16.06.2024, 16:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.06.2024, 16:28 przez Norvel Twonk.)
Macki na głowie Ultha falowały, gdy słuchał, co mieli do powiedzenia.
- Będzie wam towarzyszył Laertes. – Wódz nie zaczekał aż się z nim zgodzą, ale popłynął do wyjścia ze swojej chaty.
Tymczasem coś się zmieniło. Nie była to namacalna zmiana. Wodę nie przecięła nagle fala energii lub czegoś podobnego. Po prostu Laurent zdał sobie sprawę, że podejrzenia, które żywił wobec Perseusa były… no przynajmniej odrobinę na wyrost. Właściwie, dlaczego magipsychiatra miałby chcieć go zdradzić? Dlaczego w jeziorze? Dlaczego teraz? Dlaczego w tym miejscu? Dlaczego akurat w Windermere? Zanim aurowidzenie Blacka zniknęło, ten dostrzegł jeszcze, że czerń, którą otoczony był Laurent zaczęła się rozpraszać, ale jezioro ciągle w niej tkwiło.
Gdy wypłynęli z chaty, wódz razem ze swoimi strażnikami zdążył uwolnić związane trytony. Radziły między sobą, wreszcie w ich stronę ruszył ten, którego zdążyli poznać już wcześniej. Leartes, teraz wiedzieli przynajmniej jak miał na imię, nadal patrzył na nich z niechęcią.
- Jezioro to więzienie, nie trucizna – rzucił do Perseusa, przyznając tym samym, że Ulth musiał przekazać trytonom przynajmniej część rozmowy.
A potem ruszył przodem, prowadząc ich z powrotem przez trytońską wioskę. Tryton prawie nie oglądał się za nimi. W porównaniu z Ulthem, wydawał się sporo młodszy, niewiele mniejszy od wodza, w dodatku nie nosił na ciele śladów działania trucizny. Przemykał między wapiennymi budowlami szybko i zwinnie. Zwalniał tylko wtedy, gdy dostrzegał, że Laurent, Victoria i Perseus za bardzo odstawali.
Jezioro nie było martwe. Śnięte ryby, które dostrzegli przy molo, zdawały się być jedynie nieprzyjemnym wypadkiem przy pracy. Owszem, nawet niewprawne oko dostrzegało, że dno pozostawało pustawe, wodne rośliny to zbijały się w kępki, to znowu zanikały. Nie było tu zbyt dużo ludzkich śmieci. Parę razy natknęli się tylko na zatopioną butelkę (jedna z nich została nawet zakorkowana i chyba miała w środku list miłosny).
Im dalej od trytońskiej wioski się znajdowali, tym lepiej widzieli, że Leartes prowadził ich w stronę dziwacznej budowli. Przypominała trochę rozłożystego grzyba z grubym, wapienno kamiennym trzonem upstrzonym wieloma otworami i czapką zbudowaną ze starannie zebranych ludzkich śmieci. Siedlisko jarzyło się w ciemnościach za sprawą fluorescencyjnych roślin, dokładnie tych samych, które widzieli wcześniej w chacie Ultha.
Victoria mogła skojarzyć także, że znajdowali się najprawdopodobniej niedaleko wyspy. Może nawet ten budynek miał z nią jakieś połączenie.
- Tam – rzucił tryton. Jego głos nie brzmiał już tak pogardliwie jak wcześniej. Teraz pojawiły się w nim wątpliwości.
Z jednego z otworów wypłynęła trytonka. Wyglądała na ranną. Wokół niej woda stawała się ciemniejsza. Dostrzegła ich i ruszyła w ich stronę. Leartes nastroszył się, posłał rozgniewane spojrzenie Perseusowi, Laurentowi i Victorii.
- To zwolenniczka Adrii. Lepiej dla was byłoby ją zabić – powiedział. – A ja stoję, waham się, nie wiem co robić. I nic nie robię.
@Perseus Black @Laurent Prewett @Victoria Lestrange
/postacie, które wylosowały w 1 etapie negatywną emocję, zdają sobie sprawę, że była irracjonalna i nieprawdziwa
- Będzie wam towarzyszył Laertes. – Wódz nie zaczekał aż się z nim zgodzą, ale popłynął do wyjścia ze swojej chaty.
Tymczasem coś się zmieniło. Nie była to namacalna zmiana. Wodę nie przecięła nagle fala energii lub czegoś podobnego. Po prostu Laurent zdał sobie sprawę, że podejrzenia, które żywił wobec Perseusa były… no przynajmniej odrobinę na wyrost. Właściwie, dlaczego magipsychiatra miałby chcieć go zdradzić? Dlaczego w jeziorze? Dlaczego teraz? Dlaczego w tym miejscu? Dlaczego akurat w Windermere? Zanim aurowidzenie Blacka zniknęło, ten dostrzegł jeszcze, że czerń, którą otoczony był Laurent zaczęła się rozpraszać, ale jezioro ciągle w niej tkwiło.
Gdy wypłynęli z chaty, wódz razem ze swoimi strażnikami zdążył uwolnić związane trytony. Radziły między sobą, wreszcie w ich stronę ruszył ten, którego zdążyli poznać już wcześniej. Leartes, teraz wiedzieli przynajmniej jak miał na imię, nadal patrzył na nich z niechęcią.
- Jezioro to więzienie, nie trucizna – rzucił do Perseusa, przyznając tym samym, że Ulth musiał przekazać trytonom przynajmniej część rozmowy.
A potem ruszył przodem, prowadząc ich z powrotem przez trytońską wioskę. Tryton prawie nie oglądał się za nimi. W porównaniu z Ulthem, wydawał się sporo młodszy, niewiele mniejszy od wodza, w dodatku nie nosił na ciele śladów działania trucizny. Przemykał między wapiennymi budowlami szybko i zwinnie. Zwalniał tylko wtedy, gdy dostrzegał, że Laurent, Victoria i Perseus za bardzo odstawali.
Jezioro nie było martwe. Śnięte ryby, które dostrzegli przy molo, zdawały się być jedynie nieprzyjemnym wypadkiem przy pracy. Owszem, nawet niewprawne oko dostrzegało, że dno pozostawało pustawe, wodne rośliny to zbijały się w kępki, to znowu zanikały. Nie było tu zbyt dużo ludzkich śmieci. Parę razy natknęli się tylko na zatopioną butelkę (jedna z nich została nawet zakorkowana i chyba miała w środku list miłosny).
Im dalej od trytońskiej wioski się znajdowali, tym lepiej widzieli, że Leartes prowadził ich w stronę dziwacznej budowli. Przypominała trochę rozłożystego grzyba z grubym, wapienno kamiennym trzonem upstrzonym wieloma otworami i czapką zbudowaną ze starannie zebranych ludzkich śmieci. Siedlisko jarzyło się w ciemnościach za sprawą fluorescencyjnych roślin, dokładnie tych samych, które widzieli wcześniej w chacie Ultha.
Victoria mogła skojarzyć także, że znajdowali się najprawdopodobniej niedaleko wyspy. Może nawet ten budynek miał z nią jakieś połączenie.
- Tam – rzucił tryton. Jego głos nie brzmiał już tak pogardliwie jak wcześniej. Teraz pojawiły się w nim wątpliwości.
Z jednego z otworów wypłynęła trytonka. Wyglądała na ranną. Wokół niej woda stawała się ciemniejsza. Dostrzegła ich i ruszyła w ich stronę. Leartes nastroszył się, posłał rozgniewane spojrzenie Perseusowi, Laurentowi i Victorii.
- To zwolenniczka Adrii. Lepiej dla was byłoby ją zabić – powiedział. – A ja stoję, waham się, nie wiem co robić. I nic nie robię.
@Perseus Black @Laurent Prewett @Victoria Lestrange
Czas na odpis do 19.06 godz. 21.00
/postacie, które wylosowały w 1 etapie negatywną emocję, zdają sobie sprawę, że była irracjonalna i nieprawdziwa