18.06.2024, 02:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.06.2024, 02:01 przez Thomas Figg.)
Próbował ogarnąć galimatias słowny, który do niego docierał, z jednej strony Mabel, z drugiej Karl - dobrze, że to nie pierwszy raz kiedy doświadczał ich słowotoku, bo inaczej by zapewne załamał ręce i się poddał.
- Właśnie niewiele Ci brakowało żeby zrobić ten obrót. Tylko trzeba na nich uważać, bo inaczej można wyrżnąć głową w konstrukcję huśtawki, a to boli - ostatnie słowa dodał zupełnie jakby to przydarzyło się jemu. Cóż jak każde dziecko on też chciał sprawdzić czy uda mu się tak mocno rozhuśtać. Zapewne jak większość dzieci obszedłby się ze smakiem, gdyby nie fakt, że wówczas miał niekontrolowany wybuch magii i zrobił kilka okrążeń nim łańcuchy huśtawki były tak krótkie, że czołem wyrżnął w poprzeczną belkę do której przyczepiona była huśtawka. Potarł czoło mimowolnie. - Chodź powiem ci o tym przy herbacie i babeczkach, a potem zdecydujemy czy zagramy w twistera - nie miał pojęcia skąd dzieci biorą w sobie tyle Energi, on sam był już dość zmęczony po długiej zabawie na placu, a Mabel? Zupełnie jakby cały czas odpoczywała.
- Karl, gdybyśmy byli tylko zabawkami jakiegoś giganta to byśmy byli świadomi, że on nami przesuwa. Już prędzej jesteśmy jego zamkniętym mrowiskiem, które może oglądać przez szybę ale nie ingeruje bezpośrednio - doprawdy nie miał pojęcia dlaczego akurat przy młodej Mabel trzymał się blisko ten kocur, który miewał przemyślenia głębsze niż niejeden filozof u schyłku swego życia.
- Mabel, poczekaj! - zdołał krzyknąć jedynie, po usłyszeniu podniesionych głosów przeszedł w tryb obrońcy, krzyki zdecydowanie nie pasowały do domostwa Nory. Nie zdołał powstrzymać jej, więc rzucił się w te pędy za siostrzenicą w kierunku kuchni i wpadł tuż za nią do środka pomieszczenia już z różdżką w ręku - przezornego Merlin strzeże. Omiótł spojrzeniem pomieszczenie badając czy nic złego nie dzieje się jego siostrze i nie ma zagrożenia również dla jej dziecka.
- Nora? - rzucił kobiecie przeciągłe spojrzenie i przeniósł spojrzenie na rudego kociaka, który znajdował się z nią tutaj i zmarszczył brwi.
- Właśnie niewiele Ci brakowało żeby zrobić ten obrót. Tylko trzeba na nich uważać, bo inaczej można wyrżnąć głową w konstrukcję huśtawki, a to boli - ostatnie słowa dodał zupełnie jakby to przydarzyło się jemu. Cóż jak każde dziecko on też chciał sprawdzić czy uda mu się tak mocno rozhuśtać. Zapewne jak większość dzieci obszedłby się ze smakiem, gdyby nie fakt, że wówczas miał niekontrolowany wybuch magii i zrobił kilka okrążeń nim łańcuchy huśtawki były tak krótkie, że czołem wyrżnął w poprzeczną belkę do której przyczepiona była huśtawka. Potarł czoło mimowolnie. - Chodź powiem ci o tym przy herbacie i babeczkach, a potem zdecydujemy czy zagramy w twistera - nie miał pojęcia skąd dzieci biorą w sobie tyle Energi, on sam był już dość zmęczony po długiej zabawie na placu, a Mabel? Zupełnie jakby cały czas odpoczywała.
- Karl, gdybyśmy byli tylko zabawkami jakiegoś giganta to byśmy byli świadomi, że on nami przesuwa. Już prędzej jesteśmy jego zamkniętym mrowiskiem, które może oglądać przez szybę ale nie ingeruje bezpośrednio - doprawdy nie miał pojęcia dlaczego akurat przy młodej Mabel trzymał się blisko ten kocur, który miewał przemyślenia głębsze niż niejeden filozof u schyłku swego życia.
- Mabel, poczekaj! - zdołał krzyknąć jedynie, po usłyszeniu podniesionych głosów przeszedł w tryb obrońcy, krzyki zdecydowanie nie pasowały do domostwa Nory. Nie zdołał powstrzymać jej, więc rzucił się w te pędy za siostrzenicą w kierunku kuchni i wpadł tuż za nią do środka pomieszczenia już z różdżką w ręku - przezornego Merlin strzeże. Omiótł spojrzeniem pomieszczenie badając czy nic złego nie dzieje się jego siostrze i nie ma zagrożenia również dla jej dziecka.
- Nora? - rzucił kobiecie przeciągłe spojrzenie i przeniósł spojrzenie na rudego kociaka, który znajdował się z nią tutaj i zmarszczył brwi.