W odpowiedzi na to zapewnienie, również się zaśmiał. Plany planami, a co się okaże, to się okaże. Przynajmniej nie będzie to wypadek celowy, bo czemu właściwie Neil miałby chcieć skrzywić również siebie, a skoro siedzą w tym samym samochodzie, to jeśli dojdzie do wypadku, Neil oberwałby tak samo, jak Nikolai.
Jechali spokojnie, koła toczyły się po ścieżce, krajobraz przesuwał się za oknem, taki sam jak za oknem pociągu, a jednak zupełnie inny. Nikolai nie do końca rozumiał, na czym polegała ta różnica.
Nikolai był czarodziejem czystej krwi. Jego rodzeństwo było czystej krwi. Jego rodzice byli czystej krwi. Wszyscy członkowie jego rodziny było czystej krwi, a nazwisko szanowane w całej Rosji. Wielu powiedziałby, że miał ogromne szczęście, że urodził się w takiej rodzinie, że miał to, co miał, a swoimi wybrykami zmarnował szansę na zostanie kimś wielkim. Zmarnował szansę, o której inni mogliby jedynie pomarzyć.
Teraz jednak, siedząc obok Neila, w jego samochodzie, czuł się... Czuł się mały. Może mniej ważny, bo nie wiedział. Nie znał.
Znał sporo zaklęć. Umiał zajmować sie magicznymi zwierzętami. Umiał grać na skrzypcach. Jego krew nie została skalana krwią mugoli w żadnym z pokoleń.
Gdyby nastał kiedyś dzień, gdy magia zawiedzie tak, jak jeszcze nigdy nie zawiodła, kto przetrwałby dłużej? Kto poradziłby sobie w świecie, który narzuci nowe zasady? Czystokrwiści, pyszacy się swoją pozycją i majątkiem? Mugole, którzy na wszystko musieli zapracować własnymi rękoma? A może mieszańcy, którzy znali oba te światy i potrafili się w nich odnaleźć, żyć oba życiami i wyciągnąć z nich to, co najlepsze?
I ktoś śmie twierdzić, że wszyscy na tym świecie byli sobie równi?
Równość to mrzonka, bo zawsze znajdą się ci, którzy są lepsi od innych.
-Tutaj możesz się zatrzymać - powiedział w pewnym momencie. -Stąd mam już niedaleko do domu.
Odpiął pas, wysiadł z samochodu i pochylił się jeszcze, patrząc na Neila z uśmiechem.
-Dzięki za to. To było naprawdę niesamowite.
Niby mała rzecz, dla niektórych może "nic", ale dla Nikolaia było to "coś".
Przez chwilę jeszcze stał na ścieżce, dopóki czerwony samochód nie zniknął z zasięgu jego wzroku i z głową pełną myśli wrócił do domu.