18.06.2024, 08:36 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.06.2024, 09:23 przez Brenna Longbottom.)
Brenna uniosła różdżkę po raz kolejny, chcąc spróbować dopełnić dzieła i dobić nieumarłego, tnąc go magicznymi ostrzami póty, póki nie przestanie się ruszać.
Kolejna ofiara magii czarnoksiężnika - być może jeden z mugoli, którzy tu zaginęli i których prawdopodobnie wciąż szukały rodziny. Krewni nigdy nie odnajdą szczątek, bo przecież czarodzieje nie mogli im ich przekazać w takim stanie. Zostawić ot tak tego miejsca, w którym leżały trupy i pełno było czarnej magii, też nie mogli na dłuższą metę, ale w tej chwili nie dało się tu wiele zrobić, a na kempingu w Windermere wciąż mogły dziać się złe rzeczy. Za mało wiedziała o magii i o tym miejscu, by mieć pewność, że zabranie czaszki rozwiązało sprawę w stu procentach.
Była teraz wściekła na samą siebie: Patrickowi wbrew wizji nie groziło niebezpieczeństwo, on i Atreus znaleźli czaszkę i na pewno byli dostatecznie wyszkoleni, by poradzić sobie z dwoma nieumarłymi, a być może tam była potrzebna pomoc.
Jeżeli Isaac albo Basilius zginą, to nigdy nie wybaczy sobie decyzji o wejściu w głąb lasu. Nie miało większego znaczenia, że rośliny ich odgrodziły i mogły zaatakować, gdyby próbowali się przebić. Jeśli tamtym coś się stało…
- Nic wam nie jest? Musimy wracać. Rośliny zaatakowały ludzi na kempingu - rzuciła, spoglądając na aurorów. Żaden z nich nie zdawał się ranny, a o tym, co działo się w ich głowach przez ostatnie godziny, przecież nie wiedziała. Jeżeli nawet miała im jakiekolwiek informacje do przekazania, i pytania odnośnie znalezionej czaszki do zadania, to nie zamierzała robić tego tutaj, w miejscu, które zdawało się przesiąknięte mrokiem, przy osobie spoza Ministerstwa. Może i chciała zapytać Stewarda, dlaczego do jasnej cholery nie powiedział jej, że najwyraźniej wie więcej, i że skoro to „sprawdzenie czegoś” oznaczało „chcę wejść w las, w którym widziano nieumarłych”, czemu nie zabrał jej ze sobą. Powstrzymały Brennę jednak po pierwsze obecność innych, po drugie wciąż oplatający ją fiolet, przekonujący, że Patrick Steward nie popełnia błędów.
Skoro zostawił ją w tyle, to miał rację.
Na kształtowanie, dobicie trupa
/edycja za zgodą MG, na moją prośbę, by poprawić jedno zdanie, nie dotycząca rzutu i tego, na co rzucałam/
Kolejna ofiara magii czarnoksiężnika - być może jeden z mugoli, którzy tu zaginęli i których prawdopodobnie wciąż szukały rodziny. Krewni nigdy nie odnajdą szczątek, bo przecież czarodzieje nie mogli im ich przekazać w takim stanie. Zostawić ot tak tego miejsca, w którym leżały trupy i pełno było czarnej magii, też nie mogli na dłuższą metę, ale w tej chwili nie dało się tu wiele zrobić, a na kempingu w Windermere wciąż mogły dziać się złe rzeczy. Za mało wiedziała o magii i o tym miejscu, by mieć pewność, że zabranie czaszki rozwiązało sprawę w stu procentach.
Była teraz wściekła na samą siebie: Patrickowi wbrew wizji nie groziło niebezpieczeństwo, on i Atreus znaleźli czaszkę i na pewno byli dostatecznie wyszkoleni, by poradzić sobie z dwoma nieumarłymi, a być może tam była potrzebna pomoc.
Jeżeli Isaac albo Basilius zginą, to nigdy nie wybaczy sobie decyzji o wejściu w głąb lasu. Nie miało większego znaczenia, że rośliny ich odgrodziły i mogły zaatakować, gdyby próbowali się przebić. Jeśli tamtym coś się stało…
- Nic wam nie jest? Musimy wracać. Rośliny zaatakowały ludzi na kempingu - rzuciła, spoglądając na aurorów. Żaden z nich nie zdawał się ranny, a o tym, co działo się w ich głowach przez ostatnie godziny, przecież nie wiedziała. Jeżeli nawet miała im jakiekolwiek informacje do przekazania, i pytania odnośnie znalezionej czaszki do zadania, to nie zamierzała robić tego tutaj, w miejscu, które zdawało się przesiąknięte mrokiem, przy osobie spoza Ministerstwa. Może i chciała zapytać Stewarda, dlaczego do jasnej cholery nie powiedział jej, że najwyraźniej wie więcej, i że skoro to „sprawdzenie czegoś” oznaczało „chcę wejść w las, w którym widziano nieumarłych”, czemu nie zabrał jej ze sobą. Powstrzymały Brennę jednak po pierwsze obecność innych, po drugie wciąż oplatający ją fiolet, przekonujący, że Patrick Steward nie popełnia błędów.
Skoro zostawił ją w tyle, to miał rację.
Na kształtowanie, dobicie trupa
Rzut W 1d100 - 56
Sukces!
Sukces!
Rzut W 1d100 - 63
Sukces!
Sukces!
/edycja za zgodą MG, na moją prośbę, by poprawić jedno zdanie, nie dotycząca rzutu i tego, na co rzucałam/
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.