• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg

[27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
20.06.2024, 11:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.08.2024, 17:09 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Thomas Figg - osiągnięcie Piszę, więc jestem
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic V

Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe.

Jason Meadowes nie miał dużej rodziny i pośród żałobników na cmentarzu z bliskich krewnych znalazł się tylko jego brat. Zgromadzonych zresztą nie było wielu, bo Jonathan Meadowes zażyczył sobie, aby ceremonia była prywatna, a jej daty nie ujawniono nigdzie publicznie – nie chciał, jak to ujął, by Ministerstwo Magii zrobiło z niej przedstawienie. (Albo, jak podejrzewała Brenna, by z niezapowiedzianą wizytą wpadli śmierciożercy.) Gdzieś z przodu kręciło się jednak i tak trzech czy czterech aurorów w mundurach, pewnie kolegów z pracy: w końcu Jason zginął na służbie.
Biła się z myślami, czy tutaj przychodzić. Z jednej strony czuła, że powinna: Jase był jednym z nich i w ciągu ostatniego roku nauczyła się myśleć o nim jak o przyjacielu, a palące wyrzuty sumienia i żal, nawet jeżeli spychane gdzieś na dno ducha, by funkcjonować jakby nigdy nic (na tej wojnie musieli opanować tę lekcję), wciąż jeszcze jej towarzyszyły. Z drugiej – jego brat nie chciał tutaj tłumów, nie chciał obcych twarzy, a oni nie powinni zwracać uwagę na to, jak wiele nieco dziwnych znajomości, które nie istniały przed rokiem 70, utrzymywał auror.
Ostatecznie znalazła się na londyńskim cmentarzu, ale trzymała się z tyłu, nie pchając do przodu, gdy najpierw odmawiano krótką modlitwę, potem Jonathan wygłaszał równie krótką mowę, a później trumnę składano do grobu. Ciemnoszara koszula i czarna spódnica składały się na strój, który nie miał krzyczeć o żałobie, ale też nie powinien wyróżniać pośród zgromadzonych. Wyraz twarzy miała kamienny: nie miała prawa do okazywania smutku, z bardzo wielu względów, a w jej oczach ani razu nie błysnęły łzy. Nie płakała na pogrzebie wuja. Nie zamierzała płakać i teraz, nawet jeżeli to cholernie bolało.
Mimo wczesnej pory i tego, że angielskie lato, zwykle mało łaskawe, ledwo się zaczęło, słońce już paliło.
Wiązanka białych kwiatów prawie parzyła ją w ręce. Nie powinny być składane na grobie kogoś tak młodego. Nie pasowały do Jasona, zawsze wesołego i pełnego życia. Nie odważyła się jednak przynieść żadnych kolorowych: nie tu, nie dziś, nie teraz.
W myślach wciąż i wciąż odtwarzała wydarzenia ostatnich dni, zastanawiała się, co mogli zrobić inaczej, lepiej i czy gdyby była choć trochę czujniejsza, to mogliby w porę zorientować się, że ktoś niepowołany poznał lokację kryjówki, w której Ministerstwo umieściło Catherine. A w tych chwilach, w których akurat tego nie robiła, przed oczyma stawiali jej to Jason, to Derwin i ten pogrzeb sprzed zaledwie półtora miesiąca.
Ile jeszcze takich uroczystości ich czekało? Ile osób zginie tylko dlatego, że wybrały to, co było słuszne i poświęciły się dla innych?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2364), Thomas Figg (2183)




Wiadomości w tym wątku
[27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg - przez Brenna Longbottom - 20.06.2024, 11:41
RE: [26.06.72, ranek] Nie ma łatwych dróg - przez Thomas Figg - 21.06.2024, 18:40
RE: [27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg - przez Brenna Longbottom - 22.06.2024, 00:29
RE: [27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg - przez Thomas Figg - 24.06.2024, 00:53
RE: [27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg - przez Brenna Longbottom - 25.06.2024, 08:54
RE: [27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg - przez Thomas Figg - 28.06.2024, 20:03
RE: [27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg - przez Brenna Longbottom - 29.06.2024, 11:31
RE: [27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg - przez Thomas Figg - 02.07.2024, 02:38
RE: [27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg - przez Brenna Longbottom - 02.07.2024, 17:29
RE: [27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg - przez Thomas Figg - 03.07.2024, 23:38
RE: [27.06.72, po południu] Nie ma łatwych dróg - przez Brenna Longbottom - 05.07.2024, 14:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa