Coraz mniej jej się podobało to wesele. Szczególnie, że te drinki oddziaływały na osoby za którymi przepadała. Yaxley nie spodziewała się, że tak będzie. Wydawało jej się, że organizatorzy będą trochę bardziej panować nad tym, co dzieje się podczas ślubu. Jak widać założyła błędnie.
Może i Isaac chciał kogoś sfotografować, jednak teraz to chyba nie był odpowiedni moment. Ger postanowiła wyprowadzić go na zewnątrz, żeby zaczerpnął świeżego powietrza. Na pewno dobrze mu zrobi, zważając na to, że przed chwilą był kapibarą.
Nie miała problemu, żeby go ze sobą wyciągnąć. Na szczęście. Miała jeszcze jakiś posłuch.
Kiedy znaleźli się na zewnątrz wyciągnęła paczkę fajek, którą miała schowaną w staniku sukienki. Wsadziła sobie jednego peta do ust, a później przesunęła paczkę w stronę mężczyzny. - Częstuj się, wszystko w porządku? To nie wyglądało dobrze. - Postanowiła udać się w głąb ogrodu, aby nikt nie mógł ich podsłuchać.
- Te drinki nie są do końca bezpieczne. - Rzuciła jeszcze do niego, żeby miał tego świadomość. Doszli już do tego chwilę wcześniej z Erikiem.