16.06.2024, 20:06 ✶
Wczorajszy dzień wydawał mu się cholernym snem, który skończył się zdecydowanie za szybko. Wydarzyła się tak dużo, może trochę zbyt dużo, ale Thomas nie mógł przestać o tym myśleć. Był nastawiony, że oberwie w twarz, może liczył trochę na wybaczenie, ale to co się stało…
Czasem łapał się na dotknięciu w ciągu dnia ust opuszkami palców, czasem odpływa gdzieś myślami, co szczególnie niewskazane było na dzisiejszym patrolu, na którym prawie wybił sobie zęby o krawężnik, którego nie zauważył. Współpracownicy mieli go dość, szczególnie, że nawet jak na zwykłe optymistycznego Thomasa, dziś był aż za radosny, a już na pewno zbyt rozmarzony.
Oczywiście usłyszał przez to ze dwa czy trzy przytyki, nie czuł jednak, by był to czas, na zdradzanie czemu, a raczej przez kogo się tak zachowuje.
Niedawno tak naprawdę wrócił z terenu i wypełniał, jeszcze w mundurze, protokół z ostatniego zatrzymania, próbując nadrobić trochę papierkowej roboty, która mu się nazbierała, zostawiając akta nowej przydzielonej mu sprawy na później - nie było to zresztą nic ekscytującego, gdy nagle ktoś szturchnął go w ramię. Podniósł wzrok na swojego kolegę z biura, który miał dziwną minę, jakby nie wiedział jakie wieści przekazuje.
- Jakaś blondynka do ciebie. Trochę niemrawo wygląda. - Usłyszał Hardwick, by po chwili zmarszczyć brwi.
Przez myśl przeszło mu kilka osób, które mogły tu przyjść, w tym właśnie Gerry. I prawdopodobnie ucieszyłby się z tej wiadomości, gdyby nie krótki opis, który sprawił, że coś w nim zamarło. Niewiele myśląc zamknął teczkę z dokumentami, odłożył pióro i wyszedł na korytarz, gdzie miał czekać jego gość.
Drgnął widząc znajomą twarz, na której jeszcze wczoraj składał pocałunki, a którą w tej chwili widocznie dość dręczyło. Coś ścisnęło go na chwilę w klatce, gdy zbliżył się, biorąc jej twarz w dwie ręce, szukając na jej twarzy jakiegoś urazu, przenosząc wzrok na resztę jej ciała, chcąc upewnić się, że chociaż fizycznie nie została zraniona.
- Gerry, co się stało? - zapytał, czując jak drży, nie mając przez chwilę pojęcia, co robić. Czekał na odpowiedź, wskazówkę, a jednocześnie ukojenie, bo w jego głowie pojawiła się myśl, że to może przez niego. Że znów coś spieprzył, choć tym razem nie wiedział nawet co.
Czasem łapał się na dotknięciu w ciągu dnia ust opuszkami palców, czasem odpływa gdzieś myślami, co szczególnie niewskazane było na dzisiejszym patrolu, na którym prawie wybił sobie zęby o krawężnik, którego nie zauważył. Współpracownicy mieli go dość, szczególnie, że nawet jak na zwykłe optymistycznego Thomasa, dziś był aż za radosny, a już na pewno zbyt rozmarzony.
Oczywiście usłyszał przez to ze dwa czy trzy przytyki, nie czuł jednak, by był to czas, na zdradzanie czemu, a raczej przez kogo się tak zachowuje.
Niedawno tak naprawdę wrócił z terenu i wypełniał, jeszcze w mundurze, protokół z ostatniego zatrzymania, próbując nadrobić trochę papierkowej roboty, która mu się nazbierała, zostawiając akta nowej przydzielonej mu sprawy na później - nie było to zresztą nic ekscytującego, gdy nagle ktoś szturchnął go w ramię. Podniósł wzrok na swojego kolegę z biura, który miał dziwną minę, jakby nie wiedział jakie wieści przekazuje.
- Jakaś blondynka do ciebie. Trochę niemrawo wygląda. - Usłyszał Hardwick, by po chwili zmarszczyć brwi.
Przez myśl przeszło mu kilka osób, które mogły tu przyjść, w tym właśnie Gerry. I prawdopodobnie ucieszyłby się z tej wiadomości, gdyby nie krótki opis, który sprawił, że coś w nim zamarło. Niewiele myśląc zamknął teczkę z dokumentami, odłożył pióro i wyszedł na korytarz, gdzie miał czekać jego gość.
Drgnął widząc znajomą twarz, na której jeszcze wczoraj składał pocałunki, a którą w tej chwili widocznie dość dręczyło. Coś ścisnęło go na chwilę w klatce, gdy zbliżył się, biorąc jej twarz w dwie ręce, szukając na jej twarzy jakiegoś urazu, przenosząc wzrok na resztę jej ciała, chcąc upewnić się, że chociaż fizycznie nie została zraniona.
- Gerry, co się stało? - zapytał, czując jak drży, nie mając przez chwilę pojęcia, co robić. Czekał na odpowiedź, wskazówkę, a jednocześnie ukojenie, bo w jego głowie pojawiła się myśl, że to może przez niego. Że znów coś spieprzył, choć tym razem nie wiedział nawet co.