13.06.2024, 20:07 ✶
Reparo nie było wystarczająco trwałe i stabilne, a mugolskie rzeczy jak się psują, to dają o sobie znać. Mają wytyczne jakich należy przestrzegać. Jak siadasz na nową, niezniszczoną huśtawkę dla dzieci, to nie dziw się, że ta się złamie, skoro ważysz cztery razy więcej niż typowe dziecko. Jeśli już coś się zepsuło to owszem mugole musieli się bardziej natrudzić i tu z pomocą przychodziła im kreatywność rozwiązań. Nie wszystkie były ładne, a jeszcze mniejsza ich ilość była bezpieczna, ale działały jak powinny. Może dlatego moda i sztuka czarodziejów mu się nie podobała? Wszystko było takie... identyczne, bo wymyślone przez magię. Po co się rozwijać i wymyślać lepsze rozwiązania, skoro machnie się różdżką i się ma?
Z wysokościami sobie nie radził, szczególnie na czymś tak niestabilnym jak miotła, z resztą jak na tym siedzieć? Kij, siądź na kiju jak człowiek. Jeszcze kobiety może dadzą sobie radę, ale mężczyźni? Ni jak tego nie widział. Czuł, że to nie jest ani wygodne, ani bezpieczne, bo ręce się ześlizgnął, trochę równowagi stracisz i lecisz. Latanie na testralach, pegazach czy hipogryfach było podobne, ale pod sobą masz myślące zwierzę, które ci pomoże, które ma grzywę i sierść za jakie możesz się złapać.
Mówił o rzeczach dla siebie oczywistych, dlatego kiedy usłyszał pytanie chłopaka, na chwilę się zawiesił. Nie wie co to samochód? Patrzył na niego skonfundowany, przekręcił lekko głowę, zmarszczył brwi. On go nie roluje, nie naśmiewa się, on naprawdę nie wie...
-Nie do końca... Samochody są wszędzie. To taki pojazd. Coś jak wóz ciągnięty przez testrale... Nie ma koni z przodu... Ty kierujesz... No i jest cały z metalu... I hałasuje trochę.- czy dobrze to opisał? Mógł lepiej, ale na tę chwilę nie bardzo wiedział, jak opisać coś tak bardzo oczywistego i podstawowego.
Zaśmiał się na jego słowa, rozbawiony jego podejściem.
-Oj, kochany...- spojrzał na niego i poklepał go po ramieniu.- Skoro nie wiesz co to samochód, to na pewno rozpoznasz go jak go zobaczysz. Jest czerwony, bo czerwony znaczy szybki.- dorzucił żart, z mrugnięciem oka, po czym pochylił się, żeby chwycić szklankę i dopić herbatę do końca. Przy okazji zgarnął też i lalkę ze stołu i schował ją do torby kiedy już ją dostał w swoje łapki. Był gotowy iść i mu zaprezentować magię samochodu.
Z wysokościami sobie nie radził, szczególnie na czymś tak niestabilnym jak miotła, z resztą jak na tym siedzieć? Kij, siądź na kiju jak człowiek. Jeszcze kobiety może dadzą sobie radę, ale mężczyźni? Ni jak tego nie widział. Czuł, że to nie jest ani wygodne, ani bezpieczne, bo ręce się ześlizgnął, trochę równowagi stracisz i lecisz. Latanie na testralach, pegazach czy hipogryfach było podobne, ale pod sobą masz myślące zwierzę, które ci pomoże, które ma grzywę i sierść za jakie możesz się złapać.
Mówił o rzeczach dla siebie oczywistych, dlatego kiedy usłyszał pytanie chłopaka, na chwilę się zawiesił. Nie wie co to samochód? Patrzył na niego skonfundowany, przekręcił lekko głowę, zmarszczył brwi. On go nie roluje, nie naśmiewa się, on naprawdę nie wie...
-Nie do końca... Samochody są wszędzie. To taki pojazd. Coś jak wóz ciągnięty przez testrale... Nie ma koni z przodu... Ty kierujesz... No i jest cały z metalu... I hałasuje trochę.- czy dobrze to opisał? Mógł lepiej, ale na tę chwilę nie bardzo wiedział, jak opisać coś tak bardzo oczywistego i podstawowego.
Zaśmiał się na jego słowa, rozbawiony jego podejściem.
-Oj, kochany...- spojrzał na niego i poklepał go po ramieniu.- Skoro nie wiesz co to samochód, to na pewno rozpoznasz go jak go zobaczysz. Jest czerwony, bo czerwony znaczy szybki.- dorzucił żart, z mrugnięciem oka, po czym pochylił się, żeby chwycić szklankę i dopić herbatę do końca. Przy okazji zgarnął też i lalkę ze stołu i schował ją do torby kiedy już ją dostał w swoje łapki. Był gotowy iść i mu zaprezentować magię samochodu.