16.06.2024, 19:52 ✶
Wolał skupić się na czymś innym niż przyglądaniu się uważnym osobie, z którą się spotkał, wszak nie było to spotkanie towarzyskie i mogło jej się wydać dość nieuprzejme, jednak nie mógł nie zwrócić uwagi na fakt, jak niecodziennie wyglądała. Na pewno mogła niejednego onieśmielić swoim wzrostem i posturą - ale wyglądała na wiedźmę, która klątwą się nie kłania. Uśmiechnął się półgębkiem na jej stwierdzenie.
- To bardzo dobre założenie - zgodził się przekrzywiając nieco głowę mając wrażenie, że skądś kojarzy jej akcent, jednak podczas swoich podróży napotkał ich tyle, że nie od razu zdołał go zlokalizować na mapie i dopasować do danego regionu. No ale przecież nie to teraz było istotne, skup się Thomas - skarcił sam siebie w myślach.
Uniósł w górę brew na ten dość niecodzienny pokaz - potomkini czytsokrwistego rodu właśnie na jego oczach wyciągnęła papierosa i odpaliła go jak najzwyklejszy mugol. W normalnym dniu przetarłby oczy i uszczypnął się, żeby upewnić się iż nie śni. Ta kobieta skrywała w sobie dużo ciekawostek, nie tylko szalonego i nieobliczalnego brata z zamiłowaniem do szkodliwych żartów.
- To zależy dla kogo - odpowiedział, choć jeszcze nie wiedział, że to nie było do końca do niego. I już chciał jej wspomnieć o swojej siostrze, którą dość źle to przyjęła, bo od zera rozwijała swój biznes, które teraz mógł poważnie ucierpieć przez jakiegoś dowcipnisia poza kontrolą. Sam również sięgnął do kieszeni po papierosa i odpaliwszy go w identyczny sposób jak i panna Yaxley wcześniej zaciągnął się dymem. Odchylił nieco głowę i wypuścił białą chmurę prosto w stronę sufitu.
- Współczuje zatem, że musisz sprzątać czyjś bałagan - poczuł nagły przypływ sympatii do kobiety siedzącej naprzeciwko - nie miał pojęcia jak to jest być w identycznej sytuacji, bo jego rodzeństwo nigdy nie było problematyczne, to jednak znalazła się ona w sytuacji, gdzie zapewne nie on jeden kierował do niej szereg zażaleń w kierunku jej brata.
- Może ktoś go przeklnął w trakcie Beltane, gdybym wiedział o tym, gdy go spotkałem... - mruknął do siebie już bardziej i zaraz zbystrzał, niczym kot, który zobaczył jak ptak siada metr od niego. - Czy przyglądałaś mu się pod kątem klątw? W tym mógłbym pomóc, znam się na tym - nic nie mógł poradzić, że na wieść o czymś niecodziennym jego wewnętrzny awanturnik stawał na baczność i kazał mu się pchać w sam środek przygody.
Sam nie miał porównania co do tego co nawyczyniał Thoran, jednak w jego perspektywie było to dość makabryczne, szczególnie patrząc na fakt, że to reputacja Nory mogła ucierpieć nie pozwalało mu olać sprawy - własną by się nie przejmował.
- Szczerze, to nie wiem czego one spodziewają się jako zadośćuczynienia, chciały aby Thoran odpowiedział za swój występek, jednak nie powiedziały o szczegółach - podrapał się po brodzie zmieszany, wiedząc, że postąpił niezwykle głupio nie przychodząc z konkretami, jednakże z tego c chciał to jedynie dowiedzieć się gdzie przebywa ten urwipołci, aby to jego sprowadzić do tych matron Matek Brytyjek. - Dlatego gdyby udało się doprowadzić do ich spotkania, to chyba byłoby wszystko - dodał jeszcze dość niepewnie chcąc ocenić czy uda mu się od Geraldine dowiedzieć gdzie przebywa jej brat.
- To bardzo dobre założenie - zgodził się przekrzywiając nieco głowę mając wrażenie, że skądś kojarzy jej akcent, jednak podczas swoich podróży napotkał ich tyle, że nie od razu zdołał go zlokalizować na mapie i dopasować do danego regionu. No ale przecież nie to teraz było istotne, skup się Thomas - skarcił sam siebie w myślach.
Uniósł w górę brew na ten dość niecodzienny pokaz - potomkini czytsokrwistego rodu właśnie na jego oczach wyciągnęła papierosa i odpaliła go jak najzwyklejszy mugol. W normalnym dniu przetarłby oczy i uszczypnął się, żeby upewnić się iż nie śni. Ta kobieta skrywała w sobie dużo ciekawostek, nie tylko szalonego i nieobliczalnego brata z zamiłowaniem do szkodliwych żartów.
- To zależy dla kogo - odpowiedział, choć jeszcze nie wiedział, że to nie było do końca do niego. I już chciał jej wspomnieć o swojej siostrze, którą dość źle to przyjęła, bo od zera rozwijała swój biznes, które teraz mógł poważnie ucierpieć przez jakiegoś dowcipnisia poza kontrolą. Sam również sięgnął do kieszeni po papierosa i odpaliwszy go w identyczny sposób jak i panna Yaxley wcześniej zaciągnął się dymem. Odchylił nieco głowę i wypuścił białą chmurę prosto w stronę sufitu.
- Współczuje zatem, że musisz sprzątać czyjś bałagan - poczuł nagły przypływ sympatii do kobiety siedzącej naprzeciwko - nie miał pojęcia jak to jest być w identycznej sytuacji, bo jego rodzeństwo nigdy nie było problematyczne, to jednak znalazła się ona w sytuacji, gdzie zapewne nie on jeden kierował do niej szereg zażaleń w kierunku jej brata.
- Może ktoś go przeklnął w trakcie Beltane, gdybym wiedział o tym, gdy go spotkałem... - mruknął do siebie już bardziej i zaraz zbystrzał, niczym kot, który zobaczył jak ptak siada metr od niego. - Czy przyglądałaś mu się pod kątem klątw? W tym mógłbym pomóc, znam się na tym - nic nie mógł poradzić, że na wieść o czymś niecodziennym jego wewnętrzny awanturnik stawał na baczność i kazał mu się pchać w sam środek przygody.
Sam nie miał porównania co do tego co nawyczyniał Thoran, jednak w jego perspektywie było to dość makabryczne, szczególnie patrząc na fakt, że to reputacja Nory mogła ucierpieć nie pozwalało mu olać sprawy - własną by się nie przejmował.
- Szczerze, to nie wiem czego one spodziewają się jako zadośćuczynienia, chciały aby Thoran odpowiedział za swój występek, jednak nie powiedziały o szczegółach - podrapał się po brodzie zmieszany, wiedząc, że postąpił niezwykle głupio nie przychodząc z konkretami, jednakże z tego c chciał to jedynie dowiedzieć się gdzie przebywa ten urwipołci, aby to jego sprowadzić do tych matron Matek Brytyjek. - Dlatego gdyby udało się doprowadzić do ich spotkania, to chyba byłoby wszystko - dodał jeszcze dość niepewnie chcąc ocenić czy uda mu się od Geraldine dowiedzieć gdzie przebywa jej brat.