16.06.2024, 23:31 ✶
Wyczarowane przez niego zaklęcie spętało nieumarłego mniej więcej w tym samym momencie, kiedy Peregrinus czasem postanowił oderwać mu głowę. Bulstrode odetchnął, mimowolnie spoglądając na swoją dłoń trzymającą różdżkę.
- Widzę. Widzę to Patrick. Zniknęło - przynajmniej to, co oblepiało ich samych, przez co w jego głosie zabrzmiał jakiś wymęczony entuzjazm. W przypadku Trelawneya i Macmillana sprawa miała się podobnie - wcześniej trawiąca ich czarna aura ustąpiła, wreszcie dając im spokój. On sam wreszcie mógł przestać siłować się z Millie, tkwiącą gdzieś z tyłu głowy i poczuciem, że miała go zdradzić. - Ale Brenna... Widzisz to? - spojrzenie świdrowało sylwetkę Longbottom, na której auro wciąż wpływała zewnętrzna siła, otaczając ją fioletem. Nie było to aż tak martwiące jak ich czerń, ale wciąż - była to nienaturalna zmiana, która go martwiła.
Problemy jednak nie skończyły się, bo kiedy pierwszy nieumarły przestał być zagrożeniem, oswobodził się drugi. Sebastian krzyczał, Brenna mu odpowiadała i może Bulstrode z pewnym rozbawieniem zaczałby się zastanawiać, w takiego kobieta zdążyła kapłana wcześniej wpakować, że z miejsca uznała że mówi do niej, ale był tak bardzo odrętwiały. Kiedy spoglądał na Patricka w wyczarowanym przez Macmillana świetle miał wrażenie, jakby ten zaraz miał się przekręcić i podejrzewał, że sam wyglądał dokładnie tak samo.
Z rzuceniem swojego zaklęcia poczekał, aż to splecione przez Brennę zadziała i jeśli się udało, tym razem splótł surową magię tak, żeby stworzyć ostrze i odciąć truposzowi głowę.
kształtowanie na ostrze żeby typa dekapitować
- Widzę. Widzę to Patrick. Zniknęło - przynajmniej to, co oblepiało ich samych, przez co w jego głosie zabrzmiał jakiś wymęczony entuzjazm. W przypadku Trelawneya i Macmillana sprawa miała się podobnie - wcześniej trawiąca ich czarna aura ustąpiła, wreszcie dając im spokój. On sam wreszcie mógł przestać siłować się z Millie, tkwiącą gdzieś z tyłu głowy i poczuciem, że miała go zdradzić. - Ale Brenna... Widzisz to? - spojrzenie świdrowało sylwetkę Longbottom, na której auro wciąż wpływała zewnętrzna siła, otaczając ją fioletem. Nie było to aż tak martwiące jak ich czerń, ale wciąż - była to nienaturalna zmiana, która go martwiła.
Problemy jednak nie skończyły się, bo kiedy pierwszy nieumarły przestał być zagrożeniem, oswobodził się drugi. Sebastian krzyczał, Brenna mu odpowiadała i może Bulstrode z pewnym rozbawieniem zaczałby się zastanawiać, w takiego kobieta zdążyła kapłana wcześniej wpakować, że z miejsca uznała że mówi do niej, ale był tak bardzo odrętwiały. Kiedy spoglądał na Patricka w wyczarowanym przez Macmillana świetle miał wrażenie, jakby ten zaraz miał się przekręcić i podejrzewał, że sam wyglądał dokładnie tak samo.
Z rzuceniem swojego zaklęcia poczekał, aż to splecione przez Brennę zadziała i jeśli się udało, tym razem splótł surową magię tak, żeby stworzyć ostrze i odciąć truposzowi głowę.
kształtowanie na ostrze żeby typa dekapitować
Rzut PO 1d100 - 34
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut PO 1d100 - 54
Sukces!
Sukces!