Tak, zdecydowanie było to trochę bardziej skomplikowane, niż magia, bo przy rzucaniu czarów trzeba było skupić się na wizualizacji tego, co chciało się, by magia zrobiła. A tutaj jakieś rurki, przewody, płyny, oleje i sygnały. Z jednej strony za dużo tego, by pojąć wszystko od razu, jeśli nigdy nie miało się z tym do czynienia, ale z drugiej - było to fascynujące. I jeszcze jakiś akumulator i tłoki. Niesamowite.
Nie oponował, gdy Neil chwycił go za rękę i pociągnął na drugą stronę samochodu. Wsiadł do pojazdu, przewracając oczami na to skłonienie i wyrażenie w innym języku, które mogło oznaczać może "Zapraszam" a może co innego - nie znał tego języka.
Poprawił się na siedzeniu, rozejrzał po samochodzie - chyba spokojnie zmieściłoby się w nim pięć osób, co było całkiem praktyczne. Zdecydowanie bardziej praktyczne, niż miotła.
Neil zajął miejsce kierowcy i Nikolai podążył wzrokiem za ręką, sięgającą do czegoś po boku jego głowy. Pas wysunął się ze śmiesznym dźwiękiem. Nie naciskały mu też na brzuch tak, jak się spodziewał, gdy Neil je zapinał i pas napisał się.
-Mam nadzieję, że nie planujesz w nic wjeżdżać, żeby sprawdzić, czy te pasy faktycznie działają - zaśmiał się.
No dobra, wsadzasz kluczyk, naciskasz jeden z pedałów, kluczyć przekręcasz i dzieje się magia. Chrobot i warkot, a mruczenie brzmiało już bardzo przyjemnie. I jeszcze samochód tak fajnie drżał.
-To jest niesamowite - powiedział, gdy Neil wreszcie ruszył.
Niby krajobraz za oknem wyglądał tak samo, jak wtedy, gdy jechało się pociągiem - wszystko przesuwało się w podobny sposób - ale... Odczucie było już zupełnie inne.