18.06.2024, 02:51 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.06.2024, 02:53 przez Norvel Twonk.)
Na dobrą sprawę Sebastian nie musiał wyczuwać odpowiedniego momentu, by umknąć w bok i uniknąć ataku żywego trupa. Steward też nie musiał wyrywać się do przodu i robić za żywą tarczę między egzorcystą a przeciwnikiem. Żaden z tych ruchów nie był potrzebny.
Wystarczyła sama magia. Zaklęcie Brenny okazało się skuteczniejsze niż to, co obydwaj mężczyźni próbowali zrobić. Ledwie nieumarły rzucił się do ataku, padł na ziemię owinięty ciasno linami. Ciskał się po niej, znowu napinając, znowu starając się za pomocą siły fizycznej – przecież to nią głównie dysponował – rozerwać więzy i znowu zaatakować. Nie przeszkadzało mu, że miotał się po twardej, ubitej ziemi, że dookoła siebie miał spękane ruiny i wystające z gleby ostre kamienie. Pozostawał nieczuły na wszystko, co bolałoby żywą istotę. Wieczny głód okazywał się nadzwyczaj przewidywalny.
Zaklęcie Atreusa nadcięło szyję żywego trupa, ale nie unieszkodliwiło go do końca. Sprawiło za to, że wydawał się groźniejszy, jeszcze bardziej agresywny. Za życia musiał być młodym mężczyzną. Może studentem? Resztki jego ubrania (kurtka, trzewiki z cholewami) wskazywały na to, że pożegnał się z życiem pewnie na jesieni. Choć był ranny i związany, nadal pozostawał groźny i bardzo zdeterminowany, by ich pożreć. Najlepiej jednego po drugim.
Poza tym jednym, nie słyszeli więcej zbliżających się nieumarłych. Żadnych warknięć. Żadnych ciężkich kroków. Mgła nadal unosiła się nad ziemią. Cokolwiek zrobił Steward - i o ile rzeczywiście zrobił - to miejsce było skażone czarną magią. Musiało minąć sporo czasu, zanim ono zdoła się zregenerować i odżyć.
@Sebastian Macmillan @Brenna Longbottom @Peregrinus Trelawney @Atreus Bulstrode @Patrick Steward
/Moi drodzy, Peregrinus ma rację, czas zabrać tyłki i wrócić do ośrodka. Zadanie wykonane, sesja jest niemal na mecie. Artefakt zdobyty. Po tym jak dobijecie nieumarłego, możecie jeszcze wymienić się informacjami, porozmawiać.
rzuty kośćmi
Wystarczyła sama magia. Zaklęcie Brenny okazało się skuteczniejsze niż to, co obydwaj mężczyźni próbowali zrobić. Ledwie nieumarły rzucił się do ataku, padł na ziemię owinięty ciasno linami. Ciskał się po niej, znowu napinając, znowu starając się za pomocą siły fizycznej – przecież to nią głównie dysponował – rozerwać więzy i znowu zaatakować. Nie przeszkadzało mu, że miotał się po twardej, ubitej ziemi, że dookoła siebie miał spękane ruiny i wystające z gleby ostre kamienie. Pozostawał nieczuły na wszystko, co bolałoby żywą istotę. Wieczny głód okazywał się nadzwyczaj przewidywalny.
Zaklęcie Atreusa nadcięło szyję żywego trupa, ale nie unieszkodliwiło go do końca. Sprawiło za to, że wydawał się groźniejszy, jeszcze bardziej agresywny. Za życia musiał być młodym mężczyzną. Może studentem? Resztki jego ubrania (kurtka, trzewiki z cholewami) wskazywały na to, że pożegnał się z życiem pewnie na jesieni. Choć był ranny i związany, nadal pozostawał groźny i bardzo zdeterminowany, by ich pożreć. Najlepiej jednego po drugim.
Poza tym jednym, nie słyszeli więcej zbliżających się nieumarłych. Żadnych warknięć. Żadnych ciężkich kroków. Mgła nadal unosiła się nad ziemią. Cokolwiek zrobił Steward - i o ile rzeczywiście zrobił - to miejsce było skażone czarną magią. Musiało minąć sporo czasu, zanim ono zdoła się zregenerować i odżyć.
@Sebastian Macmillan @Brenna Longbottom @Peregrinus Trelawney @Atreus Bulstrode @Patrick Steward
Czas na odpis do 20.06, godz. 21.00
/Moi drodzy, Peregrinus ma rację, czas zabrać tyłki i wrócić do ośrodka. Zadanie wykonane, sesja jest niemal na mecie. Artefakt zdobyty. Po tym jak dobijecie nieumarłego, możecie jeszcze wymienić się informacjami, porozmawiać.
rzuty kośćmi