20.06.2024, 03:39 ✶
Jest bezpieczna. Oczywiście, że była bezpieczna. Przecież fiolet chronił, ale z jakiegoś powodu musiał to usłyszeć od kogoś innego. Dopiero wtedy nerwy przynajmniej nieco się uspokoiły. Przynajmniej w tej kwestii. Niby nie łączyła ich już więź, którą obdarował ich rytuał Beltane, ale coś z tyłu głowy działało w podobny sposób, wprawiając ciało w stan napięcia, szczególnie kiedy jeszcze przed chwilą nieumarły pełzł w jej stronę, podczas gdy ona się od niego odczołgiwała.
Patrick przepchnął się przed Macmillana, a Peregrinus, chyba z nich wszystkich najrozsądniejszy, cofnął się od całej tej scenki. Jako jedyny spośród nich nie pracował w Ministerstwie, więc nawet go nie winił, tak samo z resztą jak nie winiłby Sebastiana, gdyby zdecydował się na to samo. A potem Longbottom dobiła trupa i przynajmniej chwilowo mieli możliwość skoncentrować się na czymś innym.
- Rośliny? - zmarszczył brwi. - Nie idziemy. Musimy zająć się czaszką - rzucił stanowczo, próbując sobie jakoś poukładać priorytety. Oczywiście, mordercza flora była problemem, ale... - Patrick, co jeśli to czerń? Skoro fiolet chroni, a całe Windermere jest w nim skąpane, to co jeśli atakuje osoby, które pochłania właśnie czerń? - uśmiechnął się nawet, ale chyba bardziej ze zmęczenia. Odetchnął głęboko, a potem drgnął, jakby się na czymś złapał.
- W Windermere walczą dwie aury, czarna i fioletowa. Pierwsza panuje nad jeziorem, no i tutaj. Fiolet zajmuje cały ośrodek, ale oprócz tego oddziałują także na ludzi. Oblepiają ich aury, zaburzają to jak postrzegają to co się dzieje dookoła. Fiolet chroni, ale czerń... - poczuł się w obowiązku chociaż nieco wytłumaczyć reszcie, o co w ogóle chodziło. Może dzięki temu mogli lepiej zrozumieć co nimi kierowało, jeśli tak jak jemu odpuściło działanie czarnej aury.
- Ta czaszka wymęczyła nas przez ostatnich parę godzin. Nie mogę już nawet na nią patrzeć - rzucił z obrzydzeniem wręcz, samemu wyglądając na dokładnie tak samo zmarniałego jak Patrick. No, tyle tylko że w przeciwieństwie do niego miał na sobie koszulę. - Możesz się nią zająć, prawda? Potrzebujesz czegoś od nas? - zapytał, zwracając się do samego egzorcysty, stojącego teraz przy zapoconym Stewardzie.
Potem wreszcie rzucił zaklęcie, będące wariacją zwykłego revelio lub też homenum revelio. Chciał jednak, żeby zamiast osób, zaklęcie pokazało mu czy w ich pobliżu znajdowali się teraz nieumarli, czy może mieli chociaż chwilę faktycznego spokoju. Zależało mu na tym, żeby zaklęcie rozlało się dookoła nich po okręgu, obejmując jak największy obszar, a jeśli natrafi na poszukiwany cel najlepiej podświetliło go widoczną wiązką magii.
Odkryj wiadomość pozafabularną
kształtowanie na znalezienie trupów
Patrick przepchnął się przed Macmillana, a Peregrinus, chyba z nich wszystkich najrozsądniejszy, cofnął się od całej tej scenki. Jako jedyny spośród nich nie pracował w Ministerstwie, więc nawet go nie winił, tak samo z resztą jak nie winiłby Sebastiana, gdyby zdecydował się na to samo. A potem Longbottom dobiła trupa i przynajmniej chwilowo mieli możliwość skoncentrować się na czymś innym.
- Rośliny? - zmarszczył brwi. - Nie idziemy. Musimy zająć się czaszką - rzucił stanowczo, próbując sobie jakoś poukładać priorytety. Oczywiście, mordercza flora była problemem, ale... - Patrick, co jeśli to czerń? Skoro fiolet chroni, a całe Windermere jest w nim skąpane, to co jeśli atakuje osoby, które pochłania właśnie czerń? - uśmiechnął się nawet, ale chyba bardziej ze zmęczenia. Odetchnął głęboko, a potem drgnął, jakby się na czymś złapał.
- W Windermere walczą dwie aury, czarna i fioletowa. Pierwsza panuje nad jeziorem, no i tutaj. Fiolet zajmuje cały ośrodek, ale oprócz tego oddziałują także na ludzi. Oblepiają ich aury, zaburzają to jak postrzegają to co się dzieje dookoła. Fiolet chroni, ale czerń... - poczuł się w obowiązku chociaż nieco wytłumaczyć reszcie, o co w ogóle chodziło. Może dzięki temu mogli lepiej zrozumieć co nimi kierowało, jeśli tak jak jemu odpuściło działanie czarnej aury.
- Ta czaszka wymęczyła nas przez ostatnich parę godzin. Nie mogę już nawet na nią patrzeć - rzucił z obrzydzeniem wręcz, samemu wyglądając na dokładnie tak samo zmarniałego jak Patrick. No, tyle tylko że w przeciwieństwie do niego miał na sobie koszulę. - Możesz się nią zająć, prawda? Potrzebujesz czegoś od nas? - zapytał, zwracając się do samego egzorcysty, stojącego teraz przy zapoconym Stewardzie.
Potem wreszcie rzucił zaklęcie, będące wariacją zwykłego revelio lub też homenum revelio. Chciał jednak, żeby zamiast osób, zaklęcie pokazało mu czy w ich pobliżu znajdowali się teraz nieumarli, czy może mieli chociaż chwilę faktycznego spokoju. Zależało mu na tym, żeby zaklęcie rozlało się dookoła nich po okręgu, obejmując jak największy obszar, a jeśli natrafi na poszukiwany cel najlepiej podświetliło go widoczną wiązką magii.
dosłownie nie wiem co robię, bo nie jestem pewna jak tego typu zaklęcia wyglądały lorowo, a chciałam spróbować je wykorzystać. W jakichś tam opisach jest wspomniane, że takie homenum revelio pokazuje znalezione osoby znacznikiem ale jak to działa? Więc dałam tak. Nie jestem też pewna na co rzucać więc rzucam na kształtowanie (rozważałam to albo rozproszenie)
kształtowanie na znalezienie trupów
Rzut PO 1d100 - 29
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 76
Sukces!
Sukces!