- Niestety nie wiem, jakie są, średnio się nimi interesuję. - Rzuciła żartem. Stereotypy były różne, to prawda. Kobiety były raczej często nastawione na miłe i ładne podarunki, ale może więcej też było takich jak ona, którym przyjemność sprawiało dostawanie innych prezentów. Nie miała pojęcia, jak to się rozkładało, wszak to Isaac miał większe doświadczenie z kobietami od niej. Sama miała niewiele przyjaciółek i nie rozmawiała z nimi raczej o tym, co lubią dostawać od facetów.
- Nie sądzę, że się znudzi, czasem dobrze jest zwolnić, chociaż na chwilę. - Jasne, mogli zrobić to szybciej, ale czy faktycznie ciągle warto się gdzieś spieszyć? Ostatnio dni mijały jej bardzo szybko, miała na głowie sporo obowiązków, zdecydowanie potrzebowała złapać oddech.
- W szkole nigdy bym się nie zgodziła. - Rzuciła jeszcze. Nie wchodziła w zbyt bliskie relacje z kolegami z roku, bo wydawało się jej to głupie. Teraz jednak było inaczej, ona była innym człowiekiem. Aktualnie bardzo mocno zagubionym. Chciała czerpać z życia garściami, bo nie wiedziała, czy niedługo nie zakończy swojego żywota.
Stała tuż obok mężczyzny, gdy ten kupował bilety. Poszło im to całkiem sprawnie, mogli więc zacząć szukać pociągu.
- Wiem, że może nie wyglądam na taką, ale wiem. - Rzuciła spoglądając mu w oczy. - Kończą się różnie, wszystko zależy od ich przebiegu, nie wiem, dlaczego zaczynasz mówić o zakończeniu skoro ledwie naszą zaczęliśmy. - Próbowała nie być zbyt wredną, jak to miała w zwyczaju.