19.06.2024, 19:46 ✶
– Ja nie mam szczęścia do Londynu, cały czas spotykają mnie tam nieprzyjemności. Znaczy... całe dwa razy co tam byłem. No ale teraz będę częściej, bo moja narzeczona obiecała mi, że podłączyć kominek do sieci Fiu, więc... trochę będzie tak, że będę mieszkał tutaj, a jak tylko czegoś trzeba będzie to zajrzę... do miasta. Ale to na prawdę trudne. Jak Wy tam śpicie hę? Przecież jest tak jasno i głośno. I w ogóle nie widać gwiazd... To bardzo przykre. – Podrapał się po karku, kręcąc głową jakby odpowiadając sobie sam na pytanie czy kiedykolwiek przekonałby się do stolicy. Był dzieckiem głuszy, dla niego już miasteczko było nazbyt gwarne i rozjaśnione, a co dopiero metropolia.
– Mugolom? No jasne, tu w Dolinie jest mieszana społeczność i pomagam jak leci, pieniądz nie śmierdzi, zwłaszcza jeśli nie masz za bardzo surowców, żeby być samowystarczalnym, jak to żyłem sobie w Kniei. No i teraz... ten warsztat. Ale wiesz, normalnie to pracuje u Longbottomów właśnie, jako ogrodnik, też czasem im coś naprawie, chociaż ich skrzat dziwnie na mnie patrzy wtedy. Meble robie bardziej dla siebie, odpręża mnie praca w drewnie, no i wpadły mi aż dwa zamówienia na gablotę i szafę jubilerską, kurcze... chciałbym Ci już pokazać, może potrzebowałbyś podobne cudo na zioła do eliksirów, ale... – rozejrzał się po budowie, jakby tam były gdzieś jego notatki, ale przecież nie. A zegar tykał, Viorica chciała zamówienie do końca sierpnia, tyle że lato nagle nabrało takiego tempa, że totalnie nie ogarnął, że miesiąc chyli się ku zachodowi.
– Nie odmawiam nigdy nikomu pomocy, ale też nie odrzucam, gdy ktoś oferuje. Dzisiaj już nic nie będziemy robić, bo ściany muszą zaschnąć, ale w obejściu i tak trzeba poskładać narzędzia do szopki, zagrabić ścieżki, pozbierać śmieci po murarzach. Wiesz... oni strasznie dużo piją podczas roboty, trochę nie wiem, jak im zwróciłem na to uwagę, to śmiali się i mówili, że im to pomaga utrzymać pion. Mi zazwyczaj to przeszkadza w pionizacji, myślisz, że działa to różnie zależnie od rodzaju alkoholu? – zapytał ruszając w kierunku szopki ukrytej za zachodnią ścianą, zagarniając po drodze dwa wiadra i grabie.
– Mugolom? No jasne, tu w Dolinie jest mieszana społeczność i pomagam jak leci, pieniądz nie śmierdzi, zwłaszcza jeśli nie masz za bardzo surowców, żeby być samowystarczalnym, jak to żyłem sobie w Kniei. No i teraz... ten warsztat. Ale wiesz, normalnie to pracuje u Longbottomów właśnie, jako ogrodnik, też czasem im coś naprawie, chociaż ich skrzat dziwnie na mnie patrzy wtedy. Meble robie bardziej dla siebie, odpręża mnie praca w drewnie, no i wpadły mi aż dwa zamówienia na gablotę i szafę jubilerską, kurcze... chciałbym Ci już pokazać, może potrzebowałbyś podobne cudo na zioła do eliksirów, ale... – rozejrzał się po budowie, jakby tam były gdzieś jego notatki, ale przecież nie. A zegar tykał, Viorica chciała zamówienie do końca sierpnia, tyle że lato nagle nabrało takiego tempa, że totalnie nie ogarnął, że miesiąc chyli się ku zachodowi.
– Nie odmawiam nigdy nikomu pomocy, ale też nie odrzucam, gdy ktoś oferuje. Dzisiaj już nic nie będziemy robić, bo ściany muszą zaschnąć, ale w obejściu i tak trzeba poskładać narzędzia do szopki, zagrabić ścieżki, pozbierać śmieci po murarzach. Wiesz... oni strasznie dużo piją podczas roboty, trochę nie wiem, jak im zwróciłem na to uwagę, to śmiali się i mówili, że im to pomaga utrzymać pion. Mi zazwyczaj to przeszkadza w pionizacji, myślisz, że działa to różnie zależnie od rodzaju alkoholu? – zapytał ruszając w kierunku szopki ukrytej za zachodnią ścianą, zagarniając po drodze dwa wiadra i grabie.