17.06.2024, 18:58 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2024, 19:00 przez Jonathan Selwyn.)
Jonathan, zgodnie z tym co powiedziała mu Heather, zaczął po prostu z ghoulicą rozmawiać, o ile za rozmowę można było uznać szlochy i pytania. Ale hej! Porozumiewali się w angielskim i każde wiedziało o co chodziłl. Niektórzy dramaturdzy nie potrafili sprostać nawet tak prostemu zadaniu!
Chociaż wciąż starał się utrzymywać ciepły uśmiech, Jonathan zauważalnie spoważniał. Lydia... Poszedł kiedyś na randkę z czarownicą o tym imieniu. Co prawda nie była na tyle nieudana, by teraz powiedzieć na pocieszenie Genevieve, że wszystkie Lydie mają coś za uszami, ale w sumie to mógł dla wydźwięku tej sceny podkoloryzować prawdę. Tylko, że czarownica naprzeciwko niego ponownie zaniosła się szlochem i moment na ten tekst nieodwracalnie minął.
Była martwa... Dla mnie.
Energia potrzebna do tego typu rytuałów swoje wymagała. Jakże to była piękna historia. Jedna siostra, poświęcająca życie, aby ta druga mogła znowu żyć. Szkoda tylko, że w niczym tragikomedii finał nie był już tak wzruszający.
Aż żałował, że wzorem Brenny nie nosił nigdy przy sobie czekoladowych żab, by dawac ludziom na pocieszenie. Czy ghoule w ogóle mogły jeść czekoladę?
– Dziękuję Genevieve – powiedział spokojnie, wstając z ziemi. Zerknął na Heather. – Chyba możemy iść do innych i dać na chwilę naszej nowej przyjaciółce spokój – stwierdził, otrzepujac się z pyłu i kurzu, który panował w tunelach. Wyszyte perłową nicią tygrysy na jego białej koszuli same poszarzały, jakby i na nie ktoś rzucił nieudane zaklęcie przywrócenia życia.
Chociaż wciąż starał się utrzymywać ciepły uśmiech, Jonathan zauważalnie spoważniał. Lydia... Poszedł kiedyś na randkę z czarownicą o tym imieniu. Co prawda nie była na tyle nieudana, by teraz powiedzieć na pocieszenie Genevieve, że wszystkie Lydie mają coś za uszami, ale w sumie to mógł dla wydźwięku tej sceny podkoloryzować prawdę. Tylko, że czarownica naprzeciwko niego ponownie zaniosła się szlochem i moment na ten tekst nieodwracalnie minął.
Była martwa... Dla mnie.
Energia potrzebna do tego typu rytuałów swoje wymagała. Jakże to była piękna historia. Jedna siostra, poświęcająca życie, aby ta druga mogła znowu żyć. Szkoda tylko, że w niczym tragikomedii finał nie był już tak wzruszający.
Aż żałował, że wzorem Brenny nie nosił nigdy przy sobie czekoladowych żab, by dawac ludziom na pocieszenie. Czy ghoule w ogóle mogły jeść czekoladę?
– Dziękuję Genevieve – powiedział spokojnie, wstając z ziemi. Zerknął na Heather. – Chyba możemy iść do innych i dać na chwilę naszej nowej przyjaciółce spokój – stwierdził, otrzepujac się z pyłu i kurzu, który panował w tunelach. Wyszyte perłową nicią tygrysy na jego białej koszuli same poszarzały, jakby i na nie ktoś rzucił nieudane zaklęcie przywrócenia życia.