15.06.2024, 20:24 ✶
rzuty npc
Wszystko działo się bardzo szybko.
Clara wpadła na bok, człowiek z zaułka wyjął różdżkę i rzucił jakieś zaklęcie, które rozbiło się o tarczę, wyczarowaną przez Jonathana. Panna Avers krzyknęła i uszu Millie oraz Jonathana dobiegł tupot jej nóg: kobieta rzuciła się do ucieczki. Byli nieco za daleko, aby zobaczyć, w którą stronę odbiega. To, że postanowiła uciekać, mogło być czymś dobrym – bo napastnik musiał uporać się z nimi, zamiast nią gonić… ale mogło być też czymś złym: nie mogli mieć przecież pewności, czy był tutaj sam i ktoś nie czekał gdzieś dalej.
Człowiek w kapturze odwrócił się i posłał czar w stronę Jonathana. Sekundę później zaklęcie Moody wytrąciło mu broń z ręki: ta potoczyła się gdzieś po bruku, a on zaklął głośno i rzucił się na ziemię, próbując schwycić różdżkę. Bez niej nie mógł się ani bronić, ani nawet bezpiecznie teleportować. Poślizgnął się na lodzie, ale znalazł się tuż obok różdżki.
Osoba, która dotąd szła za panią Aver, krzyknęła i też chwyciła za różdżkę, ale najwyraźniej nie była pewna, kto tutaj jest agresorem, a kto ofiarą i ostatecznie wokół niej pojawiła się po prostu półprzezroczysta ochronna tarcza. Wciąż z różdżką w ręku zaczął się wycofywać tyłem, próbując obserwować jednocześnie zaułek i mężczyznę, oraz Jonathana i Millie.
Krzyki i błysk zaklęć najwyraźniej sprawiły, że ktoś postanowił wyjrzeć przez jedno z okien – ale wycofał się natychmiast, gdy zrozumiał, że faktycznie na ulicy trwa jakaś walka…
Wszystko działo się bardzo szybko.
Clara wpadła na bok, człowiek z zaułka wyjął różdżkę i rzucił jakieś zaklęcie, które rozbiło się o tarczę, wyczarowaną przez Jonathana. Panna Avers krzyknęła i uszu Millie oraz Jonathana dobiegł tupot jej nóg: kobieta rzuciła się do ucieczki. Byli nieco za daleko, aby zobaczyć, w którą stronę odbiega. To, że postanowiła uciekać, mogło być czymś dobrym – bo napastnik musiał uporać się z nimi, zamiast nią gonić… ale mogło być też czymś złym: nie mogli mieć przecież pewności, czy był tutaj sam i ktoś nie czekał gdzieś dalej.
Człowiek w kapturze odwrócił się i posłał czar w stronę Jonathana. Sekundę później zaklęcie Moody wytrąciło mu broń z ręki: ta potoczyła się gdzieś po bruku, a on zaklął głośno i rzucił się na ziemię, próbując schwycić różdżkę. Bez niej nie mógł się ani bronić, ani nawet bezpiecznie teleportować. Poślizgnął się na lodzie, ale znalazł się tuż obok różdżki.
Osoba, która dotąd szła za panią Aver, krzyknęła i też chwyciła za różdżkę, ale najwyraźniej nie była pewna, kto tutaj jest agresorem, a kto ofiarą i ostatecznie wokół niej pojawiła się po prostu półprzezroczysta ochronna tarcza. Wciąż z różdżką w ręku zaczął się wycofywać tyłem, próbując obserwować jednocześnie zaułek i mężczyznę, oraz Jonathana i Millie.
Krzyki i błysk zaklęć najwyraźniej sprawiły, że ktoś postanowił wyjrzeć przez jedno z okien – ale wycofał się natychmiast, gdy zrozumiał, że faktycznie na ulicy trwa jakaś walka…