20.06.2024, 03:02 ✶
- Rozumiem - skwitował tylko, ale przez moment przyglądał jej się uważnie, wyłapując ten delikatny nalot melancholii. Jakby echo zaledwie, a nie faktyczna emocja wykwitająca pełną barwą na jej czerwonej aurze. Zawsze z pewnym zainteresowaniem przyglądał się osobom, które dzieliły z nim kolor otaczającego ich, niewidocznego dla innych halo. W jaki sposób byli do siebie podobni, że roztaczająca przez nich energia dzieliła jedną barwę? Czy ktokolwiek inny mógł zauważyć z łatwością to podobieństwo w sposobie w jaki się zachowywali, czy może było to coś o wiele bardziej ulotnego, przeznaczonego zaledwie dla kogoś z otwartym trzecim okiem?
Ale mimo ciekawości odwrócił od niej spojrzenie, jakby godząc się z tym poczuciem niewiadomej, zamiast tego koncentrując się na miejscu, które mogło okazać się czymś istotnym w sprawie Teda i trzymanej przez niego szkatułki. Na skrytce.
- Czyli przyszedł tutaj od strony domu i znalazł tutaj skrytkę. Chyba czy o niej wiedział czy znalazł ją przypadkiem niewiele nam pomoże, ale dobrze będzie przetrzepać jego mieszkanie, może coś tam będzie, chociaż wątpię, żeby trzymał pod poduszką pamiętnik.
Tym razem to on zsunął się bliżej linii wody, idąc wzdłuż niej w stronę mostku i patrząc po brzegu, czy może gdzieś na mokrym piasku lub miękkim podłożu było widać ślady, które sugerowałyby że Ted faktycznie przeszedł wzdłuż brzegu, zanim trafiła go klątwa. Jeśli takich nie było, cóż, najwyraźniej działała w trybie natychmiastowym, kiedy stał po kostki wodzie i faktycznie go zmyło. Fotograf robiący zdjęcia, zdążył już obfotografować ich znalezisko i teraz cofnął się, w bezpiecznej odległości czekając aż okaże się czy coś zaraz komuś urwie rękę, czy może wszystko było w porządku.
Zbliżył się do wcześniej zauważonych przez Brennę skałek i wyciągnął różdżkę. Mogła mieć rację - Moore mógł dostać się do niej kiedy zaklęcia chroniące osłabły lub znikły całkowicie, ale jak to się mówiło; przezorny zawsze ubezpieczony. Szczególnie kiedy miało się do czynienia z czarnomagicznymi przedmiotami. Machnął ręką, rzucając rozpraszające zaklęcie, żeby rozwiązać ewentualną magię wciąż działającą na skrytkę. Potem następnie machnął znowu, chcąc schowek otworzyć.
[kto ma rację]
rozproszenie żeby sie skrytka na mnie nie rzuciła
Ale mimo ciekawości odwrócił od niej spojrzenie, jakby godząc się z tym poczuciem niewiadomej, zamiast tego koncentrując się na miejscu, które mogło okazać się czymś istotnym w sprawie Teda i trzymanej przez niego szkatułki. Na skrytce.
- Czyli przyszedł tutaj od strony domu i znalazł tutaj skrytkę. Chyba czy o niej wiedział czy znalazł ją przypadkiem niewiele nam pomoże, ale dobrze będzie przetrzepać jego mieszkanie, może coś tam będzie, chociaż wątpię, żeby trzymał pod poduszką pamiętnik.
Tym razem to on zsunął się bliżej linii wody, idąc wzdłuż niej w stronę mostku i patrząc po brzegu, czy może gdzieś na mokrym piasku lub miękkim podłożu było widać ślady, które sugerowałyby że Ted faktycznie przeszedł wzdłuż brzegu, zanim trafiła go klątwa. Jeśli takich nie było, cóż, najwyraźniej działała w trybie natychmiastowym, kiedy stał po kostki wodzie i faktycznie go zmyło. Fotograf robiący zdjęcia, zdążył już obfotografować ich znalezisko i teraz cofnął się, w bezpiecznej odległości czekając aż okaże się czy coś zaraz komuś urwie rękę, czy może wszystko było w porządku.
Zbliżył się do wcześniej zauważonych przez Brennę skałek i wyciągnął różdżkę. Mogła mieć rację - Moore mógł dostać się do niej kiedy zaklęcia chroniące osłabły lub znikły całkowicie, ale jak to się mówiło; przezorny zawsze ubezpieczony. Szczególnie kiedy miało się do czynienia z czarnomagicznymi przedmiotami. Machnął ręką, rzucając rozpraszające zaklęcie, żeby rozwiązać ewentualną magię wciąż działającą na skrytkę. Potem następnie machnął znowu, chcąc schowek otworzyć.
[kto ma rację]
rozproszenie żeby sie skrytka na mnie nie rzuciła
Rzut Z 1d100 - 25
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 97
Sukces!
Sukces!