13.06.2024, 22:21 ✶
Każdy miał swoją rację i jedna była racniejsza od drugiej. Jeden argument spotka się z innym, bo każdy ma tak samo dobrze, ale w inny sposób. Jednocześnie każdy ma tak samo źle, ale też na inny sposób. Wszyscy się męczą jednocześnie i robią z tego konkurs cierpienia. Mówią, że wojna była zła, bo była, nie można powiedzieć, że nie, ale małe wojny nadal trwają, codziennie, w małych uszczypliwościach i złośliwościach.
Gdyby nie był czarodziejem nie tęskniłby za magią nie mając jej świadomości. Zawsze tak sobie powtarzał, że jak można tęsknić za czymś czego się nie doświadczyło, wiedział, że to kłamstwo, ale wierzył w nie, bo co innego miał robić?
Wzruszył ramionami.
-Nie wiem... Czasami rzeczy nie mają wytłumaczenia, albo mają, ale już dawno zapomniane.- zerknął na niego. -Czasami coś jakoś jest i nikt nie umie powiedzieć dlaczego.- jeśli chodzi o kolory to pal go licho, gorzej ze stereotypami czy innymi bardziej szkodliwymi przekonaniami bez zrozumienia ich pochodzenia, uprawianymi tylko dlatego, że tak robiła moja matka i jej matka i jeszcze matka jej matki.
Wolał w razie czego nie być tym, co będzie odpowiedzialny za pomylenie trasy. Oczywiście jeśli Niko się pomyli nie będzie się go czepiać. Mimo wszystko było to o jeden stres mniej z głowy.
Rzucił nazwę drzewa i patrzył, jak chłopak znów myśli. Czy... Czy nie wiedział, jak wygląda brzoza? Na bogów, może nie wiedział, jak jest brzoza po angielsku? Czy właśnie zrobił z niego przypadkiem głupka? Czy właśnie go obraził? Zepsuł ich całą relację? Wiedział, że nie powinien wychodzić z domu.
-Wiesz... drzewo w lesie raczej sam znajdę.-rozejrzał się dookoła, próbując ukryć rozbawienie.-Bo wiesz jak wygląda brzoza?- zagadał, niepewny czy Nikolai unikał tematu bo nie miał pojęcia o czym wilkołak mówi, czy rozumiał i faktycznie nie wiedział czy są tu takie drzewa.
Gdyby nie był czarodziejem nie tęskniłby za magią nie mając jej świadomości. Zawsze tak sobie powtarzał, że jak można tęsknić za czymś czego się nie doświadczyło, wiedział, że to kłamstwo, ale wierzył w nie, bo co innego miał robić?
Wzruszył ramionami.
-Nie wiem... Czasami rzeczy nie mają wytłumaczenia, albo mają, ale już dawno zapomniane.- zerknął na niego. -Czasami coś jakoś jest i nikt nie umie powiedzieć dlaczego.- jeśli chodzi o kolory to pal go licho, gorzej ze stereotypami czy innymi bardziej szkodliwymi przekonaniami bez zrozumienia ich pochodzenia, uprawianymi tylko dlatego, że tak robiła moja matka i jej matka i jeszcze matka jej matki.
Wolał w razie czego nie być tym, co będzie odpowiedzialny za pomylenie trasy. Oczywiście jeśli Niko się pomyli nie będzie się go czepiać. Mimo wszystko było to o jeden stres mniej z głowy.
Rzucił nazwę drzewa i patrzył, jak chłopak znów myśli. Czy... Czy nie wiedział, jak wygląda brzoza? Na bogów, może nie wiedział, jak jest brzoza po angielsku? Czy właśnie zrobił z niego przypadkiem głupka? Czy właśnie go obraził? Zepsuł ich całą relację? Wiedział, że nie powinien wychodzić z domu.
-Wiesz... drzewo w lesie raczej sam znajdę.-rozejrzał się dookoła, próbując ukryć rozbawienie.-Bo wiesz jak wygląda brzoza?- zagadał, niepewny czy Nikolai unikał tematu bo nie miał pojęcia o czym wilkołak mówi, czy rozumiał i faktycznie nie wiedział czy są tu takie drzewa.