14.06.2024, 13:11 ✶
Kąciki ust Owena drgnęły, gdy usłyszał komentarz Penny. Innego razu, gdyby nie był przemęczony i osłabiony, pewnie lepiej ukrywałby zaskoczenie jej ciętym językiem. Teraz czuł ulgę, rozbawienie świadomością, że ktoś jeszcze umiał żartować w takiej chwili.
- W takim razie nie taka zwykła – sprostował. – Jak masz na imię? Jeśli wyjdziemy stąd cało, będę przynajmniej wiedział do kogo wysłać sowę z podziękowaniami.
To, co stało się kilka chwil później było… było zaskakujące. Bo z jednej strony, jakby nie wydarzyło się nic szczególnego, a jednak coś się wydarzyło. Najszybciej podłapał to Isaac. Kiedy jeszcze wchodził do kawerny, zaledwie widok Owena wzbudził w nim myśli o potencjalnej zdradzie. Teraz jakby dotarła do niego irracjonalność własnego myślenia. Czemu niby miałby go kuzyn zdradzić? Przecież to nie miało żadnego sensu.
Bagshot przeszedł kilka kroków. Machnięciem różdżki wyczarował płomień na jej końcu a potem podniósł go do góry by oświetlić te fragmenty kawerny, które były słabo widoczne. Ale nie widać było niczego, czego nie widzieliby wcześniej. Ciągle tkwili uwięzieni pod ziemią.
- Próbowałem ukształtować sobie tunel, który wyprowadziłby mnie na powierzchnię – odpowiedział Penny, wcześniejszą paplaninę Isaaca kompletnie ignorując. – Skończyło się jak skończyło. Początkowo zaklęcie jakby zadziałało, ale zaraz korzenie wystrzeliły ku mnie i… - wzruszył ramionami.
Obie kobiety dostrzegły jaki to miało dla niego finał. Powtórzył imię Millie, jakby chciał je zapamiętać. W innej sytuacji, mniej dramatycznej, pewnie powiedziałby jej coś jeszcze, może że brygada chyba jednak nie była aż tak beznadziejna, skoro tutaj była, ale słowa „wy też wpadliście pod ziemię przez przypadek” dobitnie świadczyły o tym, że miał po prostu sporo szczęścia.
- Aura fioletu walczy z czernią? – zmarszczył brwi, a potem pokręcił głową. Stał nieruchomo, pozwalając się obejrzeć Basiliusowi. – Przepraszam, ale nie mam zielonego pojęcia o czym mówisz. Przyjechałem zbadać historię biskupa Athelwolda, któremu jako jednemu z niewielu mugoli udało się zaprowadzić na stos wiedźmę. Tylko, że gdy zacząłem kopać w tym głębiej, dotarło do mnie, że było odwrotnie. To Athelwold był magiem a Triona zwykłą mugolką. To palenie na stosie na początku dwunastego wieku… To od początku brzmiało dziwnie, więc zacząłem… - urwał, jakby zdał sobie sprawę, że dawanie im tutaj wykładu, w podziemnych jaskiniach było wyjątkowo nie na miejscu. – Moim zdaniem on zabił ją celowo, celowo zaprowadził ją na stos, wszystko po to żeby doprowadzić do końca rytuał mający chronić te ziemie. A mugole nieświadomie go powtarzają. Już bez żywej ofiary, ale cyklicznie, każdego roku, wzmacniają stare zaklęcie. I teraz coś się tutaj wypaczyło. Fiolet walczy z czernią... – powtórzył słowa z pytania Millie i trochę jakby go coś tchnęło. – No tak, teraz to ma sens. Jakiś czarnoksiężnik próbuje żerować na rytuale Athelwolda. Stąd to całe szaleństwo.
Owen posłusznie poddawał się działaniom Basiliusa i te przyniosły jakiś efekt. Gorączka spadła i wydawał się trochę silniejszy niż wcześniej.
- Woda, tunel, transmutacja – podsumował podsunięte przez nich opcje. – Dostosuję się do tego jaką decyzję podejmiecie. – Jego własną decyzję niemal przypłacił życiem. – Isaac, przepraszam za to jak się ostatnio zachowywałem. Nie mam pojęcia, co mnie napadło – dodał ciszej, już tylko do kuzyna.
@Basilius Prewett @Millie Moody @Penny Weasley @Isaac Bagshot
/Postacie, które w 1 etapie wylosowały negatywne emocje - dostrzegają, że te nie były prawdziwe.
Proszę was również o podjęcie decyzji, co chcecie zrobić: czy idziemy do tunelu, o którym wspominał Basilius, próbujemy z wodą - jak chciała Millie, czy z transmutacją - pomysł Penny. Żaden wybór nie jest zły.
- W takim razie nie taka zwykła – sprostował. – Jak masz na imię? Jeśli wyjdziemy stąd cało, będę przynajmniej wiedział do kogo wysłać sowę z podziękowaniami.
To, co stało się kilka chwil później było… było zaskakujące. Bo z jednej strony, jakby nie wydarzyło się nic szczególnego, a jednak coś się wydarzyło. Najszybciej podłapał to Isaac. Kiedy jeszcze wchodził do kawerny, zaledwie widok Owena wzbudził w nim myśli o potencjalnej zdradzie. Teraz jakby dotarła do niego irracjonalność własnego myślenia. Czemu niby miałby go kuzyn zdradzić? Przecież to nie miało żadnego sensu.
Bagshot przeszedł kilka kroków. Machnięciem różdżki wyczarował płomień na jej końcu a potem podniósł go do góry by oświetlić te fragmenty kawerny, które były słabo widoczne. Ale nie widać było niczego, czego nie widzieliby wcześniej. Ciągle tkwili uwięzieni pod ziemią.
- Próbowałem ukształtować sobie tunel, który wyprowadziłby mnie na powierzchnię – odpowiedział Penny, wcześniejszą paplaninę Isaaca kompletnie ignorując. – Skończyło się jak skończyło. Początkowo zaklęcie jakby zadziałało, ale zaraz korzenie wystrzeliły ku mnie i… - wzruszył ramionami.
Obie kobiety dostrzegły jaki to miało dla niego finał. Powtórzył imię Millie, jakby chciał je zapamiętać. W innej sytuacji, mniej dramatycznej, pewnie powiedziałby jej coś jeszcze, może że brygada chyba jednak nie była aż tak beznadziejna, skoro tutaj była, ale słowa „wy też wpadliście pod ziemię przez przypadek” dobitnie świadczyły o tym, że miał po prostu sporo szczęścia.
- Aura fioletu walczy z czernią? – zmarszczył brwi, a potem pokręcił głową. Stał nieruchomo, pozwalając się obejrzeć Basiliusowi. – Przepraszam, ale nie mam zielonego pojęcia o czym mówisz. Przyjechałem zbadać historię biskupa Athelwolda, któremu jako jednemu z niewielu mugoli udało się zaprowadzić na stos wiedźmę. Tylko, że gdy zacząłem kopać w tym głębiej, dotarło do mnie, że było odwrotnie. To Athelwold był magiem a Triona zwykłą mugolką. To palenie na stosie na początku dwunastego wieku… To od początku brzmiało dziwnie, więc zacząłem… - urwał, jakby zdał sobie sprawę, że dawanie im tutaj wykładu, w podziemnych jaskiniach było wyjątkowo nie na miejscu. – Moim zdaniem on zabił ją celowo, celowo zaprowadził ją na stos, wszystko po to żeby doprowadzić do końca rytuał mający chronić te ziemie. A mugole nieświadomie go powtarzają. Już bez żywej ofiary, ale cyklicznie, każdego roku, wzmacniają stare zaklęcie. I teraz coś się tutaj wypaczyło. Fiolet walczy z czernią... – powtórzył słowa z pytania Millie i trochę jakby go coś tchnęło. – No tak, teraz to ma sens. Jakiś czarnoksiężnik próbuje żerować na rytuale Athelwolda. Stąd to całe szaleństwo.
Owen posłusznie poddawał się działaniom Basiliusa i te przyniosły jakiś efekt. Gorączka spadła i wydawał się trochę silniejszy niż wcześniej.
- Woda, tunel, transmutacja – podsumował podsunięte przez nich opcje. – Dostosuję się do tego jaką decyzję podejmiecie. – Jego własną decyzję niemal przypłacił życiem. – Isaac, przepraszam za to jak się ostatnio zachowywałem. Nie mam pojęcia, co mnie napadło – dodał ciszej, już tylko do kuzyna.
@Basilius Prewett @Millie Moody @Penny Weasley @Isaac Bagshot
Czas na odpis do 17.06, godz. 21.00
/Postacie, które w 1 etapie wylosowały negatywne emocje - dostrzegają, że te nie były prawdziwe.
Proszę was również o podjęcie decyzji, co chcecie zrobić: czy idziemy do tunelu, o którym wspominał Basilius, próbujemy z wodą - jak chciała Millie, czy z transmutacją - pomysł Penny. Żaden wybór nie jest zły.