17.06.2024, 14:43 ✶
Prompt równości 19
Całkowicie różne dwa systemy działania, jeden wymagający wiedzy inny odpowiedniej pochodzenia, czy raczej krwi. Jeden osiągalny dla wszystkich, drugi niekoniecznie. Nie jest jednak na to zły, w końcu na świecie nigdy nic nie jest dzielone po równo. Jedni rodzą się tacy, inni rodzą się sracy. Nie każdy ma wzrost i budowę ciała modelki, nie każdy świeci intelektem. Jednemu w życiu będzie łatwiej bo urodził się w magicznej rodzinie i jednym ruchem ręki, za pomocą machnięcia różdżką rzuci świat na kolana, a drugi, charłak, będzie się urabiał po łokcie i nigdy nic nie osiągnie, umrze w biedzie, zapomniany i znienawidzony przez rodzinę bo przez pracę zaniedbywał bliskich. Są tacy, którzy temu zaprzeczają, próbując coś z tym robić jednak jego zdaniem nierówność jest naturalnym stanem rzeczy, próbując ją znieść, walczycie z naturą. Poprawa pewnego stanu rzeczy jest możliwa, jednak negowanie wad, zalet i predyspozycji nikomu na dobre nie wyjdzie. Nieważne jak często będziesz powtarzać, że jesteś słoniem, nigdy tym słoniem nie będziesz, nawet jeśli nauczysz się animagii, może wypaść ci inne zwierzę. Nie ma co jednak się dłużej nad tym zastanawiać, sam ma wiele sobie do zarzucenia, sam nienawidzi w sobie wiele cech, ale myśląc nad tym czego mu brakuje czy co chciałby w sobie zmienić straci z oczu to co jest i co może być. Trzeba nauczyć się pracować z tym co się ma w takich realiach jakie są. Może kiedyś coś się zmieni, ale w tym momencie jest mu to obojętne, bo nie ma dla kogo chcieć tej zmiany świata, no może dla Nikolaia, żeby żyło mu się łatwiej, może jeszcze dla...
-Planować nie planuję, ale nie mogę nic obiecać.- poruszył brwiami wymownie w górę i dół i roześmiał się z nim. Nie stać go na wjeżdżanie w drzewa. Dlatego kiedy samochód odpalił wrzucił bieg i powoli ruszył. Najpierw wycofał auto na ścieżkę, a później kolejna zmiana biegu i jechali znów w przód, mniej więcej, plus minus tam gdzie mieszkał Petrov. Podwiezie go kawałek do domu, bo co mu tam? Nie będzie jego nowy znajomy się szlajał po lasach i polanach, bo licho wie co go jeszcze spotka w tych drzewach. Nie spieszył się w przejażdżką. Jechał sprawnie, ale dawał się chłopakowi nacieszyć widokami i namyślić czy ma jeszcze jakieś pytania na które chętnie odpowiedział najlepiej jak umiał.
Całkowicie różne dwa systemy działania, jeden wymagający wiedzy inny odpowiedniej pochodzenia, czy raczej krwi. Jeden osiągalny dla wszystkich, drugi niekoniecznie. Nie jest jednak na to zły, w końcu na świecie nigdy nic nie jest dzielone po równo. Jedni rodzą się tacy, inni rodzą się sracy. Nie każdy ma wzrost i budowę ciała modelki, nie każdy świeci intelektem. Jednemu w życiu będzie łatwiej bo urodził się w magicznej rodzinie i jednym ruchem ręki, za pomocą machnięcia różdżką rzuci świat na kolana, a drugi, charłak, będzie się urabiał po łokcie i nigdy nic nie osiągnie, umrze w biedzie, zapomniany i znienawidzony przez rodzinę bo przez pracę zaniedbywał bliskich. Są tacy, którzy temu zaprzeczają, próbując coś z tym robić jednak jego zdaniem nierówność jest naturalnym stanem rzeczy, próbując ją znieść, walczycie z naturą. Poprawa pewnego stanu rzeczy jest możliwa, jednak negowanie wad, zalet i predyspozycji nikomu na dobre nie wyjdzie. Nieważne jak często będziesz powtarzać, że jesteś słoniem, nigdy tym słoniem nie będziesz, nawet jeśli nauczysz się animagii, może wypaść ci inne zwierzę. Nie ma co jednak się dłużej nad tym zastanawiać, sam ma wiele sobie do zarzucenia, sam nienawidzi w sobie wiele cech, ale myśląc nad tym czego mu brakuje czy co chciałby w sobie zmienić straci z oczu to co jest i co może być. Trzeba nauczyć się pracować z tym co się ma w takich realiach jakie są. Może kiedyś coś się zmieni, ale w tym momencie jest mu to obojętne, bo nie ma dla kogo chcieć tej zmiany świata, no może dla Nikolaia, żeby żyło mu się łatwiej, może jeszcze dla...
-Planować nie planuję, ale nie mogę nic obiecać.- poruszył brwiami wymownie w górę i dół i roześmiał się z nim. Nie stać go na wjeżdżanie w drzewa. Dlatego kiedy samochód odpalił wrzucił bieg i powoli ruszył. Najpierw wycofał auto na ścieżkę, a później kolejna zmiana biegu i jechali znów w przód, mniej więcej, plus minus tam gdzie mieszkał Petrov. Podwiezie go kawałek do domu, bo co mu tam? Nie będzie jego nowy znajomy się szlajał po lasach i polanach, bo licho wie co go jeszcze spotka w tych drzewach. Nie spieszył się w przejażdżką. Jechał sprawnie, ale dawał się chłopakowi nacieszyć widokami i namyślić czy ma jeszcze jakieś pytania na które chętnie odpowiedział najlepiej jak umiał.