16.06.2024, 14:59 ✶
Rzuciłam, co Bren zaproponuje
– Mówiłam metaforycznie – prychnęła dziewczyna. – Rób coś gwałtownego, będzie cię o co oskarżać – oświadczyła z uporem, składając ręce na klatce piersiowej. Jeśli była wstrząśnięta tą sytuacją – a pewnie była, jej ojciec nie żył, ktoś go zamordował, ewidentnie podejrzewała, że oskarżą o tę zbrodnię służącą, teraz z kolei usłyszała, że będą oskarżać matkę – to skrywała to naprawdę po mistrzowsku. Pewne zaniepokojenie wykazała dopiero, kiedy Victoria odeszła i zaczęły szeptać między sobą z Brenną: obserwowała je uważnie, ale nie miała większych szans usłyszeć toczącej się cicho rozmowy.
Brenna z trudem powstrzymała westchnienie, kiedy Victoria porównała dziewczynę do swojej matki. Nie próbowała nawet kwestionować jej osądu i po prostu natychmiast skreśliła córkę denata jako potencjalne źródło informacji, przynajmniej na razie. Dałoby się może z niej coś wyciągnąć, ale to wymagałoby czasu i odpowiedniego podejścia, więc póki miały inne opcje, zdecydowanie wolała je wykorzystać.
– W porządku, w takim razie proponuję zacząć od matki, skoro jest tuż obok – mruknęła w końcu. – Możemy zapytać ją o Duboisa i męża. Jeśli próbuje ochraniać córkę czy służącą, jak usłyszy, że nie są podejrzane, może się ogarnie. A jeśli wręcz odwrotnie… może przyznała się, żeby osłaniać jego?
A Henri Dubois nie pojawił się póki co, by przyznawać się do winy, w związku z czym – nawet jeśli brzmiało to absolutnie absurdalnie – awansował na pozycję numer jeden na liście podejrzanych Brenny. Oczywiście, nie mogła wykluczyć, że zbrodni dopuścił się jakiś członek załogi albo przypadkowa osoba, ale jednak to, że doszło do niej w kajucie, nie było śladów walki, a ktoś rozbił szklankę z alkoholem… obstawiałaby jednak, że był to ktoś znajomy. Pojawienie się wzmianki o Duboisie wzbudziło w Brennie nadzieję, że uda się tę sprawę rozwiązać szybko. A wbrew pozorom w przypadku zbrodni tego typu często faktycznie winnych znajdowano prędko, ponieważ byli to właśnie członkowie rodziny lub przyjaciele.
– Chcesz iść do niej we dwie, czy się rozdzielamy? – spytała jeszcze, odwracając się do kapitana, gotowa poprosić, by zajął się tymi dwiema paniami, zanim one zabiorą się do dalszej pracy.
– Mówiłam metaforycznie – prychnęła dziewczyna. – Rób coś gwałtownego, będzie cię o co oskarżać – oświadczyła z uporem, składając ręce na klatce piersiowej. Jeśli była wstrząśnięta tą sytuacją – a pewnie była, jej ojciec nie żył, ktoś go zamordował, ewidentnie podejrzewała, że oskarżą o tę zbrodnię służącą, teraz z kolei usłyszała, że będą oskarżać matkę – to skrywała to naprawdę po mistrzowsku. Pewne zaniepokojenie wykazała dopiero, kiedy Victoria odeszła i zaczęły szeptać między sobą z Brenną: obserwowała je uważnie, ale nie miała większych szans usłyszeć toczącej się cicho rozmowy.
Brenna z trudem powstrzymała westchnienie, kiedy Victoria porównała dziewczynę do swojej matki. Nie próbowała nawet kwestionować jej osądu i po prostu natychmiast skreśliła córkę denata jako potencjalne źródło informacji, przynajmniej na razie. Dałoby się może z niej coś wyciągnąć, ale to wymagałoby czasu i odpowiedniego podejścia, więc póki miały inne opcje, zdecydowanie wolała je wykorzystać.
– W porządku, w takim razie proponuję zacząć od matki, skoro jest tuż obok – mruknęła w końcu. – Możemy zapytać ją o Duboisa i męża. Jeśli próbuje ochraniać córkę czy służącą, jak usłyszy, że nie są podejrzane, może się ogarnie. A jeśli wręcz odwrotnie… może przyznała się, żeby osłaniać jego?
A Henri Dubois nie pojawił się póki co, by przyznawać się do winy, w związku z czym – nawet jeśli brzmiało to absolutnie absurdalnie – awansował na pozycję numer jeden na liście podejrzanych Brenny. Oczywiście, nie mogła wykluczyć, że zbrodni dopuścił się jakiś członek załogi albo przypadkowa osoba, ale jednak to, że doszło do niej w kajucie, nie było śladów walki, a ktoś rozbił szklankę z alkoholem… obstawiałaby jednak, że był to ktoś znajomy. Pojawienie się wzmianki o Duboisie wzbudziło w Brennie nadzieję, że uda się tę sprawę rozwiązać szybko. A wbrew pozorom w przypadku zbrodni tego typu często faktycznie winnych znajdowano prędko, ponieważ byli to właśnie członkowie rodziny lub przyjaciele.
– Chcesz iść do niej we dwie, czy się rozdzielamy? – spytała jeszcze, odwracając się do kapitana, gotowa poprosić, by zajął się tymi dwiema paniami, zanim one zabiorą się do dalszej pracy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.