16.06.2024, 23:08 ✶
Nie miała pojęcia, że wyjęcie czaszki z punktu cokolwiek zmieniło i Patrick właśnie zdjął ciążące nad Windermere przekleństwo. Nie widziała czerni, nie mówiły do niej żadne głosy, które szeptały w głowach aurorów kłamstwa, sącząc do umysłów zwątpienie. Tkwiące w niej, nienaturalne uczucie, malowało się fioletem i jedynie wzmacniało to, co już istniało: niesłabnącą lojalność wobec człowieka, którego nauczyła się uznawać za dowódcę. Poza tym miała trochę inne zmartwienia na głowie, na przykład nieumarłego, który na szczęście padł szybko pod naporem trzech zaklęć.
Może podziękowałaby Atreusowi i Pereginusowi za pomoc, i jeszcze spytała tego pierwszego, co tu do licha robi, a potem Patricka, dlaczego nie zabrał jej ze sobą, gdyby Sebastian nie zaczął krzyczeć.
– No przecież nie podchodzę! – odkrzyknęła, już się podnosząc, bo wprawdzie czystym przypadkiem odpełzała w jego stronę od wygrzebującego się trupa, ale wciąż była kawałek od niego. Założyła oczywiście, że chodzi o nią, ponieważ choć Sebastian zdawał się wyrabiać w sobie to, co w przyszłości miano nazwać syndromem Sztokholmskim, i nawet czasem potrafił z nią żartować, to tak reagował na jej wizytę, że pewnie nie chciał, by podchodziło, jak został raniony…
Jedno zerknięcie ku Macmillanowi szybko jednak pokazało, że wyjątkowo nie mówił o niej, a trup faktycznie wciąż był niebezpieczny.
I faktycznie rzuciła się w tamtą stronę, od razu próbując rzucić zaklęcie – ponownie związać nieumarłego czarem Icarcerous. Nie że nie wolałaby unicestwić go od razu raz a porządnie, ale bardzo nie chciała trafić strumieniem magii Sebastiana. Albo zaryzykować, że trup zapłonie, ale nie to go nie zatrzyma i podpalony rzuci się na Macmillana. Wolała spróbować go unieruchomić i wtedy dać szansę na jego unicestwienie innym, gdyby się udało.
Kształtowanie, znowu chcę związać drania
Może podziękowałaby Atreusowi i Pereginusowi za pomoc, i jeszcze spytała tego pierwszego, co tu do licha robi, a potem Patricka, dlaczego nie zabrał jej ze sobą, gdyby Sebastian nie zaczął krzyczeć.
– No przecież nie podchodzę! – odkrzyknęła, już się podnosząc, bo wprawdzie czystym przypadkiem odpełzała w jego stronę od wygrzebującego się trupa, ale wciąż była kawałek od niego. Założyła oczywiście, że chodzi o nią, ponieważ choć Sebastian zdawał się wyrabiać w sobie to, co w przyszłości miano nazwać syndromem Sztokholmskim, i nawet czasem potrafił z nią żartować, to tak reagował na jej wizytę, że pewnie nie chciał, by podchodziło, jak został raniony…
Jedno zerknięcie ku Macmillanowi szybko jednak pokazało, że wyjątkowo nie mówił o niej, a trup faktycznie wciąż był niebezpieczny.
I faktycznie rzuciła się w tamtą stronę, od razu próbując rzucić zaklęcie – ponownie związać nieumarłego czarem Icarcerous. Nie że nie wolałaby unicestwić go od razu raz a porządnie, ale bardzo nie chciała trafić strumieniem magii Sebastiana. Albo zaryzykować, że trup zapłonie, ale nie to go nie zatrzyma i podpalony rzuci się na Macmillana. Wolała spróbować go unieruchomić i wtedy dać szansę na jego unicestwienie innym, gdyby się udało.
Kształtowanie, znowu chcę związać drania
Rzut W 1d100 - 42
Sukces!
Sukces!
Rzut W 1d100 - 62
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.