16.06.2024, 09:35 ✶
Młodość rządzi się swoimi prawami? Czuł się, jakby był starym dziadem. Trochę alkoholu? No, chyba nieco więcej niż trochę. Doborowe towarzystwo owszem było, jak najbardziej, Viorcia, potencjalna żona, gdyby tylko była nim zainteresowana. Do tego nic aż tak złego się nie stało? Kradzież i zniszczenie mienia, które do tanich nie należało. Może to faktycznie pierdoła dla kogoś dzianego z dobrą posadą. Jakby mu kazali za to zapłacić, to wyjazd za granicę na spokojnie mógłby pożegnać. Bo łódź była uszkodzona, przeciekała, jak dziurawe kalosze. Do tego prawie się utopili... Neil aż otworzył usta by zaprzeczyć i powiedzieć jak było, ale zamknął się ponownie. Jego słowa nie miały żadnego znaczenia gdy rozmowa toczyła się między dwójką ludzi Takiego pokroju.
Kłamstwa padały dalej. Blisko kolega... Znów nic się nie stało... Wszystko da się załatwić kolacyjną i piwkiem. Wiedział, że życie dorosłych polega na kolesiostwie, ale co innego mieć tego świadomość, a co innego widzieć to na własne oczy. Nie to, że co było złe, wykorzystywanie znajomości było po prostu wykorzystaniem swoich zalet, ale jakoś tak zawsze przez to trochę sam sobie skrzydła podcinał.
Słuchał biernie dalej ich rozmowy. Ciężko przejmować się zasadami kiedy twoja magia do kostek nie dorasta, taka mała, pierdołowata. Nie spodziewał się, że wyjdzie jak wyjdzie i coś czego nie pilnował od lat jednak znajdzie zastosowanie.
W końcu jednak koledzy z pracy się dogadali i nagle został sam w windzie z urzędnikiem... Znowu, wspomnienia trochę wróciły. Zerknął na niego zmęczony i obserwował jego rozbawienie, rozumiał je, ale jakoś nie mia nastroju brać w nim udziału.
Padło nagle dużo pytań i prośba i polecenie z pytaniami, aż się na chwilę zgubił. Nie rzucał zaklęć, no dobra, transmutacja wody w wino to niby zaklęcie, ale mało widoczne. Bieganie, no nie było go wiele, głównie siedzieli. Do tego o co być t u zazdrosnym? Teraz jak się wszystko skończyło to więcej było z tego problemów niż przyjemności. Do tego jak miał czarować? Z resztą nie chciał, wilgoć go trochę orzeźwiała, do tego winda była okropna. No i był zmęczony. Westchnął ciężko i być może alkohol mu zaszeptał do ucha, być może to była głupota, ciężko powiedzieć, ale zrobił krok w stronę Bagshota i objął go, przytulając się do niego, jakby go pół roku nie widział. Na swój sposób tęsknił za nim, do tego dołożyć to, że się go tu nie spodziewał i to, że właśnie go Isaac uratował od aresztu... No chciał wyrazić sympatię i podziękować jednocześnie, więc wyszło co wyszło.
Kłamstwa padały dalej. Blisko kolega... Znów nic się nie stało... Wszystko da się załatwić kolacyjną i piwkiem. Wiedział, że życie dorosłych polega na kolesiostwie, ale co innego mieć tego świadomość, a co innego widzieć to na własne oczy. Nie to, że co było złe, wykorzystywanie znajomości było po prostu wykorzystaniem swoich zalet, ale jakoś tak zawsze przez to trochę sam sobie skrzydła podcinał.
Słuchał biernie dalej ich rozmowy. Ciężko przejmować się zasadami kiedy twoja magia do kostek nie dorasta, taka mała, pierdołowata. Nie spodziewał się, że wyjdzie jak wyjdzie i coś czego nie pilnował od lat jednak znajdzie zastosowanie.
W końcu jednak koledzy z pracy się dogadali i nagle został sam w windzie z urzędnikiem... Znowu, wspomnienia trochę wróciły. Zerknął na niego zmęczony i obserwował jego rozbawienie, rozumiał je, ale jakoś nie mia nastroju brać w nim udziału.
Padło nagle dużo pytań i prośba i polecenie z pytaniami, aż się na chwilę zgubił. Nie rzucał zaklęć, no dobra, transmutacja wody w wino to niby zaklęcie, ale mało widoczne. Bieganie, no nie było go wiele, głównie siedzieli. Do tego o co być t u zazdrosnym? Teraz jak się wszystko skończyło to więcej było z tego problemów niż przyjemności. Do tego jak miał czarować? Z resztą nie chciał, wilgoć go trochę orzeźwiała, do tego winda była okropna. No i był zmęczony. Westchnął ciężko i być może alkohol mu zaszeptał do ucha, być może to była głupota, ciężko powiedzieć, ale zrobił krok w stronę Bagshota i objął go, przytulając się do niego, jakby go pół roku nie widział. Na swój sposób tęsknił za nim, do tego dołożyć to, że się go tu nie spodziewał i to, że właśnie go Isaac uratował od aresztu... No chciał wyrazić sympatię i podziękować jednocześnie, więc wyszło co wyszło.