Dlatego dobrze było chodzić tylko po tych terenach, które mniej więcej się znało, jeśli miało się kiepską orientację w terenie, albo chodzić tam z kimś, kto te tereny znał. Niby nie było nic złego w zwiedzaniu nowych obszarów, bo przygoda, bo w końcu coś nowego no i wypadałoby chociaż trochę tego świata zmienić, póki było się młodym, miało się mniej zobowiązań, więcej czasu, sił i chęci, ale z drugiej strony, zgubić się w terenie, który z każdej strony wygląda tak samo, z małą szansą na jakąkolwiek pomoc, bo jak zaczniesz wołać, to prędzej cię jakiś potwór usłyszy, niż człowiek. Nawet jeśli jesteś czarodziejem - no możesz wypuścić w niebo snop czerwonych iskier, ale jeśli okaże się, że wlazłeś gdzieś, gdzie włazić nie powinieneś, to potem jeszcze dopadną cię konsekwencje. Same problemy.
-Nie da się go naprawić jakoś magią? Wtedy kosztowałoby to mnie. Albo trochę go magią podreperować, a potem dać komuś, kto się na tym zna, żeby ci go naprawił, ale nie będzie od ciebie wyciągał za dużo kasy? - dopytywał, kiedy przechodzili przez wysoką trawę i wchodzili znów na ścieżkę, zostawiając za sobą las.
Nie było dobrym pomysłem zapuszczanie się głębiej pomiędzy te drzewa, o czym Nikolaiowi zdarzało się zapominać i przypominać dopiero po czasie, kiedy z tyłu głowy zacznie wrzeszczeć "głos rozsądku". Chyba nie miał ochoty w najbliższym czasie spotkać tych widm, o których wcześniej wspominał. No i obiecał coś Samuelowi...
-Nie wiem, czy to, co widziałem, to był ten "samochód". Jakoś nikt się nie kwapił, żeby mi o nich cokolwiek powiedzieć - w końcu, gdyby były to maszyny magii, z pewnością ktoś by o nich opowiadał. Ale o mugolskich narzędziach nikt nie chciał mówić.
Kolejne nazwy padały i Nikolai poczuł się trochę dziwnie. Powinien znać te nazwy? Czy wyjdzie na idiotę, jeśli przyzna, że nie kojarzy tego "miksera" czy "suszarki do włosów"? Znaczy, ich działania można było się domyślić, jeśli nie było się kompletnym idiotą, bo przecież nietrudno było się domyślić, co robi "suszarka", ale Nikolai nie mógł powiedzieć, że którekolwiek z tych rzeczy widział, a co dopiero używał.
-W tamtą stronę? - wskazał ręką kierunek, który wcześniej wyznaczał Neil.
Gdyby przeszli przez las, byłoby zdecydowanie szybciej, ale ścieżką również mogli tam dotrzeć, trochę nadrobią drogi, ale to akurat nie był problem.