Wiedziała, że to co robi jest irracjonalne, jak cała ta sytuacja. Nie wiedzieć czemu nie umiała się w tym wszystkim odnaleźć. Nie czuła się dobrze, chociaż miała wrażenie, że dobrze zrobiła, że pojawiła się u odpowiedniej osoby. Thomas wydawał się przejmować się tym, co jej się przytrafiło, choć tak naprawdę ani ona, ani on pewnie nie wiedzieli co się dzieje. Gdyby jakieś magiczne stworzenie ugryzło ją w tyłek to by zauważyła, nie połączyła jednak tego wszystkiego z kwiatami samotniczkami, bo rośliny nie były nigdy jej konikiem.
Nie wydawało się, aby coś faktycznie doskwierało jej fizycznie. W końcu stała tu cała i zdrowa, coś jednak dotknęło jej wnętrza. Obecność Thomasa pomagała się jej wyzbyć tego dziwnego uczucia, chociaż na moment, na chwilę. Czuła, że robi jej się cieplej, że może nie jest z nią tak źle, że może komuś faktycznie na niej zależy.
Spoglądała mu w oczy, kiedy się do niej odezwał. Jego słowa brzmiały szczerze, zresztą wczoraj wspominał o tym, że też coś do niej czuje. Dzisiaj znowu to potwierdził. Nie wiedzieć czemu potrzebowała tych pokrzepiających słów. Kiwała jedynie głową, akceptując te informacje. Musiała to wszystko przetrawić. Nie miała pojęcia dlaczego czuła się tak fatalnie po tej krótkiej wizycie w lesie. Nigdy jeszcze nie spotkało jej coś podobnego.
Narzucił jej na plecy swoją marynarkę od munduru, to było przyjemne, zrobiło jej się cieplej. Okryła się nią szczelnie, jakby faktycznie to mogło pomóc na ten jej ból egzystencji, który ją opętał.
- Nigdzie się nie wybieram. - Dodała jeszcze, kiedy wspomniał o tym, że musi iść uporządkować papiery. Fakt, nawiedziła go tutaj dosyć niespodziewanie, oderwała od pracy, nie był to do końca dobry moment na schadzki, ale musiała go zobaczyć, nie wiedzieć czemu od razu pomyślała właśnie o nim. Może tak naprawdę wiedziała, w głębi podświadomości czuła, że wczorajszy wieczór coś zmienił w jej życiu, chciała spotykać się z nim częściej, chciała mieć go obok siebie. Naprawdę zależało jej na tej znajomości.
Nie czekała długo, aż do niej wrócił. Uzbrojony w kubki, kawę i herbatę. Chwilę przyglądała się wzorom na naczyniach, pasowały do niego idealnie. - Nie powiedziałabym, że to głupi pomysł, wręcz przeciwnie, całkiem sprytny. - Nikt nie powinien się do niego przyczepić, że obija się w pracy. Zawsze mógł naściemniać, że przyszła tutaj złożyć zeznania, czy coś. Zabawne, nigdy jeszcze nie była w pokoju przesłuchań.
- Prowadź więc. - Nie znała zupełnie tego miejsca, jakoś pewniej się czuła, kiedy Hardwick znajdował się obok niej, miała wrażenie, że przestaje czuć ten dziwny chłód, który pojawił się niedawno.