14.06.2024, 16:25 ✶
Dziewczyna zaszlochała głośniej na pytanie Jonathana, a wreszcie usiadła wprost na podłodze i zakołysała w przód i w tył. Chyba wcale nie chciała myśleć o swojej rodzinie ani o tym, co się jej przytrafiało. A może tylko nie podobało się jej to, że została wywleczona z kryjówki przemocą i ją związano? Dopiero po długiej chwili (w czasie której słyszeli jakieś odgłosy, dochodzące teraz gdzieś z poddasza, gdzie prawdopodobnie próbowano właśnie uwięzić poltergeista) uniosła wreszcie głowę, zwracając na Selwyna ciemne oczy.
– Na-na-padli mnie – wyszeptała. – N-nie wiem kto. A po…potem… się obudziłam. By-ła tam… tam… Lydia. I… mo-ja… moja… – urwała, jakby nie potrafiła powiedzieć, kto „moja”, ale łatwo było tutaj wstawić brakujące słowo: prawdopodobnie chodziło o którąś z jej sióstr. (Zresztą, znalezisko Morpheusa z poprzedniego wieczora – jeśli nawet nie słyszeli o nim jeszcze, mieli usłyszeć zaraz – wskazywało na to, że jedna z bliźniaczek wciąż rysowała martwą rodzinę, a Estella Julius w pewnym momencie nie była pewna, która z jej identycznych sióstr umarła.)
– Była martwa – dokończyła cicho. – Dla… dla mnie. A potem byłam tutaj. A potem nie było nikogo.
Zakołysała się znowu, i wybuchła płaczem.
Wiedza o świecie Jonathana była dość wysoka, aby mógł wiedzieć, że ghule tworzono zwykle za pomocą czarnej magii. I że prawdopodobnie nie było to łatwe: tacy McKinnonowie mogli zamieniać się po śmierci w ghule spontanicznie, ale zwykle wymagało to nekromanty i pewnej ilości energii. Energii, którą skądś trzeba było wziąć.
Być może jedna siostra poświęciła się dla drugiej.
A owa Lydia na pewno miała w tym swój udział.
– Na-na-padli mnie – wyszeptała. – N-nie wiem kto. A po…potem… się obudziłam. By-ła tam… tam… Lydia. I… mo-ja… moja… – urwała, jakby nie potrafiła powiedzieć, kto „moja”, ale łatwo było tutaj wstawić brakujące słowo: prawdopodobnie chodziło o którąś z jej sióstr. (Zresztą, znalezisko Morpheusa z poprzedniego wieczora – jeśli nawet nie słyszeli o nim jeszcze, mieli usłyszeć zaraz – wskazywało na to, że jedna z bliźniaczek wciąż rysowała martwą rodzinę, a Estella Julius w pewnym momencie nie była pewna, która z jej identycznych sióstr umarła.)
– Była martwa – dokończyła cicho. – Dla… dla mnie. A potem byłam tutaj. A potem nie było nikogo.
Zakołysała się znowu, i wybuchła płaczem.
Wiedza o świecie Jonathana była dość wysoka, aby mógł wiedzieć, że ghule tworzono zwykle za pomocą czarnej magii. I że prawdopodobnie nie było to łatwe: tacy McKinnonowie mogli zamieniać się po śmierci w ghule spontanicznie, ale zwykle wymagało to nekromanty i pewnej ilości energii. Energii, którą skądś trzeba było wziąć.
Być może jedna siostra poświęciła się dla drugiej.
A owa Lydia na pewno miała w tym swój udział.