04.01.2023, 12:26 ✶
- Fergus… gdybym ci powiedziała, musiałabym cię zabić – powiedziała z pełną powagą, patrząc mu w oczy.
I gdyby znała taką magią, pewnie faktycznie tak by było. Brenna bardzo żałowała, że nie da się wyczarować czekoladowego tortu z niczego. Z drugiej strony wtedy Nora nie miałaby pracy.
Brenna nie była specjalnie wybredna. A jeszcze obiecała bratu, że w kwietniu po ogromnych wydatkach na psiaki, nie będzie kupować masy słodyczy (i książek), więc najzwyklejsze herbatniki z konfiturą przyjęła jako poczęstunek wielce zadowalający. Ba, bezczelnie wzięła sobie od razu dwa, jednego pożerając błyskawicznie, a drugiego już trochę wolniej, tak by pocieszyć się chwilę smakiem.
- Naprawdę, przecież gdybym powiedziała twojemu ojcu, że coś mamy, gdy nic tak naprawdę nie znalazłam, to on zacząłby nocować na korytarzu ministerstwa – roześmiała się, kiedy już przeżuła herbatnika. – Są różne zaklęcia, które umożliwiają namierzenie śladów – odparła. Trochę wymijająco, a trochę zgodnie z prawdą. Takie czary faktycznie istniały, chociaż często bywały zawodne, i faktycznie nieraz korzystało się z nich w Brygadzie. Że ona użyła trochę innego rodzaju magii? Cóż… - Nie mam odpowiedzi, ale całkiem przyzwoity trop: może uda się ustalić, kim była ta kobieta. Zapach od Potterów sam w sobie to faktycznie byłoby za mało – przyznała.
Uniosła swoją różdżkę, przypatrując się jej krytycznie.
- Naprawdę? Słyszałam, że są kapryśne i niektórzy twórcy ich nie lubią. Jeżeli chodzi o mnie, to rdzenie z jednorożcem za bardzo mnie nie lubią.
Te ze smoczym nawet na nią reagowały, ta konkretna z piórem feniksa wybrała ją natychmiast, za to te z jednorożcami jakoś w jej rękach niespecjalnie się sprawdzały.
- W każdym razie, zgłoszę się za parę dni. Muszę dopaść jeszcze jedną Brygadzistkę, z prośbą o pomoc, a ona dziś ma patrol gdzieś indziej, jutro wolne… w każdym razie myślę, że pojawię się w najbliższym dniach. Powodzenia z odnawianiem zapasów – powiedziała, po czym wycofała się, by zgarnąć drugiego Brygadzistę i razem z nim aportować się z powrotem do Biura Brygady.
I gdyby znała taką magią, pewnie faktycznie tak by było. Brenna bardzo żałowała, że nie da się wyczarować czekoladowego tortu z niczego. Z drugiej strony wtedy Nora nie miałaby pracy.
Brenna nie była specjalnie wybredna. A jeszcze obiecała bratu, że w kwietniu po ogromnych wydatkach na psiaki, nie będzie kupować masy słodyczy (i książek), więc najzwyklejsze herbatniki z konfiturą przyjęła jako poczęstunek wielce zadowalający. Ba, bezczelnie wzięła sobie od razu dwa, jednego pożerając błyskawicznie, a drugiego już trochę wolniej, tak by pocieszyć się chwilę smakiem.
- Naprawdę, przecież gdybym powiedziała twojemu ojcu, że coś mamy, gdy nic tak naprawdę nie znalazłam, to on zacząłby nocować na korytarzu ministerstwa – roześmiała się, kiedy już przeżuła herbatnika. – Są różne zaklęcia, które umożliwiają namierzenie śladów – odparła. Trochę wymijająco, a trochę zgodnie z prawdą. Takie czary faktycznie istniały, chociaż często bywały zawodne, i faktycznie nieraz korzystało się z nich w Brygadzie. Że ona użyła trochę innego rodzaju magii? Cóż… - Nie mam odpowiedzi, ale całkiem przyzwoity trop: może uda się ustalić, kim była ta kobieta. Zapach od Potterów sam w sobie to faktycznie byłoby za mało – przyznała.
Uniosła swoją różdżkę, przypatrując się jej krytycznie.
- Naprawdę? Słyszałam, że są kapryśne i niektórzy twórcy ich nie lubią. Jeżeli chodzi o mnie, to rdzenie z jednorożcem za bardzo mnie nie lubią.
Te ze smoczym nawet na nią reagowały, ta konkretna z piórem feniksa wybrała ją natychmiast, za to te z jednorożcami jakoś w jej rękach niespecjalnie się sprawdzały.
- W każdym razie, zgłoszę się za parę dni. Muszę dopaść jeszcze jedną Brygadzistkę, z prośbą o pomoc, a ona dziś ma patrol gdzieś indziej, jutro wolne… w każdym razie myślę, że pojawię się w najbliższym dniach. Powodzenia z odnawianiem zapasów – powiedziała, po czym wycofała się, by zgarnąć drugiego Brygadzistę i razem z nim aportować się z powrotem do Biura Brygady.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.