16.06.2024, 23:42 ✶
– Mówi się, że w bibliotece Parkinsonów jest wszystko, co postanowiono spisać na papierze, a ta rodzina wywodzi się od irlandzkiej królowej Maeve – skwitowała Florence krótko. Chwilowo nie planowała wycieczki do Dublinu, bo jednak sercem magicznych Wysp był Londyn, i chociaż Isaac mógł mieć rację, to była zdecydowana zacząć od zbiorów, które były pod ręką. Optymalizacja czasu, zaplanowanie prac, a i przecież nie interesowało ją stworzenie kompleksowej pracy naukowej: raczej znalezienie sposobu na zmodyfikowanie lub zdjęcie klątwy.
– Jak wspomniałam, jestem klątwołamaczką, panie Bagshot. Moje zainteresowanie jest czysto zawodowej natury – wyjaśniła, wychodząc wraz z nim na zatłoczoną ulicę Pokątną. Odpowiadała uprzejmie, ale nie rozwijając tematu: jak miała w zwyczaju, kiedy rozmawiała z obcymi sobie osobami, które nie były jej bliskie, ale i nie chciała ich obrazić. A jego sama poprosiła o konsultacje, wszelki sarkazm więc postanowiła sobie darować. – Klątwołamaniem i uzdrawianiem, pracuję w Mungu. I chyba już to zrobiłeś – powiedziała, rzucając mu krótkie spojrzenie. Bagshot wychowywał się zapewne w nieco innym środowisku niż ona: była zdecydowanie mniej otwarta, i chociaż nie zamierzała kłócić się o pozostanie przy pan i pani, to uważała, że najpierw było warto zapytać, a dopiero później przejść na ty.
– Jak wspomniałam, jestem klątwołamaczką, panie Bagshot. Moje zainteresowanie jest czysto zawodowej natury – wyjaśniła, wychodząc wraz z nim na zatłoczoną ulicę Pokątną. Odpowiadała uprzejmie, ale nie rozwijając tematu: jak miała w zwyczaju, kiedy rozmawiała z obcymi sobie osobami, które nie były jej bliskie, ale i nie chciała ich obrazić. A jego sama poprosiła o konsultacje, wszelki sarkazm więc postanowiła sobie darować. – Klątwołamaniem i uzdrawianiem, pracuję w Mungu. I chyba już to zrobiłeś – powiedziała, rzucając mu krótkie spojrzenie. Bagshot wychowywał się zapewne w nieco innym środowisku niż ona: była zdecydowanie mniej otwarta, i chociaż nie zamierzała kłócić się o pozostanie przy pan i pani, to uważała, że najpierw było warto zapytać, a dopiero później przejść na ty.