Wszystko zależy od tego, z kim ze swojej rodziny miała do czynienia. Jedyną osobą, która mogła nią pomiatać był jej ojcem, bo jego darzyła ogromnym szacunkiem, tyle, że akurat on raczej nigdy nie wykorzystywał swojej pozycji do tego, żeby zrobić coś, co niekoniecznie byłoby po jej myśli. Może właśnie przez to, to jemu ufała najbardziej, bo wiedziała, że Gerard nie wprowadziłby jej na minę, nie postawił w sytuacji, w której nie chciałaby się znaleźć. Jemu ufała w pełni, gorzej z matką, która miewała różne pomysły... a z rodzeństwem, cóż bywało różnie. Szczególnie, kiedy było równie charakterne co sama panna Yaxley. Zajmowała aktualnie zresztą dziwne miejsce w hierarchii ich rodziny, przejęła częściowo obowiązki ojca, bo nikt się ku temu nie kwapił, a ona czuła jakiś wewnętrzny obowiązek, aby to zrobić - w końcu była córeczką tatusia.
Zmrużyła oczy i przyglądała się mężczyźnie zaciekawiona. Najwyraźniej chciał jej pomóc, jeśli pojawiłaby się taka ewentualność. Może lubił wyzwania? Nie miała pojęcia, co nim kieruje, ale trochę jej nawet zaimponował, może potrzebował nieco rozrywki? - Dziękuję za propozycję, zapamiętam twe słowa, tylko miej świadomość, że czasem potrafię korzystać z takich ofert w najmniej oczekiwanych momentach. - Bywało, że wpadała do znajomych w środku nocy, aby poprosić ich o pomoc, kiedy była już naprawdę bardzo mocno zdesperowana, a to wbrew temu, co mogło się wydawać zdarzało się naprawdę często, taki już prowadziła tryb życia, nie do końca rozsądny. Często pakowała się w kłopoty i szukała wsparcia, bo nie ze wszystkim była w stanie poradzić sobie sama.
- Mam wrażenie, że takie spotkanie może mnie bardziej złamać, niż te wszystkie konfrontacje z bestiami, które mam za sobą. - Zażartowała, bo nie miała doświadczenia w rozmowach z matkami. Miała świadomość, że jak lwice potrafią walczyć o swoje małe bąbelki. To mogło być więc ciekawe doświadczenie, ale musiała stawić czoła i temu. Jakoś poprawić dobre imię ich rodziny, kto to zrobi jeśli nie ona? Nie było zbyt wielu chętnych na ogarnięcie tego całego burdelu.
- Raczej nie myślałam o tym, żeby zrobić to teraz, ale jeśli trzeba to mogę? - Najwyraźniej trochę oczekiwała nakierowania na to, kiedy miałaby się tym zająć, bo nie do końca wiedziała, jak powinna ugryźć problem. Jako, że piła kawę z wkładką, to wcale nie wydawało jej się to takim głupim rozwiązaniem.