17.06.2024, 15:43 ✶
Florence należała do tych jednostek, które nie byłyby w stanie wybaczyć przyjaciołom i rodzinie absolutnie wszystkiego, ale już wiele owszem. Dyskrecja stanowiła część jej charakteru, wypracowaną z wielu różnych powodów: jasnowidzenia, interesów Prewettów, przywiązania do tajemnicy lekarskiej. Póki Bulstrode nie dowiedziałaby się, że Geraldine w wolnym czasie chodzi zabijać dzieci, nie było więc faktycznie żadnych obaw o to, że poda kod komuś, kto nie powinien go otrzymać.
Machnęła różdżką, zaklęcie wypowiadając w myślach. Cyfry przesunęły się na planszy, układając w podany przez Yaxleyównę kod, a potem Florence znów wykonała skomplikowany ruch nadgarstkiem, uzupełniając mechanizm. Chwilę później schowała różdżkę do kieszeni i zabrała się do manualnego ustawiana przekładni, łącząc ją z zamkiem.
– Jeżeli posiada ciało, to tak. Nie zdoła otworzyć tych drzwi – odparła Florence. Nie mogła wykluczyć, że to coś przedostało się do umysłu Geraldine, nie do pomieszczenia: w końcu nic nie wyrwało jej serca. Ani że nie da rady na przykład użyć okna. Ale gdyby ciemna istota usiłowała się tutaj zakraść w środku nocy drzwiami, mogłaby najwyżej stać na korytarzu i bezsilnie szarpać za klamkę. – Gdybyś potrzebowała, możesz którejś nocy spać u mnie. Przekładnie zabezpieczają wejście do budynku – powiedziała, rzucając Geraldine uważne spojrzenie, jakby oceniając, na ile ta jest niewyspana. Nie proponowała, by Yaxleyówna zatrzymała się u niej na stałe: obu na pewno nie byłoby z tym wygodnie. Ale nic nie stało na przeszkodzie wobec jednego noclegu. W domu pełnym jasnowidzów i aurowidzów, zabezpieczonym przez Bulstrodów, powinna móc przespać spokojnie chociaż jedną noc.
– Zastanawiałam się, czy próbowałaś kontaktować się z aurowidzem? – dodała jeszcze, wyciągając ze skrzyneczki kolejny zatrzask, aby uzupełnić przekładnię. – Przyszłość twojego brata wygląda… bardzo dziwnie i pomyślałam, że może inaczej jest z aurą. Albo z widmowidzem? W waszym domu muszą być należące do niego przedmioty.
Takie konsultacje nie były zapewne tym, co przychodziło na myśl w pierwszej kolejności większości ludzi, ale Florence dorastała w rodzinie, gdzie Trzecie Oko traktowano jako coś normalnego.
Machnęła różdżką, zaklęcie wypowiadając w myślach. Cyfry przesunęły się na planszy, układając w podany przez Yaxleyównę kod, a potem Florence znów wykonała skomplikowany ruch nadgarstkiem, uzupełniając mechanizm. Chwilę później schowała różdżkę do kieszeni i zabrała się do manualnego ustawiana przekładni, łącząc ją z zamkiem.
– Jeżeli posiada ciało, to tak. Nie zdoła otworzyć tych drzwi – odparła Florence. Nie mogła wykluczyć, że to coś przedostało się do umysłu Geraldine, nie do pomieszczenia: w końcu nic nie wyrwało jej serca. Ani że nie da rady na przykład użyć okna. Ale gdyby ciemna istota usiłowała się tutaj zakraść w środku nocy drzwiami, mogłaby najwyżej stać na korytarzu i bezsilnie szarpać za klamkę. – Gdybyś potrzebowała, możesz którejś nocy spać u mnie. Przekładnie zabezpieczają wejście do budynku – powiedziała, rzucając Geraldine uważne spojrzenie, jakby oceniając, na ile ta jest niewyspana. Nie proponowała, by Yaxleyówna zatrzymała się u niej na stałe: obu na pewno nie byłoby z tym wygodnie. Ale nic nie stało na przeszkodzie wobec jednego noclegu. W domu pełnym jasnowidzów i aurowidzów, zabezpieczonym przez Bulstrodów, powinna móc przespać spokojnie chociaż jedną noc.
– Zastanawiałam się, czy próbowałaś kontaktować się z aurowidzem? – dodała jeszcze, wyciągając ze skrzyneczki kolejny zatrzask, aby uzupełnić przekładnię. – Przyszłość twojego brata wygląda… bardzo dziwnie i pomyślałam, że może inaczej jest z aurą. Albo z widmowidzem? W waszym domu muszą być należące do niego przedmioty.
Takie konsultacje nie były zapewne tym, co przychodziło na myśl w pierwszej kolejności większości ludzi, ale Florence dorastała w rodzinie, gdzie Trzecie Oko traktowano jako coś normalnego.