20.10.2022, 19:18 ✶
— Mam nadzieję, że nie opowiadasz o tych incydentach wszystkim w pracy? — Zmrużył oczy, starając się wyczytać prawdę z mowy ciała dziewczyny. — Wystarczy, że mam zakaz przebywania tutaj bez drugiej osoby. Jak plotki rozejdą się po Ministerstwie Magii, to jeszcze dostanę zakaz wstępu na stołówkę.
Tam wprawdzie ciężko było o wiekowy piec, który potencjalnie mógł samoistnie wybuchnąć na jego widok, jednak wolałby, żeby ludzie nie zaczęli się go dodatkowo obawiać. Już i tak mogli mieć ku temu parę powodów. A to wszystko dzięki tobie futrzaku, pomyślał, odnosząc się do swojego wilczego alter-ego. W gruncie rzeczy i tak mogło być dużo gorzej. Gdyby wychowywał się w mniej znanej rodzinie, mógłby się spotkać z dużo większym ostracyzmem. Lub gdyby miał słabszy charakter. Była to jakaś pociecha.
— Na strychu chyba dalej mam tą rzymską szatę z któregoś Halloween. Jak dobrze poszukam, to jeszcze znajdę złoty laur. Czy takie przebranie jest według pani wystarczająco satysfakcjonujące, panno Longbottom? — spytał, zbliżając niewidzialny mikrofon do jej twarzy.
Co się zaś tyczyło klątwy, która mogła towarzyszyć Erikowi... Miał parę pomysłów, które potencjalnie mogły posłużyć jako klucz do samej zagadki. Ktoś faktycznie mógł go przekląć, jak chociażby ktoś z kim się umawiał w przeszłości, a nie zaangażował się w stały związek. Fanka, która stwierdziła, że w ten sposób „przywiąże” go do siebie.
Nie można było także wykluczyć tego, że była to robota ugryzienia wilkołaka. Wprawdzie od ataku minęło wiele lat, tak ciężko było w stu procentach stwierdzić, że czarodzieje wiedzieli wszystko o tej przypadłości. Opóźnione efekty? A może konsekwencje, że powoli wkraczał w kolejną dekadę życia? Pokręcił głową, aby odpędzić natrętne myśli.
Przechylił lekko głowę w bok w charakterystycznym dla siebie goście, po czym sięgnął po kolejnego tosta i wgryzł się w niego głośno, ignorując spalone kawałki pieczywa, które chrzęściły mu w zębach. I tak był to całkiem dobry posiłek. Zachował ciszę na jeszcze dłuższą chwilę, wyraźnie chcąc w ten sposób nadać większej wagi swoim słowom.
— Popraw mnie, jeśli się mylę, ale chyba przemawia przez ciebie tęsknota. System kar i nagród, „ciocia Brenna”.... Ktoś tu chyba tęskni za chrześnicą, co? — rzucił z niewinnym uśmiechem. — Wiesz, nie musisz się powstrzymywać, żeby ją pożyczyć od Nory. Na pewno obie się ucieszą, jeśli czujesz, że potrzebujesz więcej kontaktu z nią.
Cóż, jak bardzo bogaci by nie byli, tak jako dorośli ludzie mieli całą masę obowiązków. Rezydencja, chociaż obłożona wieloma zaklęciami, nie prowadziła się sama i o wiele aspektów jej funkcjonowania trzeba było dbać na własną rękę. Do tego dochodziła jeszcze praca zawodowa oraz współpraca z resztą rodu na rzecz tych, którym się mniej powiodło w życiu. Czasami doba miała po prostu za mało godzin.
— Przynajmniej łatwo się dostosowujesz do zmieniających się warunków — skomentował, chwaląc poniekąd Brennę. Szkoda, że nie wiedział, jaką rolę w tym przedsięwzięciu mu szykuje. Eh, biedny był ten Erik, oj biedny. — Zależy, w jaki klimat celujemy. Jeśli na większość gości będzie się składać elita w wieku naszych dziadków, to elegancka klasyka byłaby najbezpieczniejsza. Jeśli zaś bierzemy na cel młode pokolenie, to moglibyśmy zainspirować, do pewnego stopnia, trendami mugoli...
Urwał zdanie, orientując się, że trochę zapędził się w swych rozmyślaniach. Jego wzrok powędrował ku Brennie. Wprawdzie podzielał jej zainteresowanie wieloma aspektami popkultury mugoli, tak nie był przekonany, czy konserwatywni czystokrwiści czarodzieje, którzy mogliby się pojawić na aukcji, byliby zachwyceni, gdyby zamiast rodowego żyrandola podwiesili pod sufitem srebrną kulę dyskotekową. Z drugiej strony, już zaczął temat, więc mleko się już rozlało.
Tam wprawdzie ciężko było o wiekowy piec, który potencjalnie mógł samoistnie wybuchnąć na jego widok, jednak wolałby, żeby ludzie nie zaczęli się go dodatkowo obawiać. Już i tak mogli mieć ku temu parę powodów. A to wszystko dzięki tobie futrzaku, pomyślał, odnosząc się do swojego wilczego alter-ego. W gruncie rzeczy i tak mogło być dużo gorzej. Gdyby wychowywał się w mniej znanej rodzinie, mógłby się spotkać z dużo większym ostracyzmem. Lub gdyby miał słabszy charakter. Była to jakaś pociecha.
— Na strychu chyba dalej mam tą rzymską szatę z któregoś Halloween. Jak dobrze poszukam, to jeszcze znajdę złoty laur. Czy takie przebranie jest według pani wystarczająco satysfakcjonujące, panno Longbottom? — spytał, zbliżając niewidzialny mikrofon do jej twarzy.
Co się zaś tyczyło klątwy, która mogła towarzyszyć Erikowi... Miał parę pomysłów, które potencjalnie mogły posłużyć jako klucz do samej zagadki. Ktoś faktycznie mógł go przekląć, jak chociażby ktoś z kim się umawiał w przeszłości, a nie zaangażował się w stały związek. Fanka, która stwierdziła, że w ten sposób „przywiąże” go do siebie.
Nie można było także wykluczyć tego, że była to robota ugryzienia wilkołaka. Wprawdzie od ataku minęło wiele lat, tak ciężko było w stu procentach stwierdzić, że czarodzieje wiedzieli wszystko o tej przypadłości. Opóźnione efekty? A może konsekwencje, że powoli wkraczał w kolejną dekadę życia? Pokręcił głową, aby odpędzić natrętne myśli.
Przechylił lekko głowę w bok w charakterystycznym dla siebie goście, po czym sięgnął po kolejnego tosta i wgryzł się w niego głośno, ignorując spalone kawałki pieczywa, które chrzęściły mu w zębach. I tak był to całkiem dobry posiłek. Zachował ciszę na jeszcze dłuższą chwilę, wyraźnie chcąc w ten sposób nadać większej wagi swoim słowom.
— Popraw mnie, jeśli się mylę, ale chyba przemawia przez ciebie tęsknota. System kar i nagród, „ciocia Brenna”.... Ktoś tu chyba tęskni za chrześnicą, co? — rzucił z niewinnym uśmiechem. — Wiesz, nie musisz się powstrzymywać, żeby ją pożyczyć od Nory. Na pewno obie się ucieszą, jeśli czujesz, że potrzebujesz więcej kontaktu z nią.
Cóż, jak bardzo bogaci by nie byli, tak jako dorośli ludzie mieli całą masę obowiązków. Rezydencja, chociaż obłożona wieloma zaklęciami, nie prowadziła się sama i o wiele aspektów jej funkcjonowania trzeba było dbać na własną rękę. Do tego dochodziła jeszcze praca zawodowa oraz współpraca z resztą rodu na rzecz tych, którym się mniej powiodło w życiu. Czasami doba miała po prostu za mało godzin.
— Przynajmniej łatwo się dostosowujesz do zmieniających się warunków — skomentował, chwaląc poniekąd Brennę. Szkoda, że nie wiedział, jaką rolę w tym przedsięwzięciu mu szykuje. Eh, biedny był ten Erik, oj biedny. — Zależy, w jaki klimat celujemy. Jeśli na większość gości będzie się składać elita w wieku naszych dziadków, to elegancka klasyka byłaby najbezpieczniejsza. Jeśli zaś bierzemy na cel młode pokolenie, to moglibyśmy zainspirować, do pewnego stopnia, trendami mugoli...
Urwał zdanie, orientując się, że trochę zapędził się w swych rozmyślaniach. Jego wzrok powędrował ku Brennie. Wprawdzie podzielał jej zainteresowanie wieloma aspektami popkultury mugoli, tak nie był przekonany, czy konserwatywni czystokrwiści czarodzieje, którzy mogliby się pojawić na aukcji, byliby zachwyceni, gdyby zamiast rodowego żyrandola podwiesili pod sufitem srebrną kulę dyskotekową. Z drugiej strony, już zaczął temat, więc mleko się już rozlało.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞