Norce udało się wysłać sowę do nieszczęśnika, który został wybrany aby towarzyszyć jej podczas balu Longbottomów. Nieco bała się, aby napisać list, jednak rozmowa z Erikiem upewniła ją w tym, że był to dobry pomysł. Podesłała dodatkowo kilka pączków, więc nie aż w taki zły sposób o sobie przypomniała. Przynajmniej tak się jej wydawało. No i mogła się upewnić, że Theseusowi nic się nie stało. Wszak po tym, jak Brenna wyprowadziła ją z balu go nie widziała. Z tego, co słyszała to może i ona została zamieniona w bobra, ale on zemdlał - tak jej przynajmniej ktoś powiedział.
Starała się wrócić do normalności po tych niezbyt przyjemnym doświadczeniu, kto by miło bowiem wspominał zamianę w bobra przy tych wszystkich bogaczach. Wtedy tylko upewniła się w tym, że tak jak sądziła zupełnie nie pasuje do tego towarzystwa i powinna mieć tego świadomość zanim pojawiła się na tym nieszczęsnym balu. Pewnie bardzo dobrze by się bawiła, gdyby nie ta jedna sytuacja, w końcu Brenna zorganizowała jej naprawdę miłe towarzystwo - przynajmniej przy poznaniu Theseus wydawał jej się być naprawdę sympatycznym człowiekiem. Szkoda, że nie było dane jej go bliżej poznać.
Norka po wizycie w Dolinie podczas Ostary stwierdziła, że nie powinna już nigdzie wychodzić, albo po prostu pojawiać się w miejscach, w których nie masz aż tylu ludzi. Szeptucha spowodowała, że zaczęła się zastanawiać nad pewnymi sprawami. Jakby nie miała na głowę wystarczającej ilości problemów. Powinna się do tego przyzwyczaić.
Figg układała pokrojone kawałki ciasta w gablocie, kiedy usłyszała dzwonek, który wydawał dość głośny dźwięk, gdy drzwi wejściowe się otwierały. Odruchowo przeniosła wzrok w stronę wejścia. Jakaś para, zupełnie nieznanych osób postanowiła wejść do środka. Spoglądała na nich dłuższą chwilę, dopiero wtedy dostrzegła, że nie są jedyni. Zobaczyła znajomą twarz, na jej buzi od razu pojawił się uśmiech. Naprawdę cieszyła się, że postanowił ją odwiedzić.
Trochę nie wiedziała, jak się zachować. Wszak była również winna temu wszystkiemu. Może gdyby nie wypiła wtedy tyle alkoholu, to wieczór zakończyłby się spokojniej? Kto ją tam wie. - Theseus, miło Cię widzieć! - Krzyknęła może że zbyt dużym entuzjazmem, wspięła też się na palcach, aby zauważył ją zza lady. Odruchowo ściągnęła nieco w dół dość krótką, czerwoną sukienkę w małe, białe kwiatki. Zawsze kiedy siadała na stołku tak okropnie się jej podwijała.