19.06.2024, 17:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2024, 17:37 przez Florence Bulstrode.)
- Prawdopodobnie w tym śnie nie mógł zrobić ci prawdziwej krzywdy.
Nie dodała tego, co pomyślała: w takim przypadki Geraldine byłaby już martwa. Stwór wyrwałby jej serce albo dopadłby ją przy innej okazji, jeśli tak po prostu mógłby dostać się do sypialni córki rodu Yaxley bezkarnie. Albo w jakiś sposób dostał się do jej umysłu, albo był na razie zbyt słaby.
Florence nie posiadając wiedzy Geraldine, nie wiedziała na razie, że ta istota i Thoran to jedna osoba. Była jedynie pewna, że ten dziwny bliźniak o wielu niciach przyszłości, o którego istnieniu dowiedziała się niedawno, był jakoś z tym potworem związany. I z pewnością był niebezpieczny, bo w najlepszym przypadku z jakiegoś powodu wymazał pamięć Florence, a to oznaczało, że miał coś do ukrycia.
Skinęła głową na odpowiedź kobiety, niemo akceptując jej decyzję. A później jeszcze przez chwilę pracowała przy mechanizmie w milczeniu, upewniając się, że prawidłowo ustawiła przekładnię.
W końcu coś szczęknęło, a liczby przesunęły się na cztery zera. Florence nacisnęła klamkę, to jednak nie ustąpiła. Dopiero gdy Bulstrode wybrała poprawną kombicję, drzwi dało się otworzyć.
Dla niej korzystanie z trzeciego oka było naturalne, ale nie dziwiła się, że Geraldine w pierwszej kolejności uciekała się do innych metod. W końcu Yaxleyowie raczej mieli inne talenty, a i w społeczeństwie nie było aż tak wielu aurowidzów czy jasnowidzów, aby dla każdego szukanie ich pomocy było oczywistym wyborem.
- Przy zbyt dużej ilości prób wprowadzenia błędnego szyfru mechanizm może się zablokować, wtedy będziesz znowu mnie potrzebowała - uprzedziła jeszcze, i zaklęciem umieściła przedmioty z powrotem w skrzynce. To też było swego rodzaju zabezpieczenie, nawet jeśli mało dogodne. Dwie, trzy próby, nie wywołają reakcji, ale jeśli już ktoś wprowadzi piętnaście kombinacji, dowiedzą się o tych zakusach. - Mam jeszcze chwilę. Chcesz porozmawiać o tym, czego się dowiedziałaś?
Nie zamierzała jednak naciskać. Była Bulstrodówną i sekrety jej rodzina miała we krwi. Zarówno ta ze strony ojca, jak i ze strony matki, nawet jeśli były to tajemnice zupełnie innego rodzaju.
Nie dodała tego, co pomyślała: w takim przypadki Geraldine byłaby już martwa. Stwór wyrwałby jej serce albo dopadłby ją przy innej okazji, jeśli tak po prostu mógłby dostać się do sypialni córki rodu Yaxley bezkarnie. Albo w jakiś sposób dostał się do jej umysłu, albo był na razie zbyt słaby.
Florence nie posiadając wiedzy Geraldine, nie wiedziała na razie, że ta istota i Thoran to jedna osoba. Była jedynie pewna, że ten dziwny bliźniak o wielu niciach przyszłości, o którego istnieniu dowiedziała się niedawno, był jakoś z tym potworem związany. I z pewnością był niebezpieczny, bo w najlepszym przypadku z jakiegoś powodu wymazał pamięć Florence, a to oznaczało, że miał coś do ukrycia.
Skinęła głową na odpowiedź kobiety, niemo akceptując jej decyzję. A później jeszcze przez chwilę pracowała przy mechanizmie w milczeniu, upewniając się, że prawidłowo ustawiła przekładnię.
W końcu coś szczęknęło, a liczby przesunęły się na cztery zera. Florence nacisnęła klamkę, to jednak nie ustąpiła. Dopiero gdy Bulstrode wybrała poprawną kombicję, drzwi dało się otworzyć.
Dla niej korzystanie z trzeciego oka było naturalne, ale nie dziwiła się, że Geraldine w pierwszej kolejności uciekała się do innych metod. W końcu Yaxleyowie raczej mieli inne talenty, a i w społeczeństwie nie było aż tak wielu aurowidzów czy jasnowidzów, aby dla każdego szukanie ich pomocy było oczywistym wyborem.
- Przy zbyt dużej ilości prób wprowadzenia błędnego szyfru mechanizm może się zablokować, wtedy będziesz znowu mnie potrzebowała - uprzedziła jeszcze, i zaklęciem umieściła przedmioty z powrotem w skrzynce. To też było swego rodzaju zabezpieczenie, nawet jeśli mało dogodne. Dwie, trzy próby, nie wywołają reakcji, ale jeśli już ktoś wprowadzi piętnaście kombinacji, dowiedzą się o tych zakusach. - Mam jeszcze chwilę. Chcesz porozmawiać o tym, czego się dowiedziałaś?
Nie zamierzała jednak naciskać. Była Bulstrodówną i sekrety jej rodzina miała we krwi. Zarówno ta ze strony ojca, jak i ze strony matki, nawet jeśli były to tajemnice zupełnie innego rodzaju.