14.06.2024, 13:22 ✶
Stoję przy barze i rozmawiam z Lyssą
Chwilę włóczył się bezsensu po parterze. Tak naprawdę, gdyby tylko to nie było aż tak niegrzeczne (albo gdyby nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo byłoby to niegrzeczne) Ulysses ulotniłby się z przyjęcia dziesięć minut po złożeniu życzeń nowożeńcom.
Ale trochę nie miał dokąd uciec. Do domu? Miał jeszcze jakiś dom? Enigmatyczny list od Cathala niespecjalnie trafiał do analitycznego umysłu Rookwooda. Nadal nie wiedział co właściwie oznaczał. Nie miał też pojęcia, czym aż tak rozzłościł przyjaciela nad jeziorem Windermere, że ten dosłownie uciekł od niego aportując się nie wiadomo gdzie. Na razie więc nie warto było wracać do domu matki Cathala. Więc do rezydencji Rookwoodów? Coś w żołądku Ulyssesa przewracało się na myśl, że miałby wrócić do domu ojca. Swoją drogą jakoś go tutaj dzisiaj nie widział, choć wydawało mu się oczywiste, że Chester Rookwood będzie obecny. W końcu wychodziła za mąż jego najukochańsza córka…
Wreszcie zabrnął w stronę baru.
Łyknął jak pelikan własną winę. Zamarł. Zmarszczył brwi, nie za bardzo wiedząc, jak właściwie powinien zareagować. Patrzył na Lyssę skonsternowany, gubiąc się w tym, co należało zrobić a czego absolutnie nie. Pomóc jej w wytarciu rozlanego drinka? Ale rozlał się na sukienkę a Ulysses jak ognia unikał niepotrzebnego dotyku, niepotrzebnych wspomnień, niepotrzebnych dodatkowych bodźców. To by dopiero było, jakby zaczął macać obcą, młodą kobietę na środku wesela własnej siostry. Ojciec najpierw by się na niego wydarł a potem był dumny. Wycofać się? To chyba było niegrzeczne. Przeprosić? Zaproponować kolejną szklankę z alkoholem?
Ileż ona miała właściwie lat? Wydawała się młoda. Na pewno młodsza od niego. Nie pamiętał jej z Hogwartu, więc albo była za młoda, albo uczyła się gdzieś indziej. To źle pamiętać zbyt wiele. Jeszcze gorzej, gdy umysł nie pozwala zapomnieć.
- Jakiej? – zapytał wreszcie. I już wiedział, że to nie było właściwe pytanie, że nawet nie stało obok tego właściwego. Machinalnie machnął w stronę barmana, by i jemu przyrządził jakiegoś drinka. Wzrok miał ciągle utkwiony w Lyssie. – Mam ci podać więcej chusteczek? Kolejnego drinka? Pomóc w wypraniu sukienki? A może wolałabyś, żebym cię komuś przedstawił? – Problem w tym, że był raczej słabym mówcą i nie miał aż nadto znajomych.
!weselnedrinki
/zaznaczam tylko, że jeśli efekt drinku bardzo mi pomiesza w rozmowie to wstrzymam się z nim i Ulysses wypije go w następnej turze albo coś.