Wyciągnęła rękę, aby przejąć swoją piersiówkę. Póki co jednak nie upiła z niej łyka. W pociągu pewnie się o to pokusi. Schowała ją do niewielkiej torebki, którą miała przewieszoną przez ramię.
- W szkole nie spotykałam się z nikim, wolałam unikać plotek. - Nie chciała angażować się w żadne relacje, bo bała się, że ludzie zaczną o niej gadać, bez tego mówili dużo nieprawdy, wolała im nie dawać dodatkowych powodów. Zresztą nie szukała sobie wtedy nikogo, bo nie czuła się specjalnie atrakcyjna, wolała unikać rozczarowań. - No i miałeś spory tłum wielbicielek, nie lubię się wpychać między innych. - Raczej nie zabiegała o uwagę, gdy widziała, że nie ma to większego sensu. Yaxley wbrew pozorom nie miała dużego poczucia własnej wartości, na pewno nie kiedyś, teraz niby było z tym lepiej, chociaż ostatnio również powątpiewała w swoją atrakcyjność.
- Czasem tego nie wyczuwam. - Rzuciła jeszcze, bo faktycznie miewała problem z tym, aby odróżnić co było droczeniem się, a co prawdą. Ona zazwyczaj mówiła wprost o tym, co myślała, stąd te wątpliwości.
- Stresujesz się spotkaniem ze mną? - Nie mogła w to uwierzyć, bo przecież kiedyś byli ze sobą blisko, ona sama raczej nie odczuwała takiego uczucia, nie wiedziała więc skąd wynika ten stres Isaaca.
- Nie wiem, czy to druga szansa, skoro pierwszej nie było. - Odparła wyszczerzając przy tym zęby. - Chociaż właściwie powiedzmy, że można to tak potraktować. - Żeby nie było, sama nie miała pojęcia dokąd zaprowadzi ich ta randka, czy coś zmieni w ich życiu, ale się na nią zgodziła.
Kiedy rozsiadła się wreszcie wygodnie w pociągu wyciągnęła z torebki piersiówkę, teraz na spokojnie, dyskretnie upić z niej niewielki łyk. Alkohol przyjemnie rozgrzewał ciało, może i to był całkiem niezły pomysł, żeby napić się podczas tej podróży.