19.06.2024, 03:10 ✶
Zażyte poranną porą eliksiry, mające postawić go na nogi, podziałały. Przynajmniej na tyle na ile mogły. Pijany nie był, ale ćmiła go głowa i jakoś tak za jasno nieco było na tym świecie. Nie pamiętał też, jak po powrocie do domu bazgrał na kolanie listy, które nigdy nie powinny trafić tam, gdzie je posłał. Ale to, że szczere wyznania skierowane do Brenny otrzymała Lorraine, było problemem Atreusa z przyszłości. Ten teraźniejszy właśnie uśmiechnął się niby to na jej żart, ale jednocześnie rozcierając skroń.
- Taki mugol to skarb. Nawet nie trzeba by mu czyścić pamięci - nawet się nie zaśmiał, chyba sam niekoniecznie pewien czy mówił teraz na poważnie, czy może jednak żartował. Ostatecznie jednak westchnął tylko głęboko. Nie czuł jakiegoś specjalnego poruszenia serca, patrząc na tę akurat śmierć. Czy to przez bycie zwykłym pijakiem, czy to poprzez nienależenie do magicznej społeczności, ale Moore nie wpisywał się w ramy osoby, którą Bulstrode mógł się przejmować. Co jednak go niepokoiło i to w wyraźny sposób, to ten artefakt. Wpatrywał się w niego uporczywie, wracając spojrzeniem co jakiś czas.
- Może nigdy nie był dobry z zaklęć i uroków. A może się wstydzi kobiet? - rzucił obojętnie. - Tak sobie myślę, że mógł z jakiegoś powodu nie chcieć wdawać się w walkę. A może mu się to nie opłacało? Może to nie pudełeczko było problemem, a jego zawartość - gdybał sobie, ruszając za nią w stronę brzegu. Przez moment patrzył co robi, jak zsuwa się nieco niżej i przyklękuje, ale w końcu ostrożnie zrobił to samo, zatrzymując się parę kroków za nią, spoglądając w stronę, gdzie kierowała wzrok. - Masz coś? - zapytał, mrużąc oczy i próbując dopatrzeć się tego, co ją w tym momencie zainteresowało.
Fotograf pobiegł za nimi, machając tym aparatem jak opętany. Migawka błysnęła, a Atreus z niezadowoleniem przymknął oczy, niekoniecznie na błysk lampy, który stapiał się ze słonecznym światłem, a na sam dźwięk migawki. Kiedy otworzył oczy, wyciągnął dłoń w kierunku Longbottom, chcąc pomóc jej wstać i przejść bliżej mostu, gdzie zdawała się czegoś dopatrywać.
- Brenna?
- Taki mugol to skarb. Nawet nie trzeba by mu czyścić pamięci - nawet się nie zaśmiał, chyba sam niekoniecznie pewien czy mówił teraz na poważnie, czy może jednak żartował. Ostatecznie jednak westchnął tylko głęboko. Nie czuł jakiegoś specjalnego poruszenia serca, patrząc na tę akurat śmierć. Czy to przez bycie zwykłym pijakiem, czy to poprzez nienależenie do magicznej społeczności, ale Moore nie wpisywał się w ramy osoby, którą Bulstrode mógł się przejmować. Co jednak go niepokoiło i to w wyraźny sposób, to ten artefakt. Wpatrywał się w niego uporczywie, wracając spojrzeniem co jakiś czas.
- Może nigdy nie był dobry z zaklęć i uroków. A może się wstydzi kobiet? - rzucił obojętnie. - Tak sobie myślę, że mógł z jakiegoś powodu nie chcieć wdawać się w walkę. A może mu się to nie opłacało? Może to nie pudełeczko było problemem, a jego zawartość - gdybał sobie, ruszając za nią w stronę brzegu. Przez moment patrzył co robi, jak zsuwa się nieco niżej i przyklękuje, ale w końcu ostrożnie zrobił to samo, zatrzymując się parę kroków za nią, spoglądając w stronę, gdzie kierowała wzrok. - Masz coś? - zapytał, mrużąc oczy i próbując dopatrzeć się tego, co ją w tym momencie zainteresowało.
Fotograf pobiegł za nimi, machając tym aparatem jak opętany. Migawka błysnęła, a Atreus z niezadowoleniem przymknął oczy, niekoniecznie na błysk lampy, który stapiał się ze słonecznym światłem, a na sam dźwięk migawki. Kiedy otworzył oczy, wyciągnął dłoń w kierunku Longbottom, chcąc pomóc jej wstać i przejść bliżej mostu, gdzie zdawała się czegoś dopatrywać.
- Brenna?