14.06.2024, 11:38 ✶
– Nie jesteście? – Uniósł brwi wysoko w zaskoczeniu, wzrokiem wodząc od twarzy oburzonej kobiety do twarzy leżącego na jej udach mężczyzny. – Znaczy lekkich nie lekkich, obyczaje mogą być lekkie? To nie jest tak, że to jakiś takie nie wiem... mów dzień dobry jak wejdziesz do sklepu, albo proponuj gościom wodę, jak przyjdą do Ciebie? To w sumie nie jest zbyt ciężkie do robienia, nie rozumiem... – Powiedział chłopak zapodziany w zarzucie, bo choć umiał bardzo płynnie wymienić wszystkie kilkaset gatunków roślin znajdujących się w Kniei, bo jednak świat ludzi pozostawał dla niego niemałą zagadką, a przez to i język i związki frazeologiczne zdające się bardzo oczywistymi umykały mu.
– Nie można rozmawiać z damami, więc z Tobą już mógłbym o tym rozmawiać? I poza parami nie można rozmawiać, czy nie można uprawiać seksu? Ja tylko.. po prostu nigdy tego nie robiłem, ale Lysander tłumaczył mi kiedyś, że jest to fizycznie możliwe. Próbował nawet mi to rozrysować, chociaż przyznaję byliśmy wtedy obaj bardzo pijani i niewiele pamiętam, a może on nie szkicował aż tak dobrze.
Potem tym bardziej się zdziwił, że Morpheus wziął go za rękę, daleko było mu do zachustowanej cyganki na ryneczku. Jego kciuki gładziły skórę trochę jak kciuki Lysandra, a nagle Samowi przypomniało się, że przychodząc tutaj w sumie myślał, że Morpheus ma co do niego zupełnie inne plany. W końcu wysłał mu poezję. Ostatecznie zgodnie ze słowami Brenny tak nie było, a Nora gdzieś krążyła za jego plecami z Erikiem deptając jego serce po tysiąckrość zielonooką, toksyczną zazdrością, napięcie w nim prawdziwie było olbrzymie.
– Robaki nie są szkodliwe. I na pewno nie są przejściowe. – skrzywił się – Krąg życia musi być zachowany, bez robaków już bylibyśmy martwi. – No dobrze, wróżba była dobra. Odwrócił jasnągłowę szukając swojej dawnej księżniczki, zupełnie zapominając o tej całej sprawie z seksem na wycieczce krajoznawczej. Nie znalazł jej wzrokiem i zestresował się momentalnie. Może już sobie poszła? Może nie chce z nim jednak rozmawiać? Poruszył się niespokojnie i wziął swój kubek by zalać nerwy alkoholem. – To stara sprawa, może nie powinienem w tym grzebać. – Powiedział trochę w powietrze, trochę do siebie. W sumie mógłby zapytać Morpheusa czy jego krewniak jest już z Norą, albo czemu się jej jeszcze nie oświadczył ale nie chcąc zaburzyć Boskiej Choronologii nie zapytał. Głupio mu było się może przyznać do tego co chował w swoim sercu. – Ale dobrze rozumiem, że to nie będzie nic wielkiego, to może dobrze, bo... bo nie chciałbym problemów, kto by normalny chciał problemy prawda? Dlatego Lizzy mówi, że mam pytać jak czegoś nie rozumiem, więc proszę nie gniewajcie się na mnie, ja nie uważam, żeby pani była lekka pani Septimo – może takiej odpowiedzi potrzebowała?
– Nie można rozmawiać z damami, więc z Tobą już mógłbym o tym rozmawiać? I poza parami nie można rozmawiać, czy nie można uprawiać seksu? Ja tylko.. po prostu nigdy tego nie robiłem, ale Lysander tłumaczył mi kiedyś, że jest to fizycznie możliwe. Próbował nawet mi to rozrysować, chociaż przyznaję byliśmy wtedy obaj bardzo pijani i niewiele pamiętam, a może on nie szkicował aż tak dobrze.
Potem tym bardziej się zdziwił, że Morpheus wziął go za rękę, daleko było mu do zachustowanej cyganki na ryneczku. Jego kciuki gładziły skórę trochę jak kciuki Lysandra, a nagle Samowi przypomniało się, że przychodząc tutaj w sumie myślał, że Morpheus ma co do niego zupełnie inne plany. W końcu wysłał mu poezję. Ostatecznie zgodnie ze słowami Brenny tak nie było, a Nora gdzieś krążyła za jego plecami z Erikiem deptając jego serce po tysiąckrość zielonooką, toksyczną zazdrością, napięcie w nim prawdziwie było olbrzymie.
– Robaki nie są szkodliwe. I na pewno nie są przejściowe. – skrzywił się – Krąg życia musi być zachowany, bez robaków już bylibyśmy martwi. – No dobrze, wróżba była dobra. Odwrócił jasnągłowę szukając swojej dawnej księżniczki, zupełnie zapominając o tej całej sprawie z seksem na wycieczce krajoznawczej. Nie znalazł jej wzrokiem i zestresował się momentalnie. Może już sobie poszła? Może nie chce z nim jednak rozmawiać? Poruszył się niespokojnie i wziął swój kubek by zalać nerwy alkoholem. – To stara sprawa, może nie powinienem w tym grzebać. – Powiedział trochę w powietrze, trochę do siebie. W sumie mógłby zapytać Morpheusa czy jego krewniak jest już z Norą, albo czemu się jej jeszcze nie oświadczył ale nie chcąc zaburzyć Boskiej Choronologii nie zapytał. Głupio mu było się może przyznać do tego co chował w swoim sercu. – Ale dobrze rozumiem, że to nie będzie nic wielkiego, to może dobrze, bo... bo nie chciałbym problemów, kto by normalny chciał problemy prawda? Dlatego Lizzy mówi, że mam pytać jak czegoś nie rozumiem, więc proszę nie gniewajcie się na mnie, ja nie uważam, żeby pani była lekka pani Septimo – może takiej odpowiedzi potrzebowała?