Im dłużej stała przy tej ścianie, tym bardziej zaczynała się zastanawiać nad tym, czy faktycznie powinna tutaj być. Może postąpiła nieodpowiednio, że się tutaj znalazła. Nie powinna była niepokoić Thomasa, szukać go w pracy. To mogło wyglądać źle. Nie miała pojęcia dlaczego teleportowała się właśnie tutaj, dlaczego to właśnie jego towarzystwa pragnęła w tej chwili, kiedy czuła się tak okrutnie samotna.
Faktycznie spędzili wczoraj razem całkiem przyjemny wieczór, miała jednak wrażenie, że minęły wieki od momentu, kiedy go ostatnio widziała. Dziwne. Bardzo dziwne, co najgorsze nie umiała znaleźć wytłumaczenia dla tych swoich bardzo intensywnych i nieprzyjemnych uczuć. Dawno nie czuła się tak bardzo samotna, o ile w ogóle kiedyś. Jakby była sama na tym świecie, obojętna dla wszystkich, jakby nikomu na niej nie zależało. Chłód rozchodził się po jej ciele, a przecież było lato. Może końcówka, jednak nie powinna tak marznąć.
Zdawała sobie sprawę, że przyjście tutaj mogło być bardzo głupim rozwiązaniem. Czuła się źle z tym, że postanowiła zawrócić mu głowę, na pewno miał ważniejsze sprawy do załatwienia. Na pewno musiał zająć się pracą. Niezręczność spowodowała, że zacisnęła dłonie na rękawach swojej koszuli. Dawno nie czuła się tak niepewnie. Brakowało jej tego standardowego błysku w oku, wyglądała jakby trochę zgasła.
Nie było już jednak odwrotu. Mężczyzna poszedł go poszukać, nie mogła więc uciec, jakby jej wcale tutaj nie było. Chociaż może i mogła? Gdyby zapytał, czy tutaj była, to mogłaby udawać, że nie wie o co chodzi, chociaż pewnie trudno byłoby ją pomylić z kimś innym. Z rozmyślań o uciecze wyrwał ją jednak widok Thomasa, który zmierzał w jej kierunku. Był tutaj, odetchnęła z ulgą. Poczuła dziwny spokój, gdy znalazł się tuż obok niej.
Kiedy dotknął jej twarzy poczuła przyjemne ciepło, które zaczęło rozchodzić się po jej policzkach. Jego obecność pomagała jej ukoić to dziwne uczucie samotności, które przed chwilą ją pochłaniało. Jeszcze kilka minut temu myślała, że nie ma dla niej ratunku, teraz jednak coś się zmieniło.
- Nn - nie wiem. - Głos jej zadrżał, co zdarzało się naprawdę bardzo rzadko. Zazwyczaj przecież była bardzo pewna siebie, aż za bardzo. Teraz jednak coś się zmieniło.
- Byłam w lesie, poczułam się dziwnie, bardzo dziwnie, jakbym została sama na tym świecie, jakby nikt się mną nie interesował. Miałeś tak kiedyś? Czułeś się niczyi tak bardzo, że chłód zaczął ogarniać twoje ciało? - Nie do końca potrafiła ubrać w słowa to, co jej się przytrafiło. Miała nadzieję, że nie brzmi głupio, że Thomas nie potraktuje jej lekceważąco. To nie tak, że mu nie ufała, ale sama czuła, że to wytłumaczenie dlaczego się tutaj znalazła jest dziwne.