16.06.2024, 18:00 ✶
Tym razem nie przywitała się z psami. To nie tak, że nie lubiła zwierząt – nie trzymała ich, bo brudziły i wymagały czasu, którego nie mogłaby im zapewnić, ale za nimi przepadała – w rękach jednak trzymała skrzynkę i nie mogła zająć się głaskaniem ulubieńców Yaxleyówny. Dość szybko zresztą przeszła w głąb mieszkaniach.
– Przekazanie mi ich jest niezbędne, ale bez obaw, nie będę nadużywać tej wiedzy – obiecała Florence i nacisnęła na zamek skrzyneczki, otwierając ją. W środku znajdowały się różne, drobne elementy, w tym nieduża tarcza, którą Bulstrode zaklęciem wylewitowała i przystawiła do drzwi. – Zawdzięczasz tę wizytę twojemu bratu i tej dziwnej istocie, mówiącej jego głosem – wyjaśniła jednocześnie, przy tych wszystkich poczynaniach, bo jednak ona sama nie byłaby zadowolona, gdyby ktoś ot tak wpadł do jej mieszkania i zaczął robić dziwne rzeczy bez żadnych wytłumaczeń.
Nie, że ją to powstrzymało wobec wtargnięcia do domu Geraldine.
– Wspominałaś, że śniłaś, że to stworzenie zaatakowało cię w nocy i wyrwało ci serce. Mam zamiar zadbać, aby nikt nie zaskoczył cię podczas snu – dodała, a potem kolejne machnięcie różdżki sprawiło, że mechanizm przylgnął do drzwi. Florence wskazała na niego różdżką, choć tym razem nie szeptała żadnych czarów. Dopiero zaczynała pracę, ale wypadało udzielić dokładnych wyjaśnień.
– To przekładnia Bulstrodów, jedno z najlepszych zabezpieczeń, jakie można założyć na wejście do pomieszczenia – powiedziała. Ton miała bardzo rzeczowy, i chociaż niektórzy mogliby uznać, że się chełpi, to Florence według własnego mniemania jedynie stwierdzała fakt. – Bez znajomości kodu nikt nie wejdzie ani nie wyjdzie. Sposobu na ominięcie tych przekładni nie znaleźli dotąd najlepsi mistrzowie run ani numerolodzy. Żeby go ominąć, trzeba wysadzić całe drzwi, ale zgodzimy się chyba, że to będzie mało dyskretne. Skoro jak wspominałaś ostatnio zamieszkał z tobą brat i jego przyjaciółka, być może przyda ci się to i w innych okolicznościach. Oczywiście, możesz nie zamykać przekładni i zostawić drzwi otwarte.
– Przekazanie mi ich jest niezbędne, ale bez obaw, nie będę nadużywać tej wiedzy – obiecała Florence i nacisnęła na zamek skrzyneczki, otwierając ją. W środku znajdowały się różne, drobne elementy, w tym nieduża tarcza, którą Bulstrode zaklęciem wylewitowała i przystawiła do drzwi. – Zawdzięczasz tę wizytę twojemu bratu i tej dziwnej istocie, mówiącej jego głosem – wyjaśniła jednocześnie, przy tych wszystkich poczynaniach, bo jednak ona sama nie byłaby zadowolona, gdyby ktoś ot tak wpadł do jej mieszkania i zaczął robić dziwne rzeczy bez żadnych wytłumaczeń.
Nie, że ją to powstrzymało wobec wtargnięcia do domu Geraldine.
– Wspominałaś, że śniłaś, że to stworzenie zaatakowało cię w nocy i wyrwało ci serce. Mam zamiar zadbać, aby nikt nie zaskoczył cię podczas snu – dodała, a potem kolejne machnięcie różdżki sprawiło, że mechanizm przylgnął do drzwi. Florence wskazała na niego różdżką, choć tym razem nie szeptała żadnych czarów. Dopiero zaczynała pracę, ale wypadało udzielić dokładnych wyjaśnień.
– To przekładnia Bulstrodów, jedno z najlepszych zabezpieczeń, jakie można założyć na wejście do pomieszczenia – powiedziała. Ton miała bardzo rzeczowy, i chociaż niektórzy mogliby uznać, że się chełpi, to Florence według własnego mniemania jedynie stwierdzała fakt. – Bez znajomości kodu nikt nie wejdzie ani nie wyjdzie. Sposobu na ominięcie tych przekładni nie znaleźli dotąd najlepsi mistrzowie run ani numerolodzy. Żeby go ominąć, trzeba wysadzić całe drzwi, ale zgodzimy się chyba, że to będzie mało dyskretne. Skoro jak wspominałaś ostatnio zamieszkał z tobą brat i jego przyjaciółka, być może przyda ci się to i w innych okolicznościach. Oczywiście, możesz nie zamykać przekładni i zostawić drzwi otwarte.