15.06.2024, 23:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2024, 15:10 przez Charlotte Kelly.)
– Ależ skąd, ja jestem skromna z natury – zapewniła Charlotte, po czym odłożyła kieliszek i sięgnęła po różdżkę. Po to, by przywołać szampana i potraktować drogi trunek absolutnie barbarzyńsko czyli napić się prosto z butelki. Kelly nie była może alkoholiczką, ale po prawdzie piła odrobinę za dużo (i tylko stalowa wola oraz pogarda dla słabości sprawiały, że cienkiej granicy dzielącej „piję dużo” od „jestem uzależniona” nigdy nie przekroczyła), a teraz czuła, że jeśli nie dostanie odpowiedniej ilości alkoholu, to zacznie krzyczeć. – Jak to nieładnie z mojej strony – westchnęła, odnośnie tych biednych, zagubionych gdzieś w Ameryce kieliszków, po czym najpierw zaciągnęła się dymem, potem go wydmuchała, a następnie wzięła kilka łyków szampana.
Nic dziwnego, że biedny Jonathan odczuwał pewien dysonans, kiedy na nią teraz patrzył.
Jeszcze większy dysonans pewnie odczułby ktoś, kto wszedłby do jego salonu i zobaczył tutaj nastolatkę w skąpej sukience, z butelką alkoholu w jednej dłoni i papierosem w drugiej.
– Och, szkoda. Żadnego wdowca? Albo kogoś z bardzo wredną żoną? Albo konserwatysty, którego chciałbyś wplątać w skandal? To naprawdę przykre, nie wykorzystać takiej okazji. Cholera, jakoś tak teraz przypominam sobie samą siebie w tym wieku, i w sumie to szczęście, że dzieci nie wdały się we mnie aż tak mocno, jakby mogły, bo chyba bym oszalała – westchnęła, upijając jeszcze łyk szampana. – Wrażliwość, wrażliwość… wrażliwość zostawiam Anthony’emu i Morpheusowi, na sztukę i całą resztę.
To nie tak, że była zupełnie obojętna sztukę: lubiła teatr, lubiła muzykę, lubiła ładne obrazy, bo lubiła i ładne rzeczy. Ale pozostawała istotą mało skromną do wzruszeń, która w dodatku bezlitośnie wyłapywała wszelkie potknięcia aktorów albo muzyków, a i czasem potrafiła potem złośliwie je skomentować. (Choć gdy już widziała występ prawdziwego artysty, to i tu umiała oddać sprawiedliwość.)
– Wiesz, że sama nie wiem? – zastanowiła się, unicestwiając niedopałek za pomocą zaklęcia, a potem wygodniej rozkładając się na kanapie i unosząc wyżej niemal pustą już butelkę, żeby przyjrzeć się etykiecie.
Przez chwilę, gdy sądziła, że czas odwrócił swój bieg, była wręcz podekscytowana. Mogła na nowo przeżyć życie. Urządzić je w inny sposób, gdyby tylko zechciała.
A potem była przerażona, bo pomyślała o dzieciach i poza tym wcale nie była pewna, czy chce być nastolatką.
– Może gdyby odmłodziło mnie dziesięć lat, byłabym całkiem zadowolona, ale chyba nie mam ochoty wracać do nastoletnich czasów.
Nic dziwnego, że biedny Jonathan odczuwał pewien dysonans, kiedy na nią teraz patrzył.
Jeszcze większy dysonans pewnie odczułby ktoś, kto wszedłby do jego salonu i zobaczył tutaj nastolatkę w skąpej sukience, z butelką alkoholu w jednej dłoni i papierosem w drugiej.
– Och, szkoda. Żadnego wdowca? Albo kogoś z bardzo wredną żoną? Albo konserwatysty, którego chciałbyś wplątać w skandal? To naprawdę przykre, nie wykorzystać takiej okazji. Cholera, jakoś tak teraz przypominam sobie samą siebie w tym wieku, i w sumie to szczęście, że dzieci nie wdały się we mnie aż tak mocno, jakby mogły, bo chyba bym oszalała – westchnęła, upijając jeszcze łyk szampana. – Wrażliwość, wrażliwość… wrażliwość zostawiam Anthony’emu i Morpheusowi, na sztukę i całą resztę.
To nie tak, że była zupełnie obojętna sztukę: lubiła teatr, lubiła muzykę, lubiła ładne obrazy, bo lubiła i ładne rzeczy. Ale pozostawała istotą mało skromną do wzruszeń, która w dodatku bezlitośnie wyłapywała wszelkie potknięcia aktorów albo muzyków, a i czasem potrafiła potem złośliwie je skomentować. (Choć gdy już widziała występ prawdziwego artysty, to i tu umiała oddać sprawiedliwość.)
– Wiesz, że sama nie wiem? – zastanowiła się, unicestwiając niedopałek za pomocą zaklęcia, a potem wygodniej rozkładając się na kanapie i unosząc wyżej niemal pustą już butelkę, żeby przyjrzeć się etykiecie.
Przez chwilę, gdy sądziła, że czas odwrócił swój bieg, była wręcz podekscytowana. Mogła na nowo przeżyć życie. Urządzić je w inny sposób, gdyby tylko zechciała.
A potem była przerażona, bo pomyślała o dzieciach i poza tym wcale nie była pewna, czy chce być nastolatką.
– Może gdyby odmłodziło mnie dziesięć lat, byłabym całkiem zadowolona, ale chyba nie mam ochoty wracać do nastoletnich czasów.