17.06.2024, 22:04 ✶
– No i wiesz. I wtedy Mary Poppins powiedziała im... A nie. W sumie to nie ważne. Już ci to mówiłam. Myślisz, że dałabym radę się jeszcze mocniej hustać na huśtawce? Wiesz, tak najlepiej, abym zrobiła taki obrót. Udało ci się kiedyś tak zrobić? A mamie? Zagramy potem w Twistera? – gadała Mabel, idąc wesoło w podskokach z prawej strony wujka. W ręku trzymała pluszowego flaminga, którego zabrała na plac zabaw, skąd właśnie wracali.
Z lewej strony wujka Mabel nadawał, i to w tym samym czasie co jego młoda przyjaciółką, z kolei jej kot Karl, próbując się dzielić z Figgiem przemyśleniami o wszechświecie.
– Bo wiesz Thomasie, tak sobie patrzyłem dzisiaj na ten plac zabaw i zacząłem sobie myśleć... A co jeśli jesteśmy tak naprawdę wszyscy jedynie zabawkami na placu zabaw jakiegoś giganta? Co jeśli za pomocą czarów wprawia nas w życie, a swoimi myślami kształtuje nasze myśli? To by tłumaczyło czemu życie bywa momentami tak abstrakcyjne, nie sądzisz?
Oboje najwyrazniej mieli szalenie dobre humoru, które nieco przygasły, gdy już znaleźli się w domu, a z kuchni dobiegły ich uszu uniesione głosy. Potem ktoś zaczął biec po schodach. Mabel spojrzała zaniepokojona na wujka i szybko pobiegła w tamtą stronę, nie czekając na to co on zrobi.
– Mamo? Co się stało? – spytała, widząc mamę z dziwną miną. Obok niej leżał na podłodze garnek. Ktoś chyba też wylał tutaj wodę.
– Nora? – zagadnął Karl, wskakując na stół by mieć lepszy widok na potencjalne źródło problemu. – To tylko załamaniem nerwowe, czy ktoś ci robi problemy?
Z lewej strony wujka Mabel nadawał, i to w tym samym czasie co jego młoda przyjaciółką, z kolei jej kot Karl, próbując się dzielić z Figgiem przemyśleniami o wszechświecie.
– Bo wiesz Thomasie, tak sobie patrzyłem dzisiaj na ten plac zabaw i zacząłem sobie myśleć... A co jeśli jesteśmy tak naprawdę wszyscy jedynie zabawkami na placu zabaw jakiegoś giganta? Co jeśli za pomocą czarów wprawia nas w życie, a swoimi myślami kształtuje nasze myśli? To by tłumaczyło czemu życie bywa momentami tak abstrakcyjne, nie sądzisz?
Oboje najwyrazniej mieli szalenie dobre humoru, które nieco przygasły, gdy już znaleźli się w domu, a z kuchni dobiegły ich uszu uniesione głosy. Potem ktoś zaczął biec po schodach. Mabel spojrzała zaniepokojona na wujka i szybko pobiegła w tamtą stronę, nie czekając na to co on zrobi.
– Mamo? Co się stało? – spytała, widząc mamę z dziwną miną. Obok niej leżał na podłodze garnek. Ktoś chyba też wylał tutaj wodę.
– Nora? – zagadnął Karl, wskakując na stół by mieć lepszy widok na potencjalne źródło problemu. – To tylko załamaniem nerwowe, czy ktoś ci robi problemy?