17.06.2024, 13:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2024, 13:08 przez Bard Beedle.)
Finalnie bardzo wiele ciał skończyło tego dnia z białymi iskrzącymi się śniegiem plamami i brokatowymi pieczęciami wyzywającymi wszystkich od kretynów. Czarne myśli Mildred pierzchły, zalewając się tak lśniącą zabawką, jak i pytaniem Thomasa o to jaką on był kartą. Nagle projekt nakładał się na projekt, nagle wszystkich trzeba było przypasować do wielkich arkanów i nagle znów nie było ran i śmierci, nawet jeśli ta stanowiła jeden z symboli. Nikt jednak według Mildred nie był odpowiednio chudy, by się do tego nadawać, za to każdy miał okazję posłuchać kłótni Moody ze starszym Longbottomem o tron Arcykapłanki, skoro to Erik ofiarował jej portret w którym stylizowana była na tajemniczą kobietę z księżycem pod bosą stopą sugerując "przydział".
Nie będę pierdoloną wieżą tylko dlatego że mnie piorun jebnął chuju – rozbrzmiewało nad spokojnym i cichym ogrodem, a zamiast wykrzknika opadła pieczątka na czoło Morpheusa, który musiał pogodzić się z przesunięciem na arcykapłana. I tak minął im ten czas na cukrowym haju (w przypadku niektórych też alkoholowym), na czasie bezpiecznym i szalonym tylko przez wzgląd na biel kremu, który był rozcierany po ich ciałach. Nie było królowej Mab, nikt nie chciał ściąć im głowy, ani pomalować białych róż na czerwone. Nikt nie chciał czerwieni tego dnia i taki właśnie, słodki i wyzuty z karminu pozostał w pamięciach tych, którzy sięgali po to wspomnienie by przywołać swojego patronusa.
Nie będę pierdoloną wieżą tylko dlatego że mnie piorun jebnął chuju – rozbrzmiewało nad spokojnym i cichym ogrodem, a zamiast wykrzknika opadła pieczątka na czoło Morpheusa, który musiał pogodzić się z przesunięciem na arcykapłana. I tak minął im ten czas na cukrowym haju (w przypadku niektórych też alkoholowym), na czasie bezpiecznym i szalonym tylko przez wzgląd na biel kremu, który był rozcierany po ich ciałach. Nie było królowej Mab, nikt nie chciał ściąć im głowy, ani pomalować białych róż na czerwone. Nikt nie chciał czerwieni tego dnia i taki właśnie, słodki i wyzuty z karminu pozostał w pamięciach tych, którzy sięgali po to wspomnienie by przywołać swojego patronusa.
Koniec sesji