16.06.2024, 20:23 ✶
Chodząc po utartych ścieżkach nie odkryje się nowych rzeczy, co prawda można uchronić nogi przed złamaniami, czy głowy przed odgryzieniami, lub na przykład dłonie przez otarciami. To jest kwestia wyboru.
Zawsze kiedy ktoś podawał magiczne rozwiązania czuł się głupio, bo tak bardzo wsiąkł w pracę manualną, myślenie i majsterkowanie, że magia nie była dla niego czymś odruchowym.
-Wiesz.... Nie pomyślałem o tym. Większość rzeczy w domu robimy bez magii... A reparo, to tylko reparo. Nie jestem też pewien czy ufam swojej magii na tyle by powierzyć jej swoje bezpieczeństwo aż tak. Jedna usterka w czasie jazdy i skończę na drzewie.- tak, mechanik był lepszy i do tego dawał komuś zarabiać. Pieniądze musiały się kręcić.
Neil głosu rozsądku często nie miał, szczególnie kiedy do głowy wchodził alkohol lub władzę przejmowały emocje.
Brońcie bogowie nie uznałby go za idiotę czy głupka gdyby powiedział, że czegoś nie wie, ale brak odpowiedzi sprawił, że idealnie łatwo odgadł, że faktycznie Nikolai nie wie o czym wilkołak mówi. Uśmiechnął się więc na pytanie. Czy chciał go zbić z tropu.
-Jeśli mnie kiedyś odwiedzisz, to pokażę ci to wszystko.- zaoferował się, chcąc pokazać mu z czym świat mugoli się je.- I tak, chyba w tamtą stronę.- odpowiedział i szedł dzielnie dalej.
Drzewa się kończyły i oddalały od nich, wszystko zmieniało się w wysokie krzewy i widocznie zapuszczone pastwiska na którym tu i ówdzie wyrastały samosiewne sosny, które za kilka lat powiększą las o kilka metrów. Jeszcze krzak, jeszcze kolejny i wtedy spomiędzy traw mogli dostrzec jadowitą niegdyś czerwień auta. Kanciasta bryła o lekko zaokrąglonych krawędziach.
-No i jest mon amour.- uśmiechnął się i ruszył śmielej do samochodu.- Kiedyś to było auto mojego taty, ale odkąd przez chorobę nie może jeździć, to ja nim jeżdżę. Moja mama nie ma prawa jazdy, a ciocia używa koni.- dodał, zerkając na niego chcąc zobaczyć jakie emocje wywoła w nim nowa maszyna przed oczyma.
Zawsze kiedy ktoś podawał magiczne rozwiązania czuł się głupio, bo tak bardzo wsiąkł w pracę manualną, myślenie i majsterkowanie, że magia nie była dla niego czymś odruchowym.
-Wiesz.... Nie pomyślałem o tym. Większość rzeczy w domu robimy bez magii... A reparo, to tylko reparo. Nie jestem też pewien czy ufam swojej magii na tyle by powierzyć jej swoje bezpieczeństwo aż tak. Jedna usterka w czasie jazdy i skończę na drzewie.- tak, mechanik był lepszy i do tego dawał komuś zarabiać. Pieniądze musiały się kręcić.
Neil głosu rozsądku często nie miał, szczególnie kiedy do głowy wchodził alkohol lub władzę przejmowały emocje.
Brońcie bogowie nie uznałby go za idiotę czy głupka gdyby powiedział, że czegoś nie wie, ale brak odpowiedzi sprawił, że idealnie łatwo odgadł, że faktycznie Nikolai nie wie o czym wilkołak mówi. Uśmiechnął się więc na pytanie. Czy chciał go zbić z tropu.
-Jeśli mnie kiedyś odwiedzisz, to pokażę ci to wszystko.- zaoferował się, chcąc pokazać mu z czym świat mugoli się je.- I tak, chyba w tamtą stronę.- odpowiedział i szedł dzielnie dalej.
Drzewa się kończyły i oddalały od nich, wszystko zmieniało się w wysokie krzewy i widocznie zapuszczone pastwiska na którym tu i ówdzie wyrastały samosiewne sosny, które za kilka lat powiększą las o kilka metrów. Jeszcze krzak, jeszcze kolejny i wtedy spomiędzy traw mogli dostrzec jadowitą niegdyś czerwień auta. Kanciasta bryła o lekko zaokrąglonych krawędziach.
-No i jest mon amour.- uśmiechnął się i ruszył śmielej do samochodu.- Kiedyś to było auto mojego taty, ale odkąd przez chorobę nie może jeździć, to ja nim jeżdżę. Moja mama nie ma prawa jazdy, a ciocia używa koni.- dodał, zerkając na niego chcąc zobaczyć jakie emocje wywoła w nim nowa maszyna przed oczyma.