wrzucić młodego czarodzieja za kratki na noc i spisać krótki raport, który dokończyć zamierzał dopiero po zażyciu odpowiedniej dawki snu. Taki w każdym razie był oryginalny plan, ZANIM zaczął wtrącać się w niego Bagshot.
Brian zmarszczył nieco brwi, nie do końca zgadzając się tak naprawdę z opinią Isaaca.
- Z doświadczenia, które niestety nie jest skąpe, wiem, że takie 'szalone pomysły', a zwłaszcza z użyciem magii, mogą również w głupi sposób te młodość zakończyć - ocenił nieco cierpkim tonem, ale zaraz też westchnął pod nosem, wolną ręką rozcierając oczy.
Brian milczał dobrą chwilę, czy to rozmyślając nad propozycją Isaaca, czy to zastanawiając się, czy marnowanie kolejnych minut na dyskusje na temat jednego, bardzo słabo trzymającego się obecnie na nogach chłopaka jest tego wszystkiego warte.
- Słuchaj, Isaac. Tu nie chodzi o to, że nikomu nic się nie stało. Chodzi o to, co mogło się stać. A mogło, cholera, bardzo wiele. I z jakiego powodu? Bo gówniarze, którzy w tym wieku powinni z byciem gówniarzami skończyć, wciąż nie potrafią powstrzymać się przed idiotyzmami? Paranie się magią wiąże się z odpowiedzialnością, którą wpajają nam od najmłodszego nie bez diabelnie dobrego powodu. Tak ciężko przyswoić kilka prostych zasad?
Brwian westchnął i pomimo ostrej nuty w swoim głosie, rozluźnił uścisk na ramieniu Neila.
- ...Skoro się znacie, to rozumiem, że mogę zostawić go z ostrzeżeniem i liczyć na to, że osobiście wbijesz mu nieco rozsądku do głowy, uprzednio doprowadzając w bezpieczne miejsce, gdzie będzie mógł wytrzeźwieć?
Mężczyzna poczekał na odpowiedź Isaaca, unosząc wysoko lewą brew i o ile ta była twierdząc, przekazał mu Neila, choć wciąż z wyraźnym oporem na twarzy.
- Nie każ mi tego później żałować, eh?
Brian zmarszczył nieco brwi, nie do końca zgadzając się tak naprawdę z opinią Isaaca.
- Z doświadczenia, które niestety nie jest skąpe, wiem, że takie 'szalone pomysły', a zwłaszcza z użyciem magii, mogą również w głupi sposób te młodość zakończyć - ocenił nieco cierpkim tonem, ale zaraz też westchnął pod nosem, wolną ręką rozcierając oczy.
Brian milczał dobrą chwilę, czy to rozmyślając nad propozycją Isaaca, czy to zastanawiając się, czy marnowanie kolejnych minut na dyskusje na temat jednego, bardzo słabo trzymającego się obecnie na nogach chłopaka jest tego wszystkiego warte.
- Słuchaj, Isaac. Tu nie chodzi o to, że nikomu nic się nie stało. Chodzi o to, co mogło się stać. A mogło, cholera, bardzo wiele. I z jakiego powodu? Bo gówniarze, którzy w tym wieku powinni z byciem gówniarzami skończyć, wciąż nie potrafią powstrzymać się przed idiotyzmami? Paranie się magią wiąże się z odpowiedzialnością, którą wpajają nam od najmłodszego nie bez diabelnie dobrego powodu. Tak ciężko przyswoić kilka prostych zasad?
Brwian westchnął i pomimo ostrej nuty w swoim głosie, rozluźnił uścisk na ramieniu Neila.
- ...Skoro się znacie, to rozumiem, że mogę zostawić go z ostrzeżeniem i liczyć na to, że osobiście wbijesz mu nieco rozsądku do głowy, uprzednio doprowadzając w bezpieczne miejsce, gdzie będzie mógł wytrzeźwieć?
Mężczyzna poczekał na odpowiedź Isaaca, unosząc wysoko lewą brew i o ile ta była twierdząc, przekazał mu Neila, choć wciąż z wyraźnym oporem na twarzy.
- Nie każ mi tego później żałować, eh?