Nikolai sam nie należał do najlepszych tropicieli, którzy z zamkniętymi oczami mogliby naprowadzić drugą osobę do miejsca, w którym był kilka godzin, albo dni temu, kierując się jedynie zapachem. Miał jednak to szczęście, że nie zapominał szybko otoczenia, więc odtwarzając w pamięci moment ich spotkania i trasę, jaką przeszli, był w stanie odszukać miejsce, w którym byli wcześniej. A jeśli zostawili po sobie jakiś ślad, było to jeszcze łatwiejsze.
Cofnął się, kiedy drugi chłopak znalazł się obok niego, wsunął dłonie w kieszenie spodni i obserwował go, kiedy tak się obracał, rozglądał, myślał i wskazywał palcem kierunek, z którego "chyba" przyszedł i w którym powinni się kierować, by dotrzeć do tego "samochodu".
Nikolai naprawdę był ciekawy, jak ten "samochód" wyglądał i w jaki sposób działał. Neil mu w końcu nie odpowiedział, czy był on kierowany. Nie ciągnęły go testrale i Nikolai podejrzewał, że nie robiły tego również żadne innego magiczne stworzenia, i samemu się tym pojazdem kierowało, ale w jaki sposób? Stała za tym jakaś magia?
Nie trwało to długo, zanim Neil w końcu przestał się kręcić i wreszcie narzucił konkretny kierunek. Nikolai wzruszył lekko ramionami, założył ręce za głowę i ruszył za drugim chłopakiem, bez wahania włażąc w wysokie zarośla.
-Opowiesz mi coś więcej o tym "samochodzie"? Mówiłeś, że trochę hałasuje. Dlaczego hałasuje? Nie można go jakoś uciszyć? I jaki wydaje z siebie dźwięk?
I kiedy tak szli, starał się co jakiś czas rozglądać, czy może w oczy nie rzuci mu się jakiś czerwony punkt, czerwone coś, co nie pasowało do krajobrazu i mogło być tym pojazdem, które Neil zostawił nie wiadomo gdzie.